Sample text

"Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni"

"
Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika...Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana."

"Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości."

"Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 stycznia 2013

"Gorączka" - Dee Shulman


  • Wydawnictwo Egmont
  • Gorączka #1
  • Rok wydania: 2012
  • Ilość stron: 429








  •  Nigdzie nie pasując

    Wyobraźcie sobie historię o dziewczynie z XXI wieku, która nigdzie nie pasuje, nie potrafi znaleźć miejsca w życiu. I silnego gladiatora, faworyta, który wygrywa wszystkie walki. Czy tę dwójkę może coś połączyć? Co się stanie, gdy jedno stanie na drodze drugiego?

    Ewa po zaaranżowaniu kolejnego wydalenia ze szkoły, trafia do St. Magdalene, szkoły dla wybitnych jednostek, w której liczy, że wreszcie znajdzie swoje miejsce i poczuje, że pasuje. Dziewczyna szybko się tam zadomawia i z wielką przyjemnością uczy się kolejnych skomplikowanych reakcji. Z winy własnej ciekawości bohaterka zostaje zaatakowana przez nieznany nikomu wirus. Ledwie uchodzi z życiem, ale od tej chwili ta dziwna choroba staje się jej obsesją. Nie spocznie, póki nie dowie się, co się stało i co to za wirus. Krótko po tych wydarzeniach w jej szkole pojawia się nowy uczeń, Seth. Chłopak tak naprawdę pochodzi z przeszłości i również interesuje go tajemniczy wirus i gorączka, jaką wywołuje. Okazuje się, że tę dwójkę wiele łączy, ale czy dwa tysiąclecia to nie za duża przeszkoda? Do tego muszą znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania, zanim będzie za późno...

    Sporą wadą tej powieści, jak dla mnie, są płascy bohaterowie. Brakowało im życia, adekwatnych zachowań, charakteru, po prostu nie mogłam sobie wyobrazić, że ktoś taki mógłby istnieć. Ewa to niesamowicie inteligentna dziewczyna, która uwielbia się uczyć, wszystko rozumie, z niczym nie ma problemu. Do tego jest śliczna (mimo że sama nie zdaje sobie z tego sprawy) i niemal każdy chłopak w szkole kocha się w niej. Nie mówię, że jej nie polubiłam, bo podobało mi się to, że potrafiła być twarda, gdy wymagała tego sytuacja. Jednak jak już pisałam, moim zdaniem zabrakło jej prawdziwości. Matka Ewy też wydawała mi się raczej jakimś potworem bez uczuć niż żywym człowiekiem. Seth już bardziej wydawał mi się realny, ale nie zawsze rozumiałam cel jego działań i skąd brały się jego niektóre zachowania, zabrakło chwili poświęconej na opisanie jego charakteru.
    To nie tak, że w ogóle nie lubiłam bohaterów, ale nie potrafiłam się z nimi utożsamiać. :)

    Oczywiście nie brakuje wątku romantycznego, który sam w sobie jest naprawdę piękny. Chłopak widzi, jak jego ukochana ginie, nie potrafi żyć normalnie bez niej, wciąż za nią tęskni. Aż spotyka jej nowe wcielenie. Ona na początku go nie pamięta, ale potem, z czasem coś zaczyna sobie przypominać. Podobało mi się to. Ale zabrakło mi pokazania, jak ich uczucie kiełkuje, jak z zauroczenia przekształca się w zakochanie, a potem w miłość. Miałam wrażenie, że za szybko od poznania tej dwójki doszło do etapu pod tytułem „wielka miłość”.

    Jednak mimo tych wad znalazły się w książce rzeczy, które mi się podobały. Na przykład Parallon, kraina dla ludzi, którzy zmarli wskutek tajemniczej gorączki. Pomysł na to miejsce i sposób opisania go bardzo przypadły mi do gustu i zafascynowały. Jak również pomysł zetknięcia ludzi z dwóch różnych światów: naszego i tego z początków naszej ery, pełnego gladiatorów.
    Można tu również znaleźć ciekawy pomysł z punktu widzenia medycznego: wirusa, który zabija, ale nie do końca – wydaje mi się to fascynujące.
    Poza tym książkę czyta się lekko i przyjemnie. Przy lekturze można się zrelaksować i zanurzyć się w fantastycznym świecie.

    Osobiście uważam tę powieść za niezłą, ale nie wybitną. Nie żałuję spędzonego z nią czasu, ale i nie wypatruję z wielką niecierpliwością tomu drugiego. Komu przede wszystkim ją polecam? Miłośniczkom książek o podróżach w czasie i miłości bez granic. I tym, którzy szukają rozrywki na kilka wieczorów.

    Ocena: 7/10

    Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont za możliwość przeczytania Gorączki.


    sobota, 13 października 2012

    "Kuszona" - P.C Cast & Kristin Cast


  • Wydawnictwo Książnica
  • Dom Nocy #6
  • Ilość stron: 391
  • Cena: 29.90 zł








  • Kuszona czy Skuszona?

    W Domu Nocy młode wampiry uczą się, mają zapewnioną ochronę i przechodzą przemianę. To tam trafiła Zoey, gdy została naznaczona. To tam znalazła dom, przyjaciół i szczęście. Okazało się, że dziewczyna nie jest zwykłą adeptką, ale kimś, kogo bogini Nyks obdarzyła potężną mocą. Przez to wyróżnienie na bohaterce spoczywa wielka odpowiedzialność, codziennie przychodzi jej walczyć ze złem. Tym razem musi pokonać to, które ma ukryte głęboko w sobie. Czy Zoey pozostanie wierna swojej bogini? A może przejdzie na złą stronę mocy?

    W Kuszonej poznajemy losy bohaterów z różnych perspektyw. Głównie mamy narrację z punktu widzenie Zoey, ale co jakiś czas pojawiały się rozdziały, w których historię opowiadała Stevie Rae, Afordyta i nowa postać: Rephaim. Ten zabieg sprawiał, że czytelnik miał szerszy punkt widzenia niż główna bohaterka, co mi się bardzo podobało.

    Po ucieczce z Domu Nocy Zoey, jej przyjaciele i liczni chłopacy skryli się w opactwie. Myśleli, że udało im się pozbyć Kalony, ale jego wpływ sięga głębiej, niż się spodziewali. Bohaterowie są świadomi, że czeka ich niełatwa walka, szczególnie, że Zoey już raz prawie nie straciła życia. Mimo wszystko staną do walki, by pokonać zło.
    Jednak sprawa się komplikuje, gdy okazuje się, że Zoey jest nowym wcieleniem A-yi, osoby, która wieki temu została powołana do życia, by rozkochać w sobie Kalonę i go pokonać. Przez to nasza wybranka Nyks czuje więź ze złym ale pełnym uroku wrogiem. Czy uda jej się zignorować to dziwne przyciąganie? Nie pomaga fakt, że jej najlepsza przyjaciółka, Stevie Rae, ma przed nią tajemnice. Takie, które na zawsze mogą zniszczyć ich przyjaźń. Czy i tym razem dobro pokona zło?

    W serii Dom Nocy uwielbiam to, że czyta się ją tak niesamowicie szybko i lekko. Nie trzeba się za bardzo wysilać przy lekturze ani nad niczym głowić. Czytając, odprężałam się i wchodziłam w świat, w którym nie trzeba się uczyć pierwiastków chemicznych czy wzorów na prędkość. A właśnie tego teraz potrzebowałam. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to głęboka książka, ale czasem człowiek potrzebuje odskoczni. Bez wahania polecam tę serię szukającym rozrywki i chwili wytchnienia od rzeczywistości. A ci, którzy śledzą losy Zoey od początku, nie powinni być rozczarowani Kuszoną.

    Niektórych może przerażać liczba tomów (wkrótce 10), ale tę serię czyta się tak szybko, że nawet się nie zauważa, że przeczytało się już sześć. Wniosek z tego jeden: jeśli szukacie czegoś lekkiego, to nie dajcie się odstraszyć długości tego cyklu.

    Osobiście lubię poznawać dalsze losy Zoey, zagłębiać się w świat Domu Nocy. Lektura to przyjemność. Dlatego zachęcam Was do zapoznania się z z tą serią :)

    Ocena: 7/10

    Serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat za możliwość przeżycia kolejnej przygody z Zoey Redbird.



    Cykl Dom Nocy:
    1. Naznaczona
    2. Zdradzona
    3. Wybrana
    4. Nieposkromiona
    5. Osaczona
    6. Kuszona ←
    7. Spalona
    8. Przebudzona
    9. Przeznaczona

    czwartek, 9 sierpnia 2012

    "Cienie na Księżycu" - Zoë Marriott

    Tytuł: "Cienie na Księżycu"
    Autor: Zoë Marriott
    Wydawnictwo Egmont
    Powieść w jednym tomie
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 445
    Cena: 34.99 zł







     
    Historia dziewczyny o wielu imionach

    Jako dziecko uwielbiałam czytać baśnie przepełnione magią. Dlatego właśnie sięgnęłam po Cienie na Księżycu. Owa powieść kojarzyła mi się z tymi pięknymi historiami. I po jej skończeniu mogę stwierdzić, że moje skojarzenia były słuszne.

    Całe życie Suzume zmieniło się jednego feralnego dnia. Potem nic już nie było takie samo. Żołnierze w czarnych zbrojach odwiedzili dom bohaterki i zabili jej ojca i kuzynkę. Suzume jako jedyna przeżyła i to tylko dzięki swojemu dziwnemu darowi, o którym do tej pory nie miała pojęcia i obcemu starszemu mężczyźnie. Rodzina dziewczyny została okrzyknięta zdrajcami, Suzume i jej matka, nieobecna podczas strasznych wydarzeń, musiały zmienić nazwisko i ukryć się w domu najlepszego przyjaciela ojca, za którego wkrótce mama dziewczyny wyszła za mąż. Bohaterka nie pałała sympatią do ojczyma i jak się okazało, słusznie. To on pozbawił życia jej tatę i kuzynkę. To on odpowiadał za nieszczęście Suzume. Dziewczyna zmuszona do ucieczki z jedynego domu, jaki ma, musi walczyć o swoje życie. A marzy tylko o jednym. O zemście.

    Tłem akcji jest kraj fantastyczny, do złudzenia przypominający Japonię i podczas lektury czuje się to bardzo mocno, między innymi dzięki japońskiemu nazewnictwu. To sprawia że powieść ma jedyny, niepowtarzalny klimat. Interesujesz się tym obcym krajem o kulturze tak różnej od naszej? Jeśli tak, to koniecznie przeczytaj tę powieść.

    Chyba po raz pierwszy zwróciłam uwagę na tłumaczenie. Książka napisana jest pięknym językiem, co bardzo dobrze udało się oddać tłumaczce. Nawet wierszyki występujące w utworze brzmią melodyjnie i ładnie po polsku. Do tego dochodzi fakt, że w powieści brak jakichkolwiek błędów, literówek, a ostatnimi czasy w książkach często natykałam się na takie pomyłki. Zresztą Cienie na Księżycu są starannie wydane, okładka przyciąga wzrok. Dzięki tym wszystkim staraniom Wydawnictwa powieść czyta się przyjemniej.

    Jeśli szukasz nieschematycznej powieści, innej od reszty, to ta na pewno zalicza się do takich. Nie ma ani nastolatki, która w szkole poznaje wyjątkowego chłopaka, sprawiającego, że jej życie wywraca się do góry nogami, ani twardej, bezwzględnej bohaterki polującej na demony. Cienie na księżycu to oryginalna historia o dziewczynie, której odebrano wszystko.

    Mimo całej niepospolitości książki, miała ona wady. Nie polubiłam bohaterów, gdyż dla mnie nie wyróżniali się niczym szczególnym, nie wydawali mi się prawdziwi, trudno mi się z nimi utożsamiało. Czasem nie rozumiałam motywów działań głównej bohaterki. Po skończeniu lektury odczuwałam brak czegoś, jakby wszystko za gładko się potoczyło. Jednak niektórzy inaczej mogą odebrać to, co mi się nie podobało. Poza tym powieść naprawdę jest wyjątkowa, a to już coś :)

    Komu przede wszystkim polecam? Tym, którym znudziło się wszystko inne. Jeśli macie dość powieści obyczajowych o zwykłych nastolatkach, paranormal romance przepełnionych wilkołakami, wampirami, fantastyki pełnej niemożliwości, kryminałów z tajemnicami czającymi się po kątach, to Cienie na Księżycu są zdecydowanie dla ciebie. Tutaj znajdziesz coś innego, oryginalnego. Tylko czy jesteś gotowy wyruszyć po to aż do Japonii?

    Ocena: 7/10

    Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont za możliwość poznania historii Suzume. 



    Trailer:

    poniedziałek, 5 marca 2012

    "Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić" - Federico Moccia


    Tytuł: "Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić"
    Autor: Federico Moccia
    2. tom
    Wydawnictwo: Muza
    Rok wydania: 2011
    Ilość stron: 557
    Cena: 34.99 zł





    Wybacz mi. Każdy popełnia błędy.

    O włoskim pisarzu, Federico Moccie, dowiedziałam się niedawno. Naczytałam się wielu bardzo pozytywnych opinii, wychwalających jego książki. Podobno ów autor pisze piękne romantyczne historie, z cudownymi bohaterami, z niezwykłym klimatem. Postanowiłam sprawdzić, czy naprawdę jego powieści są tak dobre. Co się okazało?

    Głównymi bohaterkami są Niki, Olly, Erica i Dilleta. Każda z nich ma swoje życie, swoje problemy, swoich chłopaków. Łączy je wielka przyjaźń. Alex, chłopak Niki, postanawia się jej oświadczyć, wymyśla na to piękny i oryginalny sposób. Ale czy dziewczyna jest gotowa dorosnąć? Zapomnieć o wolności, ustabilizować się? A co, jeśli gdzieś tam w świecie czeka na nią coś bardziej pociągającego niż małżeństwo? Erica nie może znaleźć prawdziwej miłości, skacze z kwiatka na kwiatek. Los spłatał Dillecie wielkiego figla, czy ona i jej chłopak poradzą sobie? A Olly, czy pohamuje swoją zazdrość psującą jej najszczęśliwsze chwile? Są jeszcze przyjaciele Alexa, którzy przestali wierzyć w miłość, a sceptycyzm się po prostu z nich wylewa. Czy Alex zdoła zarazić ich swoją wiarą w małżeństwo i w piękne uczucie łączące dwie osoby na zawsze? Droga do szczęścia na pewno nie jest prosta, kto wytrzyma i dojdzie nią do celu?

    Jakie są moje odczucia? Przede wszystkim sama historia nie była dla mnie jakoś szczególnie ciekawa. Czasem nawet nudziłam się podczas lektury. Żadnego z bohaterów nie polubiłam, żaden nie wzbudził mojej sympatii, czasami miałam wrażenie, że ich zachowanie nie jest dobrze uzasadnione i wydaje się, że nie ma sensu. Zaczęłam od wad powieści, ale ma też swoje zalety. Autor stworzył cudowny klimat Włoch, prawie czułam słońce grzejące mi plecy i zapach morza. Podobał mi się także sposób opisywania świata. Był on niezwykle barwny, oddziaływający na wyobraźnię, pełen metafor i pięknych cytatów. Ogółem dla mnie Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić to ładna, ale nie wybijająca się niczym powieść, do jednokrotnego przeczytania, raczej nie wrócę do niej w przyszłości.

    „W tej chwili szczęścia rozumie, jak krótkie jest życie i jak bezsensowne jest nie mieć odwagi, by być szczęśliwym.”

    Nie mogę jednoznacznie powiedzieć, czy historia Federico Moccia mi się podobała czy nie. Dostrzegam jej zalety: barwny język, jakim posługuje się autor, ładne zakończenie, opowieść, dla której tło stanowi ciepły klimat Włoch, ale osobiście nie polubiłam żadnego z bohaterów, historia nie wciągnęła mnie, czytałam ją ze sporą obojętnością. Poruszane są w niej problemy uniwersalne: miłość, szczęście, gotowość do poświęceń, które trafią do każdego, jednak autor przedstawił je w taki sposób, że nie dosięgły mojego serca, nie poruszyły jakiejś głębszej nuty. Śmiem twierdzić, że Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić nie spodoba się każdemu, polecam ją przede wszystkim kobietom po ślubie, które chętnie przypomną sobie, jak było wcześniej, ile emocji wymagały przygotowania do uroczystości, w której miały „stracić” wolność. Osobiście nie mówię „nie” temu autorowi, bo wiem, że umie dobrze pisać, tylko sama historia nieszczególnie przypadła mi do gustu Chętnie przeczytam jego inne książki, przede wszystkim Trzy metry nad niebem, może ta znajdzie klucz do mojego serca.

    Ocena: 7/10

    Za możliwość spędzenia paru dni we Włoszech dziękuję Wydawnictwu Muza. 

     

    Inne książki tego autora:
    Trzy metry nad niebem
    Tylko ciebie chcę
    Amore 14
    Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie (jej kontynuacją jest właśnie Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić)

    Federico Moccia, ur. w 1963 roku w Rzymie, pracuje jako scenarzysta filmowy i telewizyjny. Od najmłodszych lat dużo czytał i pisanie stało się dla niego przyjemnością. Jedyny przedmiot w szkole, z którego był naprawdę dobry, to właśnie włoski, świetnie mu szło zwłaszcza pisanie wypracowań. Obiecał sobie, że przed trzydziestką napisze pierwszą powieść. Udało mu się, powstały Trzy metry nad niebem. Jednak w 1992 roku wiele wydawnictw odrzuciło jego książkę. Niezadowolony z takiego obrotu sprawy, postanowił wydać ją na własny koszt. 2500 egzemplarzy rozeszło się błyskawicznie.
    Mija dwanaście lat i Trzy metry nad niebem zostają przez przypadek odkryte i wydane. Powieść odniosła we Włoszech niebywały sukces i stała się książką kultową. Tylko w 2004 roku miała pięć dodruków. Na jej podstawie zrealizowano cieszący się dużą popularnością film. Wciąż zajmuje miejsce w rankingu z wynikiem przekraczającym ponad milion trzysta tysięcy sprzedanych egzemplarzy. Za Trzy metry nad niebem Moccia zdobył nagrodę Premio Torre di Castruccio, w kategorii Narrativa 2004 oraz Premio Insula Romana, w kategorii młodzi dorośli 2004. Jego powieści zostały sprzedane do wszystkich krajów europejskich (od Portugalii po Rosję), do Japonii i Brazylii. W 2006 roku ukazało się Tylko ciebie chcę, które znalazło się na czele wielu rankingów. Obydwie powieści zostały przetłumaczone w ponad trzynastu krajach.*

    *informacje ze strony Wydawnictwa Muza.

    sobota, 18 lutego 2012

    "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" - Joe Abercrombie

    Tytuł: "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"
    Autor: Joe Abercrombie
    Wydawnictwo: Mag
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 812
    Cena: 49 zł






    „Zemsta jest daniem, które najlepiej smakuje na zimno”*
    Czy czuliście w przeszłości palące pragnienie zemsty? Na tyle silne, by kierowało całym Waszym życiem? Czy byliście gotowi poświęcić wszystko, by osiągnąć swój cel? Ja nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam. Z czym kojarzy mi się słowo „zemsta”? Z dzieckiem, które, gdy czuje się oszukane przez rodziców, zamyka się w pokoju, przestaje jeść albo robi coś podobnego, przez następną godzinę powtarza sobie, że nienawidzi wszystkich i zemści się na okropnych rodzicach, gdy umrze z głodu, wtedy poczują się winni. Ale nie mija dużo czasu, a mu się nudzi niejedzenie czy siedzenie w pokoju, więc zapomina o swojej złości i chęci zemsty. Jak widzicie, nie wiem za wiele na ten temat, jednak zmieniło się to po przeczytaniu powieści napisanej przez Joe Abercrombiego.

    Akcja powieści jest zawiła, pełna zdrad, intryg, krwi, walk i znowu zdrad, gdyż to one odgrywają w niej kluczową rolę. Wszystko zaczyna się od momentu, gdy Monza Murcatto, Wąż Talinsu, najlepsza i najbardziej krwiożercza najemniczka zostaje zdradzona przez swojego pracodawcę – księcia Orso, który dąży do zostania królem Styrii. Okazuje się, że książę uznał dziewczynę za osobę mogącą mu przeszkodzić w realizacji jego planów, bał się, że stała się za bardzo popularna i kochana przez ludność, więc postanowił się jej pozbyć. Na oczach Monzy zabił jej ukochanego brata, Bennę, a ją samą zrzucił ze szczytu. Murcatto, dziewczyna ze stali, przeżyła upadek. Cała poharatana, w opłakanym stanie zostaje uratowana przez człowieka, potrafiącego działać cuda, jeśli chodzi o medycynę. Była najemniczka powoli wraca do zdrowia, nie obywa się bez wielkiej ilości cierpień i bólu. Gdy wreszcie z powrotem staje na własnych nogach, nie jest już tą samą osobą. Wygląda inaczej, gorzej, pełna blizn i zniekształceń. Ale największa zmiana dokonała się w środku niej. Przepełnia ją pragnienie zemsty, dopóki go nie spełni, nie zazna spokoju. Musi zginąć siedmiu ludzi. Siedmiu ludzi, którzy byli przy śmierci jej brata, to staje się nowym celem Monzy. Murcatto nie zważa na ofiary, nieprzerwanie dąży do zniszczenia swoich wrogów. Ale nie działa sama. Jej kompanami i wspólnikami zostaje najdziwniejsza banda, jaką świat widział. Cudzoziemiec, słynący ze swojego barbarzyństwa, który pragnie się nawrócić. Słynny truciciel wraz ze swoją przebiegłą asystentką. Morderca, regularny mieszkaniec więzienia z obsesją na punkcie liczb. I człowiek,  już raz zdradzony przez nią, pijak, na którym za żadne skarby nie można polegać. Czy taka grupa jest w stanie przeciwstawić się wielkiej potędze księcia Orso? Czy łaknąca zemsty Monza zabije siedmiu członków znajdujących się na jej czarnej liście?

    Lubię twarde bohaterki, gotowe do walki o samą siebie i które wiedzą, czego chcą i dążą do spełnienia tego. To był jeden z moich głównych powodów do sięgnięcia po książkę Zemsta najlepiej smakuje na zimno. Któż mógłby być twardszy niż dziewczyna pragnąca zemsty? Monza Murcatto z pozoru wydaje się niezniszczalna, odważna i potężna. Jednak z każdą stroną, gdy poznawałam ją lepiej, moje wyobrażenie o niej ulegało zmianie. Odkrywałam jej wady, słabości, lęki i szybko przestała być dla mnie Wężem Talinsu, który sieje strach, gdziekolwiek się pojawi. Ostatecznie okazała się dziewczyną skrzywdzoną przez los, niepotrafiącą odnaleźć szczęścia i spokoju po zabójstwie brata. Muszę wyznać, że rozczarowała mnie postać Murcatto.

    Czy powieść wciąga? I tak i nie. Ani razu nie miałam kłopotu z odłożeniem jej, bez problemu przerywałam w każdym momencie. Ale z drugiej strony, jak już odnalazłam chwilę czasu i siadałam z tą książką, to czas mijał mi szybko i nim się spostrzegłam, byłam już w połowie. Ciągle coś się w niej dzieje, więc nie sposób zasnąć podczas lektury, jednak owe wydarzenia dla mnie nie były na tyle istotne, by chłonąć je z zapartym tchem.

    „Zemsta najlepiej smakuje na zimno” nie trafi do każdego. Znajdą się jej zwolennicy, przeciwnicy i osoby, na których nie wywrze większego wrażenia. Zależy to od upodobań czytelnika, do jakiej grupy trafi. Więc komu polecam? Wielbicielom fantastyki w każdej formie, osobom szukającym nowej, oryginalnej powieści, bo ta na pewno taka jest i tym, którzy lubią czytać o wojnie, walkach w każdej postaci. A komu radzę odpuścić sobie tę książkę? Tym, którzy szukają pięknego świata pełnego dobroci i harmonii, a także tym, którzy szukają w powieściach wątków miłosnych, gdyż w tej  jest tylko jeden maciupeńki romans, nawet nie wiem, czy nie przesadzam, nazywając go romansem. Niestety, po lekturze powieści Joe Abercrombiego nie mogę dodać nowego męskiego bohatera do mojej listy ulubionych postaci płci przeciwnej.

    Ocena: 7/10

    Dziękuję Wydawnictwu Mag za tę lekturę.


    O autorze słów kilka:
    Joe Abercrombie spędza większość czasu na pisaniu, ale czasami pracuje jako niezależny montażysta filmów dokumentalnych oraz koncertów na żywo. Mieszka w Bath ze swoją rodziną.**

    *cytat z książki
    **informacje z książki



    ___________________________________________________________________________________

    Przypominam Wam o konkursie, który trwa do 2 marca:

    niedziela, 13 listopada 2011

    "Anielski ogień" - Courtney Allison Moulton



    „Anielsko dobra książka?”

    Powieść „Anielski ogień” została napisana przez Courtney Allison Moulton. Na okładce widnieją trzy zdania, które mogą dużo nam powiedzieć o książce, a także o głównej bohaterce: „Jest silna. Jest wojownicza. Tylko ona może uratować świat.” Tak, znowu ratowanie świata. Jednak ucieszyło mnie, że bohaterka ma być twarda. Poza napisami na okładce znajduje się dziewczyna o rudych włosach, z mieczem w dłoni, a także w fajnych butach, które mi się niezwykle podobają. Moje pierwsze skojarzenie: „Rudowłosa” i „W pół drogi do grobu”, obie powieści bardzo mi się podobały i nie miałam ochoty na nieudolną kopię, jednak tamte powieści z tą nie miały wiele wspólnego.

    Ellie dręczą zadziwiająco realne koszmary. W każdym z nich walczy z dziwnymi stworami, co zwykle kończy się jej śmiercią. Co one znaczą? Pewnego dnia dziewczyna spotyka dziwnego chłopaka imieniem Will, którego widok budzi coś w niej, jakieś dziwne, ulotne wspomnienia. Dziewczyna czuje, że zna go od wieków. I nie myli się. Will uświadamia jej, jak wielką posiada moc, kim jest, dlaczego istnieje i czego musi dokonać. Okazuje się, że Ellie żyje od bardzo dawna, za każdym razem kiedy umiera, rodzi się na nowo. Jako jedyna ma ona moc, by walczyć z kosiarzami, okrutnymi istotami, które zabierają ludzkie dusze do piekła i dążą do Apokalipsy. Teraz czeka ją naprawdę trudne wyzwanie. Czy sobie poradzi? Jedno jest pewne, Will za nic w świecie jej nie zostawi i zrobi wszystko, by dziewczynie udało się wypełnić powierzoną jej misję. Czy Ellie uniesie ciężar, który legł na jej barkach?

    Największą wadą powieści są główni bohaterowie. Zdecydowanie nie zapałałam sympatią do Ellie, myślałam, że dostanę twardą, bezwzględną dziewczynę, a niestety to jej kompletne przeciwieństwo, Will to jedna, wielka, miękka klucha, a do tego strasznie nudna. Zachowanie obojga mnie irytowało, co zdecydowanie utrudniało czytanie. Polubiłam za to dwójkę przyjaciół Ellie: Kate i Chrisa, szkoda tylko, że nie odgrywali dużej roli w tej powieści.

    Wydaje mi się, że autorka nie dopracowała wszystkich szczegółów w swoim debiucie; często gubiłam się w opisach fabuły, potrzebowałam chwili, by zajarzyć, kto jest kim i dlaczego oni ze sobą walczą. Dialogi były dość naiwne, a niektóre teksty Willa i Ellie po prostu śmieszne. Jednak to pierwsza powieść Courtney Allison Moulton, myślę, że ma ona potencjał i potem może być tylko lepiej!

    Odpowiadając na pytanie zawarte na samym początku: „Anielski ogień” nie był anielsko dobry. Ogólnie czytanie tej powieści było całkiem przyjemne, tylko czasami następowały nudne momenty i odkładałam książkę, ale nie zdarzało się to nie wiadomo jak często. Uważam, że autorka miała całkiem ciekawy i oryginalny pomysł, tylko nie do końca wyszło jej zrealizowanie go. Jednak myślę, iż znajdą się osoby, którym powieść spodoba się bardziej niż mnie, dlatego polecam ją Wam na nadchodzące zimowe wieczory.

    Ocena: 7/10

    Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Bukowy Las, za co serdecznie dziękuję. 

     

    piątek, 4 listopada 2011

    "Monster High. Upiór z sąsiedztwa" - Lisi Harrison



    Czy w Twoim sąsiedztwie mieszka upiór? Nie? Jesteś tego całkowicie pewien?

    „Monster High” to seria książek skierowana przede wszystkim do młodzieży. Myślę, że powieść ta jest dość popularna i większość z Was o niej słyszała. Wszędzie o niej głośno, ostatnio będąc na zakupach, zauważyłam nawet zeszyty, kredki i piórniki z napisem „Monster High”. Czy wielkość rozgłosu powieści dorównuje jej poziomowi?

    W społeczności „Monster High” bycie potworem to normalka. Połowy uczniów tam nie można nazwać ludźmi. A co jeśli Twój przyjaciel także nie jest tym, kim Ci się wydaje?

    Bohaterowie „Monster High” powracają. Melody, Frankie, Cleo, Jackson, Brett, Bekka i wszyscy inni na nowo porywają czytelnika w swój przedziwny świat. Tym razem RAD-owcy (ruch atrakcyjnie dziwnych, inne określenie na potwory) pragną przekonać do siebie ludzi. Pokazać, że wcale nie są straszni, przerażający, źli. Melody i Brett (oboje należą do gatunku ludzkiego) pragną pomóc swoim nietypowym przyjaciołom. W tym celu zakładają organizację NUDI (normalsi uderzający w dyskryminujących idiotów). Frankie, pełna optymizmu, wraz z przyjaciółmi wymyśla sposób na pokazanie reszcie świata, że potwory pragną tylko normalnego życia i nikogo nie zjedzą, gdy tylko nadarzy się taka okazja. Otóż Brett nakręci film, składający się z wywiadów z RAD-owcami. Tylko czy to dobry pomysł? Jak zareaguje świat na taką niespodziankę? Czy aby na pewno przyniesie to RAD-owcom korzyści?

    Styl Lisi Harrison jest bardzo lekki. Autorka posługuje się prostymi zdaniami. Używa zwrotów takich jak współczesna młodzież. Moim zdaniem udaje jej się to całkiem dobrze. Jednak do mnie ten język nie do końca trafiał i czynił tę powieść, moim zdaniem, dziecinniejszą.

    Podsumowując, „Monster high. Upiór z sąsiedztwa” to książka skierowana przede wszystkim do młodzieży poniżej czternastego roku życia, idealna na piątkowe popołudnie, kiedy człowiekowi nic się nie chce. Niestety, ja miałam za duże wymagania, po obiecującej pierwszej części, zawiodłam się na „Upiorze...”. Jeśli potrzebujesz „odmóżdżacza” i/lub pochłaniacza czasu to ta powieść jest zdecydowanie dla Ciebie. Jeśli jednak należysz do grona czytelników szukających w książkach czegoś więcej niż rozrywka, to możesz sobie podarować tę pozycję :)

    Ocena: 7/10

    Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Bukowy las, za co jestem wdzięczna.



    Premiera 3 części, która ma przede wszystkim skupiać się na pannie Clawdeen Wolf, jest przewidziana na wiosnę 2012. Kto wie, może przeczytam!

    wtorek, 12 lipca 2011

    Gra o Juliana - Adele Griffin

    „Nie wszystkie gry są odpowiednie dla każdego.”

    Czy w naszym świecie jest ktoś, kto nie słyszał o Facebooku? Trudno taką osobę znaleźć. Niektórzy całe godziny spędzają w świecie tego portalu pełnego znajomych, czytają wszystkie newsy, czatują. Jednak facebook może doprowadzić do okropnych zdarzeń, udowodniła mi to Adele Griffin w „Grze o Juliana”.

    Zaczęło się niewinnie. Raye wraz swoją najlepszą przyjaciółką, Natalią, założyła fikcyjne konto na facebooku, wymyśliły dziewczynę, Elizabeth, całą jej osobowość, upodobania, wybrały odpowiednio ładne zdjęcie i oczywiście zaprosiły do jej znajomych najprzystojniejszych chłopaków, do których w prawdziwym życiu nie odważyłyby się nawet zagadać. I gotowe, to takie proste, a jaka z tego zabawa! Raye nie jest w szkole popularna, jej marzenie to należeć do „Grupy”, zbioru najpopularniejszych dziewczyn. Jak bardzo musi być zdziwiona, gdy Ella, członkini tej elity wprasza się do bohaterki i prosi o pomoc w nauce, w pewnym momencie obie mają dość i siadają do komputera, Ella opowiada o swojej nienawiści do dziewczyny Juliana Kilgarrego, bezapelacyjnie najprzystojniejszego chłopaka, który zostawił dla niej Ellę. To sprawia, że Raye pokazuje nowej koleżance fikcyjne konto na facebooku, od teraz zaczyna się gra, w której internetowa znajomość odgrywa kluczową rolę. Czy nasza bohaterka ją wygra i stanie się popularna, znajdzie nowych przyjaciół i zdobędzie chłopaka?

    Fabuła jest ciekawa, dobrze się ją czyta, w żadnym wypadku nie wiało nudą, wręcz przeciwnie, ja się wciągnęłam i ani się obejrzałam a byłam na ostatniej stronie. Książka pozostawia jednak trochę do życzenia, według mnie bohaterowie nie zostali dopracowani, zabrakło szczegółów w ich osobowości, ale znalazł się wśród nich ktoś, kogo polubiłam: Henry Henry. W powieści było kilka dziwnych momentów, w których został zgubiony wątek, a ja sama nie bardzo wiedziałam, o co chodzi. I wcale nie wydaje mi się, żeby wynikało to z mojej głupoty, może to wina tłumacza? :). Czegoś mi zabrakło, nie chodzi mi o niedosyt, który jest w gruncie rzeczy przyjemny, ale o coś istotnego, książka jest króciutka i moim skromnym zdaniem Adele Griffin mogła rozbudować zakończenie.

    To idealna powieść dla każdej nastolatki uwielbiającej facebooka, problemy i dylematy bohaterki nie są nam obce, co czyni je jak najbardziej realnymi. Jednak nie oczekujcie wiele, to kolejna lekka i przyjemna powieść na raz. Ja raczej do niej nie wrócę, co wcale nie znaczy, że nie bawiłam się dobrze!

    Ocena: 7/10

    Książkę otrzymałam od Księgarni Matras, za co bardzo dziękuję. 

     

    piątek, 24 czerwca 2011

    Ostatnie królestwo & Zwiastun burzy - Bernard Cornwell


    Niedawno rozpoczęłam moją przygodę z Bernardem Cornwellem. Tym razem przystąpiłam do cyklu „Wojny Wikingów”, który rozpoczyna „Ostatnie królestwo”, a kontynuuje „Zwiastun burzy”. Szczerze mówiąc obawiałam się, co mogę znaleźć na kartach tych dwóch powieści. Wikingowie, co ciekawego można o nich jeszcze opowiedzieć? Ten lud w ogóle mnie nie interesował. Jednak zaczęłam czytać i od razu zmieniłam i zdanie, i nastawienie. Dlaczego?

    Historię opowiada nam Uther. Do Anglii, w jego rodzinne okolice przypływają Duńczycy (Wikingowie) i zabijają mu brata, co sprawia, że bohater staje się najstarszym synem, a w przyszłości dziedzicem posiadłości o nazwie Bebbanburg. Dochodzi do krwawej walki między najeźdźcami a obrońcami ziem, którą wygrywają Duńczycy, jedyną osobą, która nie była po ich stronie, a przeżyła, był Uthred. Przygarnął go Ragnar, gdyż chłopak zaimponował mu swoją śmiałością. Od tego momentu nasz bohater wzrasta wśród Wikingów. Uczy się ich religii i zwyczajów, a swojego wybawiciela traktuje jak ojca. Przeżył tam szczęśliwe dzieciństwo, ale gdy dorasta zaczynają gnębić go wątpliwości. Chłopak zadaje sobie pytanie, kim tak naprawdę jest: Anglikiem czy Duńczykiem? Największym marzeniem Uthreda jest zostanie wojownikiem i odzyskanie swojego Bebbanburga. Czy się ono spełni? W momencie, gdy został uprowadzony bądź ocalony z rzezi, jak kto woli, przez Duńczyków, jego życie diametralnie się zmieniło. „Ostatnie królestwo” i „Zwiastun burzy” ukazują dramatyczną, pełną zaskakujących zwrotów młodość Uthreda. Jakie jest przeznaczenie chłopaka? Zobaczcie sami!

    Cykl Bernarda Cornwella przedstawia krwawą historię Anglii w IX wieku, okres gdy Wikingowie połasili się na Wyspy Brytyjskie. W powieści zostało nakreślone prawdziwe tło historyczne w sposób bardzo realistyczny. Poznając warunki życia w owych czasach, uzmysłowiłam sobie, jakie mam szczęście żyjąc w XXI wieku. Wyobraźcie sobie, jak ciężko musiało być tamtym ludziom: pewnego dnia ni stąd ni zowąd napadają na nich barbarzyńcy, odbierają ziemię, palą ją, zabijają mężczyzn, dzieci biorą do niewoli, a kobiety gwałcą. To nie bajka, tak kiedyś bywało. Z przerażeniem czytałam o tym, z czym musiał zmagać się Uthred. Jest on dzielnym, inteligentnym, odważnym i zagubionym chłopcem. Przynajmniej ja tak go odebrałam. Miał swoje chwile słabości oraz napady buntu i wściekłości, ale ja mu przede wszystkim współczułam. Tak wiele w życiu stracił.

    Te książki są dobrze napisanym dziełem, które wzbudziło we mnie różne emocje. Pozostaję pod urokiem twórczości Bernarda Cornwella, snuje on piękną i barwną historię o okropnych czasach, zastanawiam się, jak zakończy się przygoda Uthreda, czy odnajdzie spokój i spełni swe marzenia?

    Mam nadzieję, że sięgniecie po książki tego autora, bo naprawdę warto. Dzięki niej poznałam bliżej realia życia człowieka średniowiecznego.

    Ocena obu części: 7/10

    Książki otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica, za co bardzo dziękuję.


    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...