Sample text

"Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni"

"
Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika...Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana."

"Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości."

"Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 sierpnia 2014

"MISSja Survival" - Libba Bray


  • Wydawnictwo Dolnośląskie
  • Ilość stron: 447
  • Powieść w jednym tomie











  • Zachowanie godne Miss Nastoletnich Marzeń

    Libba Bray, autorka MISSji Survival, nie jest mi obca. W przeszłości czytałam jej niezwykle klimatyczną trylogię Magiczny Krąg oraz intrygujący pierwszy tom nowej serii – Wróżbiarzy. Jej powieści zabrały mnie na niezwykłą podróż w przeszłość, w niesamowite światy, które wykreowała. MISSja Survival już z opisu wydała mi się inna niż pozostałe książki tej autorki, akcja dzieje się we współczesnym świecie, a bohaterkami są dziewczyny, które biorą udział w konkursie miss nastolatek. Czy i ta powieść jest tak dobra jak poprzednie utwory Libby Bray?

    Pięćdziesiąt dziewcząt (a każda z nich jest miss swojego stanu) leci na konkurs piękności Miss Nastoletnich Marzeń. Są podekscytowane, gotowe do walki o jakże zaszczytny tytuł. Żadna z nich nie spodziewała się wypadku. Samolot ulega awarii i rozbija się na wyspie. Piloci, stewardesy nie przeżyli katastrofy. Dziewczyny, które do tej pory troszczyły się wyłącznie o wygląd i robienie wrażenia na innych, są zdane tylko na siebie. W oczekiwaniu na pomoc, muszą zatroszczyć się o jedzenie, wodę i przeżycie w obcej rzeczywistości.
    Niestety to nie koniec ich zmartwień. Na wyspie dzieje się coś podejrzanego i niebezpiecznego, co może zagrozić ich życiu. Oprócz tego o ich wyspę rozbija się statek przystojnych piratów, którzy z łatwością zakręcą w głowach dziewczyn.
    Jak poradzą sobie te piękności? Czy uda im się zadbać o siebie?

    Książka ta porusza kilka trudnych tematów. To nie tylko komedia, to także powieść, która skłania do myślenia. Czym jest prawdziwe piękno i w jaki sposób je mierzyć? Jaka jest rola pięknych kobiet w świecie?

    Dziewczyny są zbiorem ciekawych osobowości. Każda z nich jest inna, skrywa swój sekret, ma problemy. Dzięki temu powieść jest niezwykle ciekawa i pełna nowych odkryć. Niektóre bohaterki polubiłam bardziej, niektóre mniej. Ale na pewno nieraz zaskoczyły mnie swoją zaradnością, inteligencją i siłą.

    MISSja Survival jest dla mnie niejednoznaczną powieścią, różniącą się od znanych mi młodzieżowych książek. Nie da się jej zaszufladkować. Na pewno jest to nieszablonowa historia, która próbuje coś przekazać, a przy tym bawi czytelnika. Krytykuje ona ocenianie po wyglądzie i uprzedmiotowianie innych.

    Czytało mi się ją szybko i przyjemnie, co jest wielkim plusem. Mimo braku jakiś wielkich wydarzeń, wciągnęła mnie.
    Polecam ją dziewczynom szukającym nowych historii, które nawiązują do współczesnego, rządzonego przez media świata.

    Ocena: 8/10

    Serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat za możliwość zapoznania się z tą książką.

    poniedziałek, 27 stycznia 2014

    "Love Story" - Jennifer Echols

  • Wydawnictwo Jaguar
  • Rok wydania: 2013
  • Ilość stron: 375
  • Powieść w jednym tomie
  • Cena: 32,90zł







  • „Zawsze najlepsze efekty osiągamy, pisząc rzeczy, jakie sami chcielibyśmy przeczytać.”*

    Bycie pisarzem daje niesamowite możliwości. Można naginać rzeczywistość tak, jak ma się ochotę. Kieruje się losami bohaterów, decyduje się o ich powodzeniu, szczęściu. Ma się władzę nad życiem i śmiercią. Autor książek odpowiada za happy end. Dlatego Erin tak bardzo lubi pisać i jest gotowa zrezygnować ze wszystkiego, by spełnić swoje marzenie o zostaniu pisarką.

    Erin, główna bohaterka Love Story, była wychowywana przez bogatą babkę, dorastała bez matki i ojca. Jej krewna posiada ogromną stadninę koni, którą dziewczyna ma któregoś dnia przejąć. Erin, mimo wielkiej miłości do tych zwierząt, nie chce studiować zarządzania i oddać się rodzinnemu biznesowi, marzy się jej karierka pisarki. Dlatego gdy babka wyraża swój sprzeciw, dziewczyna bierze sprawy w swoje ręce i wyjeżdża do Nowego Jorku, by studiować na wymarzonym kierunku. Niestety brak wsparcia babki oznacza brak gotówki i Erin jest zmuszona ciężko harować, by przeżyć.
    Jednak przeszłość szybko dogania dziewczynę i na jej drodze staje Hunter, dawny przyjaciel, potem wróg i ktoś, przy kim jej serce bije szybciej. I to nie jest najgorsze! Erin napisała opowiadanie o nim, którego miał nigdy nie przeczytać. Jednak los lubi płatać figle...

    Najbardziej w książkach tej pisarki lubię ich lekkość, to, że tak bardzo wciągają, pochłaniają czytelnika. I pod tym względem się nie zawiodłam. Połknęłam ją na jeden raz. To cudowna rozrywka i właśnie za to cenię tę powieść. Dlatego polecam ją zmęczonym codziennością dziewczynom, które mają ochotę w zimowy wieczór przenieść się w inne miejsce i z uśmiechem i pobłażaniem śledzić losy Erin i Huntera.

    Trudno mi było utożsamiać się z główną bohaterką, głównie dlatego, że dla niej wszystko kręciło się wokół Huntera, którego całkiem polubiłam, ale niestety nie podbił mojego serca tak bardzo jak jej. Niektóre jego zachowania były dla mnie całkiem niejasne i wydawało mi się, że Erin za łatwo mu wybaczała, szczególnie iż czasem naprawdę zachowywał się wobec niej okropnie. Mimo to ostatecznie są uroczą parą i podczas lektury liczyłam, że znajdą drogę, którą obejdą swoje problemy i żale.

    Muszę przyznać, że po tej historii oczekiwałam trochę czegoś innego, jakiejś większej love story – jak sam tytuł na to wskazuje. Niestety pod tym względem się trochę rozczarowałam, inne powieści Echols podobały mi się troszkę bardziej. Jednak i ta ma w sobie coś wyjątkowego. A mianowicie główna bohaterka chce zostać pisarką i razem z Hunterem uczęszczają na warsztaty kreatywnego pisania. Rozmawiają ze sobą poprzez pisane opowiadania na te zajęcia – w historiach, które opierają się na faktach, zawierają swoje emocje, uczucia. To jest pomost, który ich łączy i daje nadzieję na ponowną przyjaźń, miłość. Niestety nie zawsze opowiadanie zostaje odczytane w odpowiedni sposób, nie zawsze dostrzegają to, co to drugie chciało przekazać. Ten zabieg jest naprawdę ciekawy i dodaje sporo tej powieści. Nie mogłam się doczekać fragmentów z ich utworami. Nie tylko pokazywały czytelnikowi uczucia bohaterów, ale też wspólną przeszłość Huntera i Erin oraz powody, dla których tak trudno im się ze sobą porozumieć.

    Mimo paru minusów spędziłam bardzo przyjemny czas z tą powieścią, dlatego bez wahania ją polecam tym, którzy szukają umilacza czasu. Jeśli macie ochotę na coś przyjemnego, niezobowiązującego ale pochłaniającego uwagę i wciągającego w problemy bohaterów, to jest to idealna książka.

    Ocena: 8/10

    Serdecznie dziękuję sklepowi TaniaKsiazka.pl za możliwość poznania perypetii Erin i Huntera.



    Zapraszam również na bloga tego sklepu: COPRZECZYTAC.PL

    Polecam również gorąco inne książki tej autorki:
    -Dziewczyna, która chciała zbyt wiele
    -Uratuj mnie
    -Odlot
    -Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe
    A wkrótce ma zostać wydana kolejna powieść Jennifer Echols: Dirty Little Secret. Z chęcią się z nią zapoznam :)

    *cytat z książki, str. 368

    niedziela, 25 listopada 2012

    "Złotousta Diablica" - Jaye Wells


  • Wydawnictwo Rebis
  • Cykl o Sabinie Kane #4
  • Rok wydania: 2012
  • Ilość stron: 441
  • Cena: 37.90 zł  







  • Wszystko się komplikuje

    To już czwarty tom przygód Sabiny, Giguhla i Adama. Wydawać się mogło, że los wreszcie się do nich uśmiecha, przykre epizody przeszłości zostają za nimi, a ich przyszłość przedstawia się w kolorowych barwach. Nic bardziej mylnego! Sabina wydaje się nie być stworzona do odczuwania spokoju i bezpieczeństwa, a w życiu wciąż przychodzi jej walczyć o bliskich. Czy i tym razem uda się jej wyjść zwycięsko z bagien, w które wpadła?

    Sabina przez przypadek staje się świadkiem miejsca zbrodni. Ktoś w bardzo okrutny sposób zabił śmiertelnika. Ale przecież w Nowym Jorku takie rzeczy się zdarzają. Sytuacja się komplikuje, gdy w klubie znajduje się ciało maga. Jego śmierć jest wiadomością. W mieście grasuje morderca. Kto będzie jego następną ofiarą? Czego chce? Jego obecność i poczynania mogą zagrozić dążeniom do pokoju magów i wampirów. Czy to nie dziwny zbieg okoliczność, że w momencie gdy dwie rasy po stuleciach wojny dążą do podpisania pokoju, zaczynają ginąć niewinne istoty? Sabina wraz ze swoimi przyjaciółmi dostaje zadanie rozwiązania tej zagadki. Ale czy śmierć mordercy wystarczy? Czy potem wszystko zacznie się wreszcie układać? Mogłoby się wydawać, że tak, ale przecież mówimy o Sabinie Kane, którą kłopoty dościgną zawsze i wszędzie.

    Czwarta część była utrzymana na poziomie poprzednich. Ani nie była lepsza ani gorsza. Jak zwykle z zapartym tchem śledziło się losy Sabiny, Adama i Giguhla i samemu próbowało się rozwiązać tajemnicę zabójstw. Zdecydowaną zaletą tego tomu jest jego nieprzewidywalność. Połowy zdarzeń w ogóle się nie spodziewałam. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, że autorka uśmierci kogoś – chcecie wiedzieć kogo? Koniecznie przeczytajcie! Złotousta diablica roi się od niespodzianek i zwrotów akcji, które sprawiają, że czytelnik nie może się oderwać.

    Ten cykl może nie należy do grona tych najlepszych, ale zawsze z wielką przyjemnością zagłębiam się w życie Sabiny, pozwalam się porwać jej problemom i zapominam o swoim świecie i stosie rzeczy do zrobienia. Jeśli szukacie mocnych wrażeń, wciągającej lektury i twardej, bezwzględnej bohaterki, to koniecznie przeczytajcie tę serię :).

    Tak jak już wspominałam w recenzji tomu poprzedniego, przygody Sabiny przypominają mi historię Cat z Nocnej Łowczyni i Riley z serii Zew Nocy. Dlatego wszystkich lubujących się w tych cyklach zachęcam do zapoznania się z panną Kane.

    Złotousta diablica zdecydowanie mi się podobała, czytało się ją szybko, a oddech nieraz uwiązł mi w gardle. Fani owej serii nie mogą odpuścić sobie tomu czwartego, a jeśli ktoś nie zna jeszcze Sabiny, może skusi się na część pierwszą?

    Ocena: 8/10

    Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis za możliwość przeczytania Złotoustej Diablicy.



    Cykl o Sabinie Kane:
    1. Rudowłosa - RECENZJA
    2. Mag w czerni - RECENZJA
    3. Zielonooki demon - RECENZJA
    4. Złotousta diablica ←
    5. Blue - Blooded Vamp


    niedziela, 4 listopada 2012

    "Świat po Wybuchu. Nowa Ziemia" - Julianna Baggott

  • Wydawnictwo Egmont
  • Świat po Wybuchu #1
  • Rok wydania: 2012
  • Ilość stron: 470
  • Cena: 39.99 zł  








  • Popiół unosi się w powietrzu

    Świat przestał być tak pięknym i bezpiecznym miejscem. Zmienił się przez Wybuch, w którym zginęła masa ludzi. Teraz każdy krok może być tym ostatnim, wszędzie czają się niebezpieczeństwa. Pyły, Grupony oni wszyscy marzą tylko, by schwytać człowieka. Do tego organizacja OPR ściga młodzież, by wcielić ją do wojska.
    Jak wyglądają ci, którzy ocaleli?
    Każdy ścielił się z tym, co podczas Wybuchu stało obok niego, z tym, co właśnie trzymał w ręce. Dzieci już na zawsze zostały wtopione w ręce matek, kawałki metalu, szkła w ludzkie twarze, ptaki w plecy. Każdy ma jakąś deformację, z którą musi żyć do końca.

    Pressia zamiast jednej dłoni ma głowę swojej ukochanej lalki. Dziewczyna żyje z dziadkiem i stara się po prostu przetrwać. Zdobywa jedzenie, trzyma się na uboczu, nikomu nie wchodzi w drogę. Sztukę przetrwania opanowała do perfekcji. Jednak wszystko się zmienia, gdy jej nazwisko znajduje się na liście OPR, dziewczyna musi stawić się do wojska, z którego nikt nigdy nie wraca. Postanawia zaryzykować i rozpocząć życie w ukryciu. Ucieka.
    Partridge żyje w Kopule, miejscu, w którym przed Wybuchem skryli się zasługujący na to ludzie. Chłopak wiedzie z pozoru zwykłe, szczęśliwe i wygodne życie. Nie musi walczyć o przetrwanie, a każdy dzień nie stoi pod znakiem zapytania. Ale i jego ścigają demony. Jego mama nie żyje, brat popełnił samobójstwo a ojciec to tyran. Chłopak czuje się nieszczęśliwy. Aż pewnego dnia dowiaduje się, że istnieje małe prawdopodobieństwo, że jego mama przeżyła. Nadzieja jest potężną bronią. Partridge postanawia porzucić wszystko, opuścić Kopułę i znaleźć ukochanego rodzica. Ale czy chłopak nieznający okrucieństwa życia ma jakiekolwiek szanse na przetrwanie?
    Ścieżki Pressi i Partridga zbiegają się i splatają nierozerwalnie. Dziewczyna pomaga mu w poszukiwaniach matki. Na początku łączy ich tylko układ, ale potem staje się on czymś innym... Przeszłość skrywa mroczne tajemnice. Czy dobrze jest je odgrzebywać?

    Utwór Julianny Baggott to brutalny obraz świata. Opisuje to, co się dzieje, gdy powoli zanika w nas człowieczeństwo. Muszę powiedzieć, że ta książka wstrząsnęłam mną. To jedna z najmocniejszych utopii, jakie czytałam. Czasem aż skręcało mnie z obrzydzenia połączonego ze strachem. To, co stało się z ludzkością jest przerażające i druzgoczące.

    Jedną z największych zalet tej powieści jest jej nieprzewidywalność. Nie da się domyślić, dokąd zmierza akcja, co się stanie dalej. Podczas lektury oczy nieraz otwierały mi się ze zdumienia. Czułam się, jakbym przebywała w kolejce z wesołego miasteczka, która niebezpiecznie pędzi przed siebie, a ja nie mam pojęcia, co zastanę na końcu trasy. Czy masz odwagę by do niej wsiąść?

    Nowa Ziemia daje do myślenia. A także przeraża swoją brutalnością. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy taka wizja przyszłości jest możliwa. Czy naprawdę coś takiego mogłoby stać się ze światem? Moim zdaniem tak. I to mnie przeraziło jeszcze bardziej niż sama powieść.

    Czy warto zatem ją przeczytać?
    Tak. Warto zapoznać się z wizją Julianny Baggott. Ale z góry ostrzegam, w książce zdarzają się makabryczne momenty, dlatego polecam ją starszym czytelnikom. Jednak i w tej powieści znajdują się okruchy piękna, które poruszają do głębi i sprawiają, że świat na chwilę przestaje być strasznym miejscem. Dla mnie to historia o nadziei.

    Ocena: 8/10

    Dziękuję Wydawnictwu Egmont za możliwość ujrzenia Nowej Ziemi.



    Trylogia Świat po Wybuchu:
    1. Nowa Ziemia ←
    2. Fuse (premiera za granicą 19.02.2013)
    3. Burn

    niedziela, 30 września 2012

    "Królestwa Nashiry. Marzenie Talithy" - Licia Troisi



  • Wydawnictwo Zielona Sowa
  • Królestwa Nashiry #1
  • Ilość stron: 405
  • Cena: 34.90 zł
  • PREMIERA: PAŹDZIERNIK 2012







  • Walcząc o marzenia i przetrwanie

    Nie wiedziałam dokładnie, czego spodziewać się po najnowszej powieści Lici Troisi. Nie byłam pewna, co znajdę na kartach tej książki. Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego niż otrzymałam.
    A co dostałam?
    Dziewczynę gotową do walki o swój świat, która nie ma zamiaru chylić czoła przed niczym ani nikim. I niewolnika, jej najlepszego przyjaciela, który pójdzie za nią wszędzie. Dla niej wypowie nawet wojnę całemu światu. Razem przemierzają Królestwa Wiosny, Lata, Jesieni i Zimy, są ścigani i poszukiwani, jednak nie poddają się. Przecież ktoś musi uratować świat.

    Talitha wychowała się w bogatej i wpływowej rodzinie. Za ojca mając tyrana, a za matkę bierną i z obojętnością obserwującą krzywdy innych kobietę. Jednak dzięki ukochanej siostrze, Labithcie i Saiphowi, jej niewolnikowi, radzi sobie i czuje się szczęśliwa. Marzy o znalezieniu się w Gwardii, dlatego od dawien dawna ćwiczy sztukę posługiwania się mieczem. Wszystko wydaje się dobrze układać, aż do dnia, w którym jej siostra zaczyna ciężko chorować. Ojciec zmusza Talithę do udania się do klasztoru i zastąpienia Labithy. Ze zrezygnowania ze wszystkich marzeń i pragnień. Jednak dziewczyna nie poddaje się łatwo i nie ma zamiaru pozwolić komuś decydować o swoim losie. A gdy dowiaduje się, jakie niebezpieczeństwo grozi jej światu, postanawia działać, za sprzymierzeńca mając jedynie niewolnika. Czy ta dwójka ma jakiekolwiek szanse w olbrzymim świecie? Przekonajcie się sami!

    Licia Troisi wymyśliła własny niepowtarzalny świat i to on stał się tłem przygód Talithy. Jestem pod wrażeniem pomysłowości autorki. Wszystkie szczegóły zostały starannie dopracowane i nie znalazłam żadnych pomyłek czy niedociągnięć. Mamy nazwy królestw, ras ludzi, magii i wielu innych rzeczy.
    Na początku miałam problem z odnalezieniem się w Nashirze, ale gdy już mi się udało, czytałam z wypiekami na twarzy, wciągnięta przez wir wydarzeń.

    Jedyną rzeczą, której mi zabrakło był jakiś wątek miłosny. Niestety żaden nie występował, ani nic nie wskazywało na to, że pojawi się w przyszłości. Uwielbiam, gdy ratowanie świata przeplata się z uczuciami bohaterów względem siebie. Liczę, że w następnym częściach autorka nas zaskoczy i poświęci chwilę na romans :)

    Powieść przede wszystkim polecam osobom uwielbiającym fantastykę i takie powieści jak „Eragon” czy „Gildia Magów”, no i oczywiście fanom autorki. Czyta się bardzo przyjemnie, miło było oderwać się od rzeczywistości. Z niepokojem obserwowałam, jakie okropności spotykały bohaterów, bałam się o nich. Nie żałuję ani chwili poświęconej na czytanie.
    Dlatego zachęcam Was do zapoznania się Marzeniem Talithy.

    Ocena: 8/10

    Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa za możliwość przemierzania Królestw Nashiry i przedpremierowego zapoznania się z książką.



    Licia Troisi jest również autorką takich serii jak:
    1. Kroniki Świata Wynurzonego
    2. Wojny Świata Wynurzonego
    3. Dziedziczka Smoka

    wtorek, 21 sierpnia 2012

    "Lament. Intryga królowej elfów" - Maggie Stiefvater

    Wydawnictwo Illuminatio
    Trylogia #1
    Rok wydania: 2011
    Ilość stron: 318
    Cena: 29.90 zł







    Weź swój instrument i dołącz do fejów


    Wszyscy znają bajki i opowiastki o elfach, wróżkach, fejach. Jako dzieci raczą się nimi i marzą, by spotkać jakieś magiczne stworzenia. Jednak czy znamy mroczniejszą stronę tych istot? Czy dostrzegamy, że są one zdolne do okrucieństwa, by osiągnąć swoje cele? W Lamencie napisanym przez Maggie Stiefvater, elfy to najczęściej wredne, samolubne, dręczące innych diabliki, rzadko miłe i przyjazne stworki. Czy jesteście gotowi, by dowiedzieć się, jak obecność fejów może wpłynąć na czyjeś istnienie?


    Deirdre wiedzie normalne życie. Jej matka to wymagająca surowa kobieta, a tata cichy ale inteligentny mężczyzna, za przyjaciół wystarcza jej zabawny James, gotowy w każdej chwili rzucić wszystko, by ruszyć dziewczynie na ratunek. Bohaterka marzy, by w jej życiu wydarzyło się coś niesamowitego i niecodziennego. Jednak gdy jej życzenie zaczyna się spełniać, nachodzą ją wątpliwości, czy aby na pewno tego chce. Deirdre wszędzie znajduje czterolistne koniczyny. Czy to nie dziwne? Przecież to podobno taka rzadkość. Do tego w jej życie wkracza Luke Dillon, chłopak z mroczną przeszłością. Przystojny, zabawny, powalający, a do tego potrafiący grać na flecie, czy potrzeba czegoś jeszcze by dziewczyna przepadła? Deirdre otacza magia, a granica między jej światem a światem elfów zaczyna się zacierać...


    W Lamencie znajdziemy dwa męskie charaktery potrafiące nieźle zawrócić w głowie. Luke Dillon, tajemniczy, skrywający swój sekret, czasem gwałtowny, wyglądający na typowego niegrzecznego chłopaka pojawiający się jak gdyby znikąd wywraca świat Deirdre do góry nogami. Kolejnym „ciachem” jest James, przyjaciel bohaterki od momentu, gdy była jeszcze dzieckiem. Zawsze gotowy nieść jej pomoc i zrobić dla niej wszystko. Obydwoje pełni zalet. Kto skradnie serce Deirdre?


    Maggie Stiefvater, autorka trylogii Wilki z Mercy Falls tym razem zabiera nas w podróż po miejscu pełnym fejów i bajkowych istot. Wykreowała ona niepowtarzalny świat, któremu z przyjemnością dałam się pochłonąć. Ponadto utwierdziłam się w przekonaniu, że uwielbiam styl pisania tej autorki: poetycki, pełen barwnych porównań. Z łatwością wyobrażałam sobie to, o czym czytałam. Maggie Stiefvater uważam za utalentowaną pisarkę i jestem przekonana, że sięgnę po wszystko, co wyjdzie spod jej pióra.


    Jak najbardziej zachęcam do lektury tej magicznej opowieści. Nie mam wątpliwości, że Lament spodoba się tym, którzy czytali inne książki tej autorki, ale powieść polecam także tym nieznającym Maggie Stiefvater. To historia o miłości, stracie, walce, ciężkich wyborach, radosnych, jednak zawsze ulotnych chwilach i o sprzecznych uczuciach walczących ze sobą. Warto poświęcić trochę swojego czasu, by poznać historię Deirdre.
    Mam szczerą nadzieję, że zachęciłam Was do zapoznania się z Lamentem, a ja zmykam, by dokończyć drugą część :)

    Ocena: 8/10

    Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Illuminatio za możliwość wkroczenia w magiczny świat fejów.



    Tak zapowiada się tom drugi, który właśnie kończę czytać:

    Ballada to kolejna część przygód Deirdre i Jamesa - bohaterów Lamentu - uwikłanych w intrygi fejów i skazanych na ciągłą walkę z ich mściwą królową. Opowieść podobnie jak poprzednia część została osadzona w realiach współczesnej celtyckiej baśni, a więc czytelnicy mają szansę, aby ponownie zetknąć się z bogatą mozaiką postaci rodem ze świata fejów: dobrych i złych, czasem złośliwych i podstępnych, ale zawsze gotowych, aby pokrzyżować szyki ludziom, wykorzystując ich naiwność i niewiedzę.

    niedziela, 22 kwietnia 2012

    "Córki wkraczają na scenę" - Joanna Philbin

    Tytuł: "Córki wkraczają na scenę"
    Autor: Joanna Philbin
    Wydawnictwo Bukowy Las
    Córki #3
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 303
    Cena: 31,90 zł







    Zagubiona w świetle sławy.

    Często marzyłam o byciu kimś sławnym, o kąpaniu się w świetle reflektorów, posyłaniu uśmiechów do natarczywych fotoreporterów. Na początku pragnęłam kariery księżniczki, gdy zrozumiałam, że w teraźniejszości nie istnieje taki zawód, postanowiłam być aktorką. Te marzenia już dawno mi minęły i teraz skupiam się na pisarstwie. Jednak myślę, że większość dziewczyn, co jakiś czas zastanawia się lub zastanawiała się, jakby to było być kimś znanym i bogatym. Hudson, bohaterka powieści Córki wkraczają na scenę, nie walczyła o sławę, po prostu urodziła się jako córka jednej z najbardziej znanych piosenkarek.

    Hudson Jones, bogata dziewczyna, o pięknym głosie, przed którą otwiera się kariera piosenkarki. Wkrótce ma wydać swoją pierwszą płytę, mającą szansę podbić świat. To dlaczego dręczy ją niepokój? Dlaczego, gdy po raz pierwszy ma wystąpić na scenie, dopada ją trema i nie jest w stanie wydusić ani jednego słowa? Bo jej matka, sławna piosenkarka, wtrąca się we wszystkie sprawy Hudson, poucza ją w każdej kwestii i próbuje robić wszystko po swojemu, będąc przekonaną, że tak jest najlepiej. Płytę swojej córki przerobiła wedle swojego gustu tak mocno, że przestała ona przypominać pierwowzór. Hudson ma dość. Postanawia zrezygnować ze swojego hobby, śpiewania, i odejść ze świata sławy i marketingu. Ale czy rezygnowanie z czegoś, co tak kocha robić, to najlepsze wyjście?

    To już trzeci tom z serii Córki. W poprzednich bardzo dobrze poznaliśmy przyjaciółki Hudson, teraz przyszła kolej na to, by to ona odegrała kluczową rolę. Jeśli jednak ktoś nie czytał poprzednich części, to nie musi się martwić. Ten cykl jest tak skonstruowany, że nie ma wielu odniesień do wcześniejszych książek i spokojnie można zacząć przygodę z Joanną Philbin od tomu trzeciego.

    Problemy, które pojawiają się na drodze Hudson są mi obce. Nie mam kłopotów z mamą, która wymaga ode mnie zbyt wiele i chce ze mnie zrobić drugą siebie, ani z wydaniem swojej płyty (dla dobra ogółu w ogóle nie śpiewam). Przez to nie mogłam utożsamiać się z bohaterką. Co negatywnie wpłynęło na odbiór tej postaci przeze mnie. Nie za bardzo dziewczynę polubiłam. Wydawała mi się za nieśmiała i za ustępliwa. Na szczęście bywały chwilę, gdy wykazywała się odwagą i twardością charakteru, co sprawiło, że nie znielubiłam jej do końca :)

    Bardziej podobał mi się poprzedni tom. Pewnie dlatego, że był w nim wątek miłosny w tle historii. Niestety (dla mnie) w powieści Córki wkraczają na scenę nie pojawiła się ani krztyna sercowych problemów. Ale to może stać się zaletą dla tych, którzy mają dość romansów, a pragną poczytać o nastolatce, która na swej życiowej drodze napotyka przeszkody, ale mimo trudności je pokonuje.

    Córki wkraczają na scenę to przyjemna lektura na długie popołudnia. Powieść, którą na początku bez większego problemu można odłożyć, jednak, gdy już się wchłonie w świat Hudson, czyta się z uśmiechem i z ciekawością śledzi się losy dziewczyny. Poznajemy jej wady i zalety, słabości i mocne strony. Okazuje się, że posiadanie sławnej mamy, niekoniecznie musi być przyjemne. Będę miło wspominać moje wejście na scenę wraz z Hudson. Polecam tę powieść dziewczynom, które lubią obyczajowe historie o perypetiach sław i bogaczy.

    Ocena: 8/10

    Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las za możliwość poznania historii Hudson. 

     

    Seria Córki:
    1. Córki
    2. Córki łamią zasady - RECENZJA
    3. Córki wkraczają na scenę

    Autorka
    Joanna Philbin urodziła się w Los Angeles, a dorastała w Nowym Jorku. Jest córką Regisa Philbina, gwiazdora amerykańskiej telewizji. Gdy miała siedem lat, rozpoczęła pisanie swojej pierwszej powieści; zapału starczyło jej jednak jedynie na dwa rozdziały. Autorka obecnie mieszka w Santa Barbara w stanie Kalifornia.

    wtorek, 27 marca 2012

    "Ostatni skok" - Ally Carter

    Tytuł: "Ostatni skok"
    Autor: Ally Carter
    Wydawnictwo Amber
    Ma być część druga
    Rok wydania: 2011
    Ilość stron: 285
    Cena: 34,80 zł






     
    Daj się porwać w świat, w którym łatwo stracić portfel.

    Różne rodziny prowadzą różne biznesy, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Niektóre zajmują się sprawami prawniczymi i mają kancelarię, inne prowadzą antykwariat i przechowują stare książki. Rodzina Katariny także ma swój biznes. Są złodziejami i to najlepszymi z najlepszych.

    Kat od dziecka zajmowała się kradzieżą, od zawsze towarzyszyła ojcu, razem z nim sprawdzała teren, kradła i uciekała przed prawem. I trzeba przyznać, że była w tym całkiem dobra. Pewnego dnia jednak stwierdza, że ma już dość i planuje swoje własne przedsięwzięcie. Podstępem zajmuje miejsce w szkole z internatem Colgan, próbując zaznać normalności i zacząć nowe życie. Wszystko staje na głowie, gdy dyrekcja szkoły oskarża dziewczynę o przestępstwo, którego wcale nie popełniła. Kat wie, jak się bronić przed słusznymi zarzutami, ale czy poradzi sobie, gdy będą one fałszywe? W dodatku ojciec bohaterki jest w niebezpieczeństwie. Sytuacja zmusza Kat do popełnienia największego skoku w historii jej rodziny. Musi obrabować muzeum, którego jeszcze nikt nigdy nie obrabował. Wydaje się niewykonalne? Nie dla Kat.

    Temat powieści bardzo przypadł mi do gustu. Głównymi bohaterami są złodzieje, już samo to wydaje się interesujące. Akcja kręci się wokół kradzieży drogocennych obrazów, która zostaje ukazana nie z punktu widzenia poszkodowanych i prawa, ale właśnie przestępców. Autorka nie pominęła opisów przygotowania Kat do największego skoku w jej życiu, co strasznie ciekawie się czytało. Nie zabrakło też powodów do śmiechu. Kat często wspomina różne zabawne wydarzenia ze swojej przeszłości. W skrócie: bardzo dobrze bawiłam się czytając powieść Ally Carter.

    Podczas lektury Ostatniego skoku polubiłam główną bohaterkę. Nieustępliwa, niebojąca się niczego, twarda dziewczyna z ciętymi uwagami zawsze na podorędziu. Dużą rolę odgrywa również Hale, wspólnik w kradzieży i przyjaciel, który jest przy dziewczynie, odkąd pamięta. Niemal członek jej rodziny. Ten chłopak zdobył moją sympatię swoim sposobem bycia i dowcipami. Oprócz nich w powieści występuje wiele innych postaci, których nie da się nie lubić. A to cytat z książki, który idealnie definiuje główną bohaterkę:

    „W końcu Kat była urodzonym włamywaczem, oszustem i tajniakiem. Gabrielle była zaś urodzoną dziewczyną.”

    Nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mi się spodoba. Oczywiście nie porusza ona żadnych problemów egzystencjalnych, nie zmusza do myślenia, ale umila człowiekowi czas, bardzo przyjemnie się czyta i zagłębia w przygody Kat. Pochłonęłam ją niczym lody w lato. Polecam ją wszystkim szukającym dobrej rozrywki przy lekturze tej książki, pełnej przygód i zabawnych momentów.

    Ocena: 8/10
    Ally Carter jest także autorką serii Dziewczyny z Akademii Gallaghera, na którą składają się:
    - Powiedziałabym ci że cię kocham ale...
    - Tylko mi nie wierz
    Chętnie przeczytam!
    Wypowiedź autorki na temat Ostatniego skoku:


    środa, 21 marca 2012

    "Monster High. O wilku mowa..." - Lisi Harrison

    Tytuł: "Monster High. O wilku mowa..."
    Autor: Lisi Harrison
    Wydawnictwo Bukowy Las
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 260
    Cena: 29.90 zł 








    Przyszedł czas na walkę o prawa dla... POTWORÓW!

    To już trzecie spotkanie z uczniami liceum Monster High. Nie wyczekiwałam go jakoś szczególnie, ale miło było znów usłyszeć narzekania Cleo, waleczne przemowy Frankie, dowiedzieć się o najnowszych problemach Melody i pośmiać się z dowcipów Billy'ego. Bohaterów powieści Lisi Harrison traktuję już jak starych, dobrych znajomych, podczas lektury Monster High. O wilku mowa... zacieśniłam tylko naszą znajomość.

    W części drugiej autorka skupiła się bardziej na postaci Cleo, tym razem naszą uwagę pochłonie Clawdeen i jej wymarzona impreza. Poznajemy tę postać lepiej, dowiadujemy się o tym, co ją dręczy, a co sprawia jej przyjemność. Możemy zobaczyć, jak wyglądają jej kontakty z mamą i starszymi braćmi, którzy mocno dają jej w kość. Dziewczynie nie jest łatwo żyć samej w otoczeniu tylu chłopaków. Clawdeen może nie jest jedną z moich ulubionych bohaterek, ale urocza z niej wilczyca.

    RAD-owcy (inne określenie na potwory) ukazali się światu. W filmie „Upiór z sąsiedztwa” wyjawili swoje sekrety i próbowali udowodnić, że wcale nie są straszni. Zakończyło się to niepowodzeniem. Mieszkańcy Salem w tej chwili rozpoczęli walkę z potworami. RAD-owcy, są zmuszeni wyjeżdżać za granicę, ukrywać się. Tylko nieliczni znaleźli w sobie odwagę, by zostać i walczyć o swoje prawa, w tym Frankie. Czy społeczności potworów uda się połączyć swoje sił i udowodnić ludziom, że się mylą co do nich? Że to, co inne, wcale nie musi być złe? A może skończy się na tym, że wszyscy RAD-owcy zostaną spaleni na stosie?

    W tej części moja sympatia dla jednego z bohaterów zdecydowanie wzrosła i przeważyła nad wszystkimi innymi. Kto został moim wybrankiem? Pewien przyjacielski duch, uwielbiający płatać wszystkim figle, niestety też nieszczęśliwe zakochany. Wiecie już kto to? Otóż to Billy! Ta postać wprowadzała najwięcej ciepła i światła do tej powieści.

    Powieść Monster High. O wilku mowa podobała mi się trochę bardziej niż poprzednie. Na pewno odegrało w tym rolę moje większe przywiązanie do bohaterów. A także jest w niej odrobinkę więcej akcji. Poza tym miałam ochotę po Shirley na coś takiego jak Monster High. Potrzebowałam lekkiej, króciutkiej i przyjemnej powieści. Tak więc, jeśli poprzednie części rozczarowały Was trochę, to może trzecia odsłona Monster High bardziej przypadnie Wam do gustu.

    Seria opowiadająca losy Frankie, Melody i wielu innych potworów nie należy do wybitnego kanonu literatury, ani nie powala na kolana. Jednak nie można przez cały czas czytać tylko takich genialnych książek. Czasem człowiekowi potrzeba czegoś lekkiego, zabawnego, a właśnie taka jest napisana przez Lisi Harrison seria o stworzeniach potwornie fajnych.
    Przeczytajcie ją, kiedy będziecie mieć czas na przyjemności. Wtedy w pełni docenicie jej lekkość i humor.

    Ocena: 8/10

    Dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las za możliwość spędzenia czasu z potworami z Monster High.


    SERIA MONSTER HIGH:
    1. Upiorna szkoła RECENZJA
    2. Upiór z sąsiedztwa RECENZJA
    3. O wilku mowa...
    W przygotowaniu tom 4!

    Coś niecoś o autorce:
    Lisi Harrison urodziła się w Toronto, w Kanadzie. Studiowała filmoznawstwo na Uniwersytecie McGill w Montrealu, jednak jej zainteresowania skierowały się ku literaturze. Pracowała w telewizji MTV, ale porzuciła ją, by w zupełności poświęcić się pisaniu. Teraz mieszka w Kalifornii, w Laguna Beach.*

    Miła dla ucha piosenka reklamująca tę serię:

    niedziela, 20 listopada 2011

    "Kuszące zło" - Keri Arthur



    Czy dasz się skusić powieści „Kuszące zło”?

    „Kuszące zło” to już trzecia część serii „Zew nocy” napisanej przez Keri Arthur. Osobiście zapoznałam się z pozostałymi dwoma i nie było mowy, żebym tę sobie podarowała. Byłam ciekawa, co tym razem spotka Riley, czy zazna wreszcie szczęścia, a może jej życie jeszcze bardziej się skomplikuje (co wydawało mi się niemal niemożliwe, jednak bardzo się myliłam).

    Uważam, że książki napisane przez Keri Arthur są oryginalne i nie przypominają żadnych znanych mi paranormalnych historii. Wątek miłosny zdecydowanie ma inną postać niż w innych powieściach, nie da się go jasno zakwalifikować, tak naprawdę nie wiadomo, kogo kocha główna bohaterka (jeśli kogokolwiek). Uwierzcie mi, ta seria naprawdę jest nietypowa i to w pozytywny sposób!

    Riley, zostaje poddana ciężkiej próbie. Szef wysyła ją na misję, to kolejny krok na jej drodze do stania się strażnikiem, czego dziewczyna w żadnym wypadku nie chce. Jednak pragnienie, by uwolnić świat od świra, który wywrócił jej życie do góry nogami, jest znacznie silniejsze, dlatego podejmuje się tego ryzykownego zadania. Dostaje się w szeregi wroga. Czy uda jej się nie zginąć i pozbyć się tych złych istot, które sterroryzowały tyle istnień? Jeśli myślicie, że Wam to powiem, to bardzo się mylicie, przeczytajcie i przekonajcie się sami...

    Bohaterowie występują ci, co w poprzednich częściach: nietypowi bliźniacy Riley i Rhoan, Quinn, zabójczy wampir, Jack, najdziwniejszy szef, jakiego można mieć. Oni wszyscy sprawiają, że tę powieść czyta się lekko i przyjemnie, a także że trudno się od niej oderwać. Ale nie bójcie się, oczywiście pojawi się parę nowych charakterów i tych dobrych, i tych złych.

    Do kogo jest skierowana seria „Zew nocy”? Moim zdaniem trafi ona przede wszystkim do płci pięknej, nie chcę nikogo dyskryminować, ale wydaje mi się, że to właśnie dziewczynom/kobietom spodoba się bardziej. A wiek nie ma znaczenia. Powieść ma wydźwięk uniwersalny i powinna spodobać cię wielu czytelniczkom.

    Jestem pewna, że ci, którzy czytali pozostałe dwie części i po tą sięgną, by poznać dalsze losy twardej i zabawnej Riley. Ta powieść trzyma poziom poprzednich części, jest równie ciekawa, wciągająca i dostarczająca wrażeń. Seria „Zew nocy” nie należy do grona moich ulubionych, tych jedynych, jednak zawsze cieszę się na możliwość ponownego spotkania z Riley, jej przyjaciółmi i wrogami zresztą też. Miło spędziłam czas, czytając „Kuszące zło”, myślę, że i Wam przypadnie do gustu, więc jeśli nie znacie Riley, to koniecznie to zmieńcie.

    Ocena: 8/10

    Książkę otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica, za co jestem bardzo wdzięczna. 

     

    czwartek, 15 września 2011

    "Ava Farris. Podwójna tożsamość" - Isabela Misztal


    Jak to jest mieć dwie tożsamości i musieć to ukrywać?

    „Ava Farris. Podwójna tożsamość” to książka z gatunku paranormal romance napisana przez polską autorkę Isabelę Misztal. Nie obawiałam się, że będzie to zła lektura, po opisie, czułam, że musi być wyjątkowa i naprawdę cieszyła mnie świadomość, że osoba, która napisała tę powieść włada tym samym językiem, co ja. Byłam szalenie ciekawa, czy ten utwór okaże się hitem. Niestety, czytanie zajęło mi trochę czasu ze względu na ilość obowiązków.

    Od początku wiemy, że Ava Farris, główna bohaterka, boi się czegoś i nie do końca jest normalna. Tylko co dokładnie znaczy bycie normalnym? Dziewczyna stara się nie rzucać w oczy, co bardzo dobrze jej wychodzi, aż do momentu, gdy poznaje Nathaniela, dla którego będzie chciała zdjąć maskę, jaką od tak dawna nosi. Od początku jakaś dziwna siła przyciąga do siebie tę dwójkę. Tylko czy na pewno jest na tyle bezpiecznie, by Ava mogła pozwolić sobie na szczęście?

    Oprócz Avy w książce występuje także wiele ciekawych postaci. Poczynając od jej brata, Thomasa, i rodziców, przez Nate'a, kończąc na Davidzie. Każdy z nich zmaga się z własnymi problemami i odgrywa inną rolę w życiu bohaterki. Przyjaciele Avy stali się moimi, a jej wrogów nienawidziłam równie mocno, jak ona.

    W „Avie Farris. Podwójna tożsamość” mamy wiele wątków, jest jeden główny, ale także mnóstwo pobocznych o całkiem dużym znaczeniu. I to zdecydowanie mi się podobało. Autorka nie potraktowała niczego na wyrost i każdemu szczegółowi poświęciła chwilę.

    Jedyną rzeczą, która nie bardzo mi się spodobała, był kierunek, w którym zmierzał związek Nate'a i Avy. Niektóre ich dialogi były przesłodzone, czasem aż do przesady. Niestety, Nate nie trafia do grona moich ulubionych facetów, za niektóre głupoty, które zrobił. Wątek miłosny na pewno trafi do gustu wielu osobom, choć ja nie byłam do końca usatysfakcjonowana.

    W książce pojawiały się ciekawsze i nudniejsze momenty. Czasami nie byłam w stanie odłożyć „Avy Farris”, a czasem robiłam to bez żadnego problemu. Jednak ostatnie sto stron przyciągnęło moją uwagę na tyle mocno, że cały świat nie miał znaczenia, z zapartym tchem słuchałam historii Avy, zwierzeń Nate'a. Autorka wykonała kawał dobrej roboty i stworzyła super historię powiązaną z fascynującym wątkiem Atlantydy. Do końca trzymała nas w niepewności, budując z dużym wyczuciem napięcie.

    Polecam ją nie tylko fanom miłosnych, paranormalnych historii, ale także tym, którzy uwielbiają marzyć i wkraczać w magiczny, niepowtarzalny świat. „Ava Farris” naprawdę mnie poruszyła i sprawiła, że na chwilę zapomniałam o tym stosie zadań z matematyki czekającym na mnie. A przecież właśnie o to chodzi w czytaniu.

    Ocena: 8/10

    Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Amok.

    czwartek, 18 sierpnia 2011

    "Ambicja" - Kate Brian




    Dokąd prowadzi ambicja?

    Autorka „Ambicji” wydawała mi się taką drugą Meg Cabot, co zawsze powodowało, że miałam ochotę przeczytać książki Kate Brian. Jednak jakoś nigdy wcześniej nie znalazłam okazji, możliwości, by po nie sięgnąć. Dopiero niedawno mi się udało. „Ambicja” to pierwsza książka Kate Brian z jaką miałam do czynienia, a trzeba wspomnieć, że to siódmy tom serii „Tylko dla wybranych”. Liczyłam, że jakoś się odnajdę, że nie jest bardzo związana z poprzednimi częściami. I na szczęście się nie zawiodłam. Udało mi się zrozumieć, o co w niej chodzi. Czy rzeczywiście styl autorki przypomina Meg Cabot?

    Reed Brennan to wychowanka i jednocześnie prezeska internatu Billings. Dyrekcja z powodu ostatniej w nim imprezy i kilku innych zaistniałych wykroczeń zagroziła, że go zamknie. Dla dziewczyny to miejsce jest niczym dom i w żadnym razie nie chce go opuszczać. Dlatego proponuje dyrektorowi, że uzbiera pięć milionów, a w zamian on wstrzyma swoją decyzję. Zarząd internatu przyjmuje jej propozycję. Tylko skąd wziąć tyle kasy? Bohaterka postanawia wraz ze swoimi przyjaciółkami wydać przyjęcie dobroczynne, na którym będą zbierać pieniądze. Sama organizacja jest wystarczająco trudna, jednak Reed musi zmagać się jeszcze z innymi problemami. Rzucił ją Josh, jej chłopak, którego naprawdę kochała. Czy uda jej się uratować związek i odzyskać go? Na dodatek ktoś podrzuca jej rzeczy niedawno umarłej dziewczyny. Kto pragnie ją pogrążyć? O co chodzi? Życie dziewczyny ulega gwałtownej zmianie, z którą musi sobie radzić, a najgorsze jest to, że nie wie, komu może ufać, a kto chce jej dokopać. Co zrobi bohaterka i dokąd ją to doprowadzi?

    Gdy bohaterka wspominała różne wydarzenia z przeszłości, widziałam, ile mnie ominęło przez to, że zaczęłam od siódmej części. Dlatego na pewno kiedyś przeczytam pierwsze sześć. A w tej chwili z niecierpliwością czekam na ósmą (jeszcze nie wydaną), gdyż „Ambicja” skończyła się nadzwyczaj ciekawie i naprawdę chcę się dowiedzieć, co będzie dalej.

    „Ambicja” to dobra książka dla nastolatek. Lekka w odbiorze, przyjemna w każdym momencie. Nawet był czas, gdy zaczęłam bardzo martwić się o losy bohaterki, bałam się, że coś jej się stanie. „Ambicja” nie przypominała mi książek Meg Cabot, które bardzo cenię. I w żadnym razie nie jest to wada, bo Kate Brian ma swój własny styl, także świetnie pisze i ma super pomysły.

    Ocena: 8/10

    Książkę otrzymałam od Księgarni Matras, za co bardzo dziękuję. 

     
    Mimo wszystko myślę, że najlepiej zacząć serię od początku, a oto lista wszystkich dotąd wydanych części:
    1. „Tylko dla wybranych”
    2. „Impreza zamknięta”
    3. „Poza zasięgiem:
    4. „Kto się przyzna”
    5. „W wąskim gronie”
    6. „Impreza musi trwać”
    7. „Ambicja” 
      _________________________________________
      Mam do Was prośbę: czy moglibyście wziąć udział w tej petycji: Chloe King Będę Wam bardzo wdzięczna :)
       

    czwartek, 7 lipca 2011

    Monster High - Lisi Harrison


    „Czy rzeczywiście potwory muszą budzić lęk?”

    Wyobraźcie sobie, że potwory żyją wśród nas, że udają normalnych ludzi, chodzą z nami do szkoły, przyjaźnimy się z nimi, a przecież tak bardzo się od siebie różnimy. Na tajemniczych zgromadzeniach, we własnym gronie ukazują się w swojej prawdziwej postaci. Co byście zrobili, gdyby wampiry, wilkołaki, syreny itd. itp. istniały naprawdę i mieszkały wśród Was? Cieszyłoby Was to? Czy może wywoływałoby Wasze przerażenie?

    Melody Carver mieszkała w Beverly Hills, miała okropny nos, nieprzyjemną astmę i zero przyjaciół. Jej tata, chirurg plastyczny, nie mógł tego znieść, więc przeprowadził operację twarzy córki Jakiś czas później rodzina Carverów zdecydowała się na wyjazd do Salem w Oregonie, by Melody mogła zaznać świeżego zdrowego powietrza i móc normalnie oddychać. Teraz dziewczyna może zacząć nowe życie. Spotyka Jacksona, dziwaka, który mieszka w sąsiedztwie. Chłopak zauroczył bohaterkę. Niestety na początku szkoły dziewczyna szybko zyskała wrogów, nic nie idzie po jej myśli. A nowe życie wcale nie jest tak wspaniałe.

    Frankie Stein została stworzona przez własnych rodziców, żyje od piętnastu dni, ma zieloną skórę i jest na prąd. Jednak to normalna dziewczyna, która lubi słuchać Lady Gagi, ładnie wyglądać i wzdychać do chłopaków. Gdy idzie do szkoły, musi udawać normalskę, co nie przychodzi jej łatwo. Jej serce zdobył Brett, chłopak z chorobliwie zazdrosną dziewczyną. Czy Frankie sobie poradzi z ukrywaniem swojej tajemnicy?

    Merston High to normalna szkoła, na pozór pełna zwykłych uczniów. Jednak niektórzy ukrywają wielki sekret na temat swojej prawdziwej natury, który przez Frankie może zostać wydany. Jak zareaguje społeczeństwo w Salem na obecność w nim potworów? Czy spełnią się marzenia Frankie i Melody o tolerancji i akceptacji? Czy ludzie są gotowi wyłączyć swoje uprzedzenia? Na pewno będzie trudno.

    Autorką „Monster High” jest Lisi Harrison, znana z takich dzieł jak „Elita” czy „Alfy”, kiedyś pracowała dla MTV, tworząc programy, teraz mieszka w Laguna Beach i oddaje się pisaniu przygód Melody i Frankie. Pierwsza część okazała się wielkim sukcesem, ciekawe czy autorce uda się utrzymać poziom!

    Powieść ta została napisana z humorem i dużą pomysłowością, łatwo się przy niej odprężyć i zapomnieć o całym świecie. To idealne dzieło dla pragnących dobrej zabawy, ale niczego więcej. Potwory z Monster High „rozerwą” każdego, a ich wpadki zaowocują wieloma wybuchami śmiechu. Przyjemnie czytało mi się tę książkę, to dobra lektura na plażę, jednak nie zostanie ona w mojej pamięci na długi czas, lekko się rozczarowałam, bo spodziewałam się dużo więcej po obejrzeniu fantastycznego trailera, a oto on: 


    Ocena: 8/10

    Druga część z cyklu „Monster High” nosi tytuł „Upiór z sąsiedztwa” i pojawi się po wakacjach, jesienią 2011 roku. Co jeszcze czeka nasze bohaterki? Przekonamy się już wkrótce. A to ona:
     Drugie spotkanie z uczniami niezwykłej szkoły Merston High, w której nikt niczego nie może być pewny. Nawet Cleo (Cleopatra de Nile), która dotąd niepodzielnie królowała na szkolnych korytarzach, mając poddanych zarówno wśród RAD-owców, czyli członków Ruchu Atrakcyjnie Dziwnych, jak i nudnej reszty, czyli normaliów – czuje się zagrożona. Od niedawna to dwie inne dziewczyny – Frankie Stein i Melody Carver – są na ustach wszystkich. Wspólnie
    z Brettem kręcą film, który ma przekonać normalsów, że potwory nie są takie straszne, jak je malują. Czy córka faraona Cleo odzyska władzę w szkole? Czy film wypromuje dziwność na hit sezonu? A może zaczniesz się zastanawiać, czy ten chłopak z sąsiedztwa nie jest czasem upiorem…?

    Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Bukowy Las, za co serdecznie dziękuję.


    niedziela, 12 czerwca 2011

    Całując grzech - Keri Arthur

    „Całując grzech” to druga część z cyklu „Zew Nocy”, napisanego przez Keri Arthur. Po skończeniu pierwszej z niecierpliwością wyczekiwałam dalszych przygód Riley, jednak nie dane mi było długie rozkoszowanie się tą powieścią, bo połknęłam ją w dwa dni. Od pierwszej strony coś się dzieje, co wciąga czytelnika i tak jest aż do końca - świat pełen intryg potrafi nami zawładnąć.

    Akcja dzieje się kilka miesięcy po wydarzeniach opisanych we „Wschodzącym księżycu”. Zaczyna się tym, że Riley budzi się oblepiona krwią w nieznanym sobie miejscu. Obok niej leży ciało martwego mężczyzny. Dziewczyna nie pamięta ostatnich ośmiu dni swojego życia. Co wtedy się wydarzyło? Co ona robi w tym okropnym miejscu? Jedyne co wie, to to, że czym prędzej musi uciekać. Bohaterka zostaje zaatakowana przez dwa dziwne i przerażające stworzenia. Ledwie udaje jej się umknąć. Kryjówkę znajduje w stajni, ale nie pełnej koni, tylko zmiennokształtnych, których uwalnia. Tam poznaje mężczyznę o imieniu Kade, łączą swoje siły i razem opuszczają to miejsce będące laboratorium, w którym badania są prowadzone na istotach nadprzyrodzonych. Dwójka uciekinierów zatrzymuje się w opuszczonym domu i stamtąd Riley kontaktuje się ze swoim szefem i bratem. Ustalają plan działania i miejsce spotkania. Z przygodami udaje się bohaterce dotrzeć do wybranego hotelu. A tam czeka na nią duża niespodzianka. Quinn powrócił, znowu będzie uczestniczyć w akcji, a pewne jest, że między nim a dziewczyną coś jest. Czy uda im się poznać prawdę i zniszczyć laboratoria, które zajmują się dziwnymi sprawami? Czy i tym razem Riley wyjdzie cało z sytuacji? Przekonajcie się sami!

    Bohaterka jest zamieszana w kilka związków naraz, jej życie miłosne jest bardzo skomplikowane. Każdy zalotnik ma związane z nią jakieś oczekiwania. A ona czuje się trochę zagubiona. Najbardziej kibicowałam Quinnowi, mimo że czasem zachowywał się prostacko, to on najbardziej pasuje do Riley. Mam nadzieję, że uda się tej dwójce, bo razem są naprawdę cudowni.

    Dziewczyna znowu wykazuje się charakterem i odwagą. Nie poddaje się i bardzo stara się być użyteczna. Tylko czy niewyszkolona dziewczyna może poradzić sobie ze zmutowanymi i silnymi stworami? Na szczęście nie jest sama! Brat zawsze spieszy jej z pomocą.

    Książka trzyma poziom wcześniejszej części i równie mocno wciąga. Świat Riley znowu staje do góry nogami, więc nie ma czasu na nudę. Ciągle coś się dzieje. To zmutowane jaszczurki, to płatni snajperzy. Autorka ma wiele ciekawych pomysłów, które w idealnych proporcjach wykorzystuje.

    Polecam wszystkim osobom, które potrzebują czegoś, by się zrelaksować. Ja spędziłam bardzo miły, ale niestety krótki czas z tą książką. Myślę, że to taki rodzaj powieści, który powinien mniej czy bardziej, spodobać się każdemu. Jestem pełna ciekawości, co wydarzy się w następnych częściach, dlatego wyczekuje ich z niecierpliwością.

    Ocena: 8/10

    Książkę otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica, za co bardzo dziękuję. 


    niedziela, 5 czerwca 2011

    Wschodzący księżyc - Keri Arthur

    „Wschodzący księżyc” Keri Arthur to pierwsza część cyklu, na który składa się dziewięć książek. Dla mnie tytuł tej powieści jest zastanawiający i ładny, kryje w sobie tajemnicę i coś mrocznego. Byłam bardzo ciekawa, co znajdę w środku, więc nie zważając na ilość nauki, przystąpiłam do czytania.

    Bohaterką jest Riley Janson, mieszaniec: wilkołak i wampir naraz. Ciekawe połączenie, prawda? Historia zaczyna się, gdy dziewczyna wraca do domu i coś dziwnego wyczuwa w powietrzu. Okazuje się, że pewien klub został zaatakowany przez krwiopijców. W pobliżu nie było nikogo, kto kwapił się, by pomóc ludziom uwięzionym w środku. Dlatego Riley postanowiła ich uratować. Najpierw zadzwoniła do departamentu, to miejsce, w którym różne rasy zajmują się sprawami nadnaturalnymi. A potem weszła do środka. Musiała stoczyć walkę z wampirami, z której na szczęście wyszła cało. Jednak to nie koniec przygód tej nocy. Dziewczyna wyczuła, że jej brat Rhoan, jej jedyna rodzina jest w niebezpieczeństwie, od razu wykonała telefon do swojego szefa Jacka, Riley pracuje w departamencie. On próbował ją uspokoić i powiedział, że muszą poczekać do rana, jeśli wtedy Rhoan się nie odnajdzie, podejmą odpowiednie kroki. Bohaterka wróciła do domu, a tam na progu stał wampir, do tego nagi. Powiedział, że został zaatakowany i stracił pamięć. Cóż za dziwna noc. Następnego dnia dziewczyna poszła do pracy, Jack zaszantażował ją, mówiąc, że jeśli chce dowiedzieć się więcej o bracie, to musi zostać strażnikiem, kimś kto trudni się zabijaniem. Tego Riley nie chce najbardziej na świecie, więc odmówiła. Przeszukała internet w poszukiwaniu informacji o Quinie, wampirze spod jej domu, okazało się, że miał on dziewczynę. Gdy Riley wracała z pracy, została zaatakowana i postrzelona srebrną kulą. Jest to coś, co może sprawić, że umrze. Życie uratował jej wampir, który zeszłej nocy stał u niej na progu. Jednak to nie koniec dziwnych wydarzeń. Strażnicy znikają, ktoś przeprowadza niebezpieczne badania, a w to wszystko wplątany jest Rhoan. Bohaterka nie ma wyjścia, musi mu pomóc i wejść w świat pełen intryg, którego zawsze próbowała unikać. Co tak naprawdę się dzieje? Dokąd zaprowadzi ich to wszystko? Tego nie wie nikt, ale pewne jest, że to nie zabawa.

    Dzięki pierwszoosobowej narracji Riley wiemy przez cały czas, co się z nią dzieje. Dziewczyna to twarda sztuka, która z łatwością pakuje się w kłopoty, ale nie zawsze potrafi z nich sama wyjść. Ma ona cięty język i dobre riposty. Wie, czego chce i do czego dąży. Nie cierpi, gdy ktoś układa jej życie i podejmuje za nią decyzje. Jest też otwarta i bezpośrednia, mówi, co myśli. Bardzo ją polubiłam. Podobały mi się jej relacje z bratem, gdyż nie były one wyidealizowane.

    Moim zdaniem nie jest to tylko paranormal romance, ale także kryminał. Książka zawiera wiele ciekawych wątków, przez długi czas zastanawiałam się, kto za tym wszystkim stoi, a gdy to zrozumiałam, byłam w szoku.

    Lekka i przyjemna powieść świetnie nadaje się do czytania w wakacje na plaży. Ja spędziłam z nią bardzo miły czas, pozwoliła mi ona zapomnieć o szkole i innych nieciekawych sprawach. Polecam ją przede wszystkim fankom serii o sukubie autorstwa Richelle Mead. Te dwie serie mają ze sobą wiele wspólnego. A mi pozostaje czekać na drugą cześć, która nosi tytuł „Całując grzech”

    Ocena: 8/10

    Książkę otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica, za co serdecznie dziękuję.

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...