Sample text

"Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni"

"
Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika...Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana."

"Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości."

"Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Wilga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Wilga. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 maja 2014

"Jutro" - Gemma Malley

  • Wydawnictwo Wilga
  • Ilość stron: 317
  • Deklaracja #3









  • Nikt nie powinien żyć wiecznie

    Jutro to już ostatni tom antyutopijnej trylogii Deklaracja. Po raz ostatni spotykamy się z Peterem, Anną, przeżywamy z nimi przygodę, która doprowadzi do końca. Podczas lektury cały czas towarzyszy pytanie: jak to wszystko się skończy? Czy bohaterowie wywalczą szczęśliwe zakończenie?
    Oprócz tego, kończeniu serii zawsze towarzyszy smutek, nostalgia. To jak pożegnanie się z przyjaciółmi, z którymi spędzało się czas od części pierwszej.

    Podziemie toczy nieprzerwaną walkę z Długowiecznością. Wydaje się, że ich szanse nie są wielkie, ale nie poddają się.
    Wszystko się zmienia, gdy zaczynają ginąć ludzie, pojawiają się zwłoki, a słowo Śmierć na nowo pojawia się w umysłach ludzi, nie jest to już wyraz z przeszłości, nierozumiany i niepotrzebny.
    Władze oskarżają o to Podziemie, ludzi, którzy walczą o lepszą przyszłość. Dochodzi do zamieszek, doniesień na sąsiadów. Gdy rośnie wrogość, nikt nie jest bezpieczny.
    Anna pragnie tylko spokoju i bezpieczeństwa rodziny, Peter nie potrafi trzymać się z daleka od głównych wydarzeń. Jude jest w samym centrum operacji Podziemia, a Sheila chce za wszelką cenę odnaleźć rodziców. Jak skrzyżują się tym razem ich drogi? Czy zwycięstwo odniesie Długowieczność czy odwieczny krąg życia?

    Tak jak i w drugiej części, śledzimy historię z kilku punktów widzenia. Czytelnik ma wgląd w poczynania Petera, Anny, a także Jude'a i ich największego wroga – Richarda Pincenta. Dzięki temu mamy rozeznanie w całej sytuacji. Osobiście najbardziej wyczekiwałam scen z Jude'em, które obfitowały w akcję i najciekawsze momenty.

    Akcja pędzi nieprzerwanie, nie sposób domyślić się, co zaraz się wydarzy. Kto jest bezpieczny? Kto okaże się zdrajcą? Czy plan się powiedzie? A może zaraz dojdzie do katastrofy? Przez tę wartką akcję połknęłam książkę w jeden dzień, zresztą podobnie było z innymi częściami trylogii.

    Miło było obserwować, jak rozwijają się bohaterowie. Jak stają się dorosłymi, odpowiedzialnymi ludźmi, którzy walczą o swoje przekonania, podejmują trudne decyzje. Każdy z nich zmienił się od części pierwszej pod wpływem wydarzeń i ciągłej walki. Dzięki temu stają się oni autentycznymi, trójwymiarowymi postaciami.

    Moją ulubioną częścią tej trylogii jest tom pierwszy – Deklaracja. Czytałam ją około trzy lata temu a nadal tkwi w mojej pamięci. Była ona jedną z pierwszych antyutopii, jakie czytałam i wciąż uważam, że także jedną z lepszych. Warto się z nią zapoznać, wejść do świata, gdzie dzieci nie powinny istnieć, a ludzie żyją wiecznie.

    Cenię w tych powieściach to, że poruszają z pozoru oczywiste kwestie, które jednak są istotne. Zmuszają czytelnika do zastanowienia się, przemyślenia sprawy wiecznego życia i wyrobienia własnej opinii. Czy Długowieczność aby na pewno jest czymś pożądanym? A może nie powinno przerywać się odwiecznego kręgu życia i śmierci?
    Zdecydowanie warto zapoznać się z tą piękną historią.

    Ocena: 9/10

    Serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal za możliwość poznania zakończenia tej historii. 


    W skład trylogii wchodzą:
    1. Deklaracja – recenzja
    2. W sieci – recenzja
    3. Jutro

    wtorek, 14 sierpnia 2012

    "W sieci" - Gemma Malley

    Wydawnictwo Wilga
    Deklaracja #2
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 360
    Cena: 34.99 zł









    OCZAROWANI PRZEZ ŻYCIE WIECZNE

    Otoczeni przez wrogie społeczeństwo, uważające ich za nic nie wartych, marnujących zasoby Natury, złodziei, muszą walczyć o wszystko.
    Taki los przyszło wieść Annie i Peterowi po opuszczeniu murów zakładu dla Nadmiarów. Czy pochylą głowy i poddadzą się Władzy? A może zaczną walczyć o lepszą przyszłość i o miejsce dla nowego pokolenia? Jaką rolę odegra ta dwójka młodych bohaterów w antyutopijnym świecie zdominowanym przez Deklarację?

    Peter, pracujący dla Podziemia, zostaje wysłany na specjalną misję, która może sprawić, że jego świat zatrzęsie się w posadach. Czy chłopak jest gotowy na skok w aż tak głęboką wodę? Podejmuje się on pracy u swojego znienawidzonego dziadka w fabryce Długowieczności. To, czego się tam dowiaduje wydaje się kuszącą możliwością i odrażającym przekleństwem. W jaki sposób produkowane są tabletki sprawiające, że ludzie mogą żyć wiecznie? Jak wielką trzeba ponieść ofiarę, by inni mogli uciec od śmierci? Peter uwikłany w sieć niedomówień i niewiedzy musi poznać prawdę. Ale do czego to doprowadzi? Jak wiele chłopak da radę udźwignąć?

    Jednym z największych plusów (oprócz zmuszającego do myślenia tematu i niesamowitych bohaterów) jest pędząca akcja. W drugiej połowie książki nie ma czasu na głębszy oddech, zrobienie przerwy na zjedzenie obiadu czy pójście spać. Z przerażeniem śledzi się do czego zmierzają te wszystkie straszne wydarzenia. Napięcie nie opuszcza czytelnika, sprawiając, że drży on cały z emocji. Nie mogłam się oderwać. Gdy tylko zaczęłam W sieci było już po mnie, zostałam uprowadzona przez pająka do jego zawiłej sieci i nie udało mi się odejść, dopóki nie rozplątałam jej całej.

    W Deklaracji główną bohaterką była Anna, to przede wszystkim jej losy śledziliśmy z tak wielką uwagą. Teraz sytuacja się trochę zmieniła. Dziewczyna przez większość czasu siedzi w domu, opiekuje się ukochanym braciszkiem i wspiera Petera, który zostaje poddany ciężkim próbom i odgrywa jeszcze większą rolę niż w poprzedniej części. Do tego niespodziewanie pojawia się nowa, niezwykle interesują postać, czego w żadnym razie się nie spodziewałam. Któż to taki? Nie zdradzę, sami się przekonajcie. Trzeba też wspomnieć, że znani nam drugoplanowi bohaterowie z Deklaracji powrócą, by wycierpieć jeszcze więcej i sprawić, że czytelnikowi łezka zakręci się w oku. Plejada ciekawych postaci, którymi targają emocje, wewnętrzne konflikty to kolejna z mocnych stron tej wzruszającej serii.

    Deklaracja, jedna z pierwszych i najlepszych antyutopii, jakie czytałam, wywarła na mnie przeogromne wrażenie i zmusiła do myślenia. Czy życie wieczne to coś naprawdę tak wspaniałego? Jakie konsekwencje czekają tych, którzy przechytrzą matkę Naturę? Lepiej nigdy nie spotkać się ze śmiercią niż żyć tak, jakby każda chwila miała być tą ostatnią? Długowieczność to trudne zagadnienie, nie da się jasno powiedzieć, czy to coś dobrego, czy złego. Właśnie z tym problemem borykają się bohaterowie W sieci. Ile można poświęcić dla wiecznego życia?

    Polecam, polecam i jeszcze raz polecam Deklarację jak i jej kontynuację. Ta niesamowita seria trafi do szerokiego grona odbiorców. Mimo że skierowana do nastolatków z pewnością poruszy serca i tych starszych. Mroczna i piękna historia Anny i Petera zmusza do zadawania kluczowych pytań, zastanawiania się nad życiem i tym, co ono znaczy. Czy dasz przejąć kontrolę strachowi przed śmiercią czy może masz wystarczająco odwagi, by walczyć o to, za co warto umrzeć?

    Ocena: 10/10

    Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga za możliwość przeżycia tej jakże emocjonującej przygody z Peterem i Anną.



    Trylogia Deklaracja:
    1. Deklaracja (RECENZJA)
    2. W sieci ←
    3. The Legacy

    piątek, 29 czerwca 2012

    "Cień anioła" - Iwona Czarkowska

    Tytuł: "Cień anioła"
    Autor: Iwona Czarkowska
    Wydawnictwo Wilga
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 318
    Cena: 29.99 zł








    Widzialne anioły

    Wierzycie w anioły? Jak je sobie wyobrażacie? Myślicie, że każdy ma swojego anioła stróża, który opiekuje się nim, chroni go? A może uważacie, że to bajka, sprawiająca, że ludzie czują się pewniej, bezpieczniej? A może udało Wam się nawet zobaczyć anioła?

    Karol Sobota to zwykły nastolatek: chodzi do szkoły, w domu dostaje szlabany, ma dziewczynę i przyjaciół. Pewnego dnia chłopak jednak zaczyna widywać anioły, istoty z tylko jednym skrzydłem. Bohater zaczyna rozumieć, że istnieją one naprawdę i że w Warszawie jest ich naprawdę dużo. Karol próbuje dowiedzieć się o nich czegoś więcej, kim są, czego chcą. Okazuje się, że nie zawsze pragną dobra ludzi. Nasz bohater poznaje też Wiktora, który przekazuje mu dziwne wieści, mogące przewrócić świat Karola do góry nogami. W życiu Soboty pojawia się również Magika, fascynująca dziewczyna. Jakby tego było mało, Karol zostaje uwikłany w... coś. Sam nie wie, co to jest, ani o co chodzi. Chcecie dowiedzieć się, jak potoczy się historia bohatera Cienia anioła? Jeśli tak, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę i przygotujcie się na zagmatwaną, ale wciągającą historię!

    Iwona Czarkowska, autorka tej książki, ulokowała akcję swojej powieści we współczesnej Warszawie. Zwykle nie lubię czytać utworów, których opisane wydarzenia mają miejsce w Polsce. Ale na szczęście w Cieniu anioła mi to nie przeszkadzało, a nawet podobało mi się, że akcja toczy się w miejscu, które znam.

    Czytając, odniosłam wrażenie, że książka jest pisana specjalnie stylem młodzieżowym, tak, żeby trafiła do nastolatków. Niestety, mi przeszkadzał ten język i nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek słyszała, by ktoś w moim otoczeniu (a mam naście lat) tak się wyrażał. Dla mnie autorka trochę przesadziła z tą „młodzieżową” mową.

    Moim zdaniem akcja w tej książce jest opisana dość chaotycznie i czasem trudno było połapać, o co chodzi, co się dzieje. Niektóre zdarzenia nie miały ze sobą związku albo były opisane tak „na szybkiego”, a to przeszkadzało mi w czytaniu. Bohater z wielkim spokojem przyjmował różne traumatyczne informacje, a do tego był nieziemsko naiwny i wierzył we wszystko, co mu inni ludzie opowiedzieli.

    Nie miałam problemu z czytaniem tej książki, szybko ją skończyłam, ale sama treść nie zawsze mi się podobała. Jak już wspomniałam, ta książka jest napisana w dość chaotyczny sposób. Myślę, że spodoba się ona osobom zafascynowanym aniołami, bo ta książka pokazuje trochę inną ich wizję. Nie są to postacie ubrane całkiem na biało, z wielkimi skrzydłami, a ich zachowanie nie zawsze jest anielskie. Warto dowiedzieć się, jak anioły wyobraża sobie autorka. Mnie osobiście książka średnio się podobała, nie poruszyła niczego wewnątrz mnie, ale wydaje mi się, że znajdą się osoby, którym zdecydowanie bardziej przypadnie ona do gustu. Dlatego decyzję, czy chcecie przeczytać tę powieść, pozostawiam Wam, ani nie zniechęcam ani jakoś szczególnie nie polecam.

    Ocena: 7/10

    Za możliwość widzenia aniołów dziękuję Wydawnictwu Wilga. 

    czwartek, 26 kwietnia 2012

    "Ukojenie" - Maggie Stiefvater

    Tytuł: "Ukojenie"
    Autor: Maggie Stiefvater
    Wydawnictwo Wilga
    Wilki z Mercy Falls #3
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 517
    Cena: 39,99 zł







    „Tak po prostu wygląda życie, a ja do niego nie pasuję”*

    Tęsknota
    Na zakończenie Trylogii z Mercy Falls czekałam z wielkim utęsknieniem. Pragnęłam dowiedzieć się, jak potoczy się historia wilków uzależnionych od temperatury. Nie mogłam się doczekać kolejnego spotkania z Cole'em i jego ego. Na szczęście Wydawnictwo Wilga nie pozwoliło mi uschnąć z tęsknoty i już znam zakończenie Ukojenia.

    Akcja
    Jeśli miałabym opowiedzieć Wam, co czeka głównych bohaterów w ostatniej części trylogii, to musiałabym zdradzić za dużo z poprzednich tomów, a że nie chcę nikomu zepsuć przyjemności, to zagwarantuję tylko, że na naszych bohaterów czekają kolejne niebezpieczeństwa. Zbliża się polowanie na wilki, Grace i Sam muszą jakoś temu zapobiec. Ale czy zdążą na czas? Czy uda im się wymyślić jakiś plan? Na szczęście dla nich mają do pomocy Cole'a, inteligentnego chłopaka, który uwielbia stawiać czoła niemożliwemu.

    Gwiazdor
    Cole, po raz pierwszy pojawił się w drugiej części tej trylogii (Niepokój), w Ukojeniu odgrywa większą rolę, staje się bohaterem pierwszoplanowym. Skąd wziął się w tej serii? Otóż Beck, jeden z wilków znalazł go i przemienił. Cole był młodym gwiazdorem, wokalistą bardzo popularnego zespołu, chłopak miał masę problemów, nie radził sobie z życiem, liczył, że jako zwierzę zatraci siebie. Nie do końca mu się to udało. Podczas lektury poznajemy go coraz lepiej, dostrzegamy, że potrafi nie tylko pić alkohol i brać narkotyki, ale także umie używać swojego mózgu, jest pewnego rodzaju geniuszem. Jego sarkastyczne uwagi rozbawiały mnie, jego uśmiech wywoływał szybsze bicie serca. Tylko czekałam, aż znowu się pojawi i narozrabia. Dlaczego go tak lubię? Bo mimo postawy osoby, którą nic nie obchodzi i on skrywa uczucia, inteligencję, pragnienia. W końcu zaczyna mu na czymś zależeć i to go zmienia. A najbardziej uwielbiałam go, gdy przebywał razem z Isabel, ta dwójka w moim przekonaniu jest dla siebie stworzona. A to jeden z moich ulubionych dialogów z udziałem Cole'a, który zdaniem Isabel, idealnie podsumowuje logikę jego działań:
    „- Jesteś mensch – oświadczył. [Cole]
    - Nie mam pojęcia, co to znaczy – odpowiedziałam. [Isabel]
    - Ja też nie. Ale Sam użył ostatnio tego słowa. Spodobało mi się jego brzmienie. [Cole]”**
    Nie wierzę, że poświęciłam temu chłopakowi cały akapit. Na pewno nie pomogło to jego ego.

    Obsada
    Mogłoby się wydawać, że Cole to jedyny warty uwagi bohater, ale tak wcale nie jest. Oprócz niego występuje chłodna Isabel, rozsądna Grace i słodki Sam. Każdego z nich polubiłam, każdy w jakiś sposób był wyjątkowy. Rzadko mi się zdarza, by bardziej od głównej pary, lubić tę drugoplanową, która nawet nie do końca jest parą. Ale w tym wypadku to Cole i Isabel skradli moje serce.

                                      Trylogia
    Najczęściej w seriach, trylogiach najlepsza jest pierwsza część. To wtedy poznajemy dopiero bohaterów i świat ich otaczający. Zanurzamy się i pozwalamy porwać w wir nieznanych nam wydarzeń i przygód. W moim przypadku z cyklem stworzonym przez Maggie Stiefvater jest inaczej. Pierwszy tom podobał mi się najmniej, a trzeci najbardziej. Może to przez to, że Cole pojawia się dopiero w drugim, a w ostatnim odgrywa wielką rolę? Albo akcja mocniej się rozkręciła? Nie wiem, ale próbuję przez to powiedzieć: nie zrażajcie się po pierwszej części, potem jest zdecydowanie lepiej!

    Znaleźć ukojenie
    Samo zakończenie nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Lubię, gdy po skończeniu jakiejś serii czuje się niedosyt, pozostaje jeszcze trochę pytań, ale takich niezbyt istotnych. Gdy przeczytałam ostatnią stronę Ukojenia, w mojej głowie rozpętało się tornado. Jedna myśl goniła drugą. Tyle niewyjaśnionych, a ważnych spraw. Nie napiszę tutaj, o co dokładnie chodzi, by nikomu nie zepsuć frajdy czytania i samemu poznania końca. Z jednej strony to dobrze, że mamy otwarte zakończenie, to pokazuje, że życie tych bohaterów jeszcze się nie skończyło i tyle różnych rzeczy może im się przydarzyć. Jednak z drugiej strony brakuje mi wyjaśnienia niektórych wątków. Chciałabym, by autorka napisała jakieś krótkie opowiadanie, cokolwiek związanego z tą serią. Ale Maggie Stiefvater stanowczo odpowiada, że to koniec.
    Bohaterowie znaleźli ukojenie, mam nadzieję, że i ja je znajdę, bo po tym zakończeniu, już tęsknię za nimi i mam ochotę jeszcze raz przeczytać całą serię.

    Na zakończenie
    Trylogia z Mercy Falls to seria pełna bajkowego klimatu, ciekawych, żywych bohaterów i wątku paranormalnego w tle. Jest ona jedyna i niepowtarzalna. Miałam zastój czytelniczy, gdy ta powieść przyszła do mnie pocztą. Ale gdy tylko zaczęłam czytać Ukojenie, kryzys minął. Siłą zmuszałam się, by zgasić światło i pójść spać, przecież musiałam jakoś funkcjonować w szkole. Dlatego radzę Wam, poczekajcie na majówkę, by sięgnąć po trzeci tom tej trylogii, inaczej będziecie przeżywać katusze, tak jak ja. Wiem, że Ci, którzy czytali poprzednie części i po tę sięgną i na pewno się nie rozczarują. A innych gorąco zachęcam do zapoznania się z całą trylogią, naprawdę warto. Choćby dla Cole'a :D

    Pytanie, do tych, którzy czytali: kto jest Waszą ulubioną parą: Grace i Sam czy Isabel i Cole?

    Ocena: 10/10, mimo że samo zakończenie trochę mnie rozczarowało, to cała powieść jest bajeczna i w pełni zasłużyła na tę ocenę.

    Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga za możliwość poznania zakończenia historii Grace, Sama, Cole'a i Isabel.

    Trylogia z Mercy Falls:
    1. Drżenie (Shiver) RECENZJA
    2. Niepokój (Linger) RECENZJA
    3. Ukojenie (Forever)

    Inne książki Maggie Stiefvater:
    - The Scorpio Races (zostanie opublikowane w Polsce przez Wydawnictwo Wilga).
    - The Raven Boys
    - An Infinite Thread
    - Kiss Me Deadly
    - The Curiosities: A Collection of Stories
    - Books of Faerie novels
       1. Lament (w Polsce wydana przez Wydawnictwo Illuminatio)
       2. Ballada (w Polsce wydana przez Wydawnictwo Illuminatio)
       3. Requiem (2013)


    Trailer, który zdecydowanie zachęca do książki:



    Pod tym LINKIEM znajdziecie fragmenty Ukojenia.

    Wkrótce ekranizacja tej niezwykłej serii!

    *cytat z książki str. 279
    **cytat z książki str. 326

    sobota, 25 lutego 2012

    "Numery. Przyszłość" - Rachel Ward

    Tytuł: "Numery. Przyszłość"
    Autor: Rachel Ward
    Seria: Numery #3
    Wydawnictwo:Wilga
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 277
    Cena: 29.90 zł







    Chaos – początek nowej przyszłości.

    Istnieją osoby widzące Numery – cyfry w oczach ludzi, które oznaczają datę ich śmierci. Wcześniej to Jem była obdarzona tym darem czy przekleństwem, Adam, jej syn też go odziedziczył. Sara również ma pewne zdolności, widzi przyszłość w swoich snach i pod wpływem natchnienia potrafi ją narysować, mała, dwuletnia Mia także nie należy do zwykłych istot, już raz zmieniła swój numer, czy jest zdolna ukraść każdemu jego czas?

    Akcja powieści dzieje się dwa lata po wydarzeniach opisanych w drugiej części – w roku 2029. Dni Chaosu przeminęły, dzięki interwencji Adama wielu ludzi ocalało, ale nie miasta, wszystko jest w rozsypce, ci, którzy przeżyli egzystują w obozach, w lasach, osadach. Nic już nie jest takie samo. Adam, Sara i Mia przez ostatnie dwa lata wędrowali, nigdzie nie zagrzewając długo miejsca, wciąż się ukrywali. Gdy wreszcie odnaleźli przyjaciół i miejsce, które mogło stać się ich domem, świat się o nich upomniał, ludzie żądni władzy zapragnęli wykorzystać zdolności Adama. Czy chłopak ulegnie presji? A może chęć ocalenia bliskich okaże się zbyt silna, by myśleć o skutkach swoich wymuszonych działań? Czy Sara, Mia i Adam znajdą dla siebie miejsce w świecie?

    Nie spodziewałam się, że na kartach tej powieści znajdę tyle brutalności, okrucieństwa, a ona wręcz nimi ocieka. Autorka pokazuje ludzi, jakimi naprawdę są i do czego są zdolni, by ocalić swoje istnieje. A co, jeśli ktoś zapragnie nieśmiertelności i sięgnie po nią bez względu na cenę? Cóż wówczas? Równowaga zostanie zachwiana, a niektórzy przypłacą to życiem.

    W trzeciej części Numerów akcja pędzi z nieubłaganą szybkością, wszystko zmierza ku końcowi, tylko czy dobremu? Powieść czytałam z zapartym tchem i z oczami na wierzchu, niesamowicie rozciekawiona, do czego doprowadzi ten oszałamiający ciąg zdarzeń. Ta seria z każdą kolejną częścią stawała się coraz lepsza, ani razu się nie zawiodłam, a zakończenie mnie usatysfakcjonowało. Polecam każdemu molowi książkowemu szukającemu wartościowej i interesującej lektury.

    Ocena: 9/10

    Za możliwość wejrzenia w przyszłość dziękuję Wydawnictwu Wilga.


    Seria Numery:
    1. Numery. Czas uciekać (RECENZJA)
    2. Numery. Chaos (RECENZJA)
    3. Numery. Przyszłość

    Rachel Ward i początki jej literackiej kariery
    Rachel Ward zadebiutowała w roli pisarki w 2005r. Wtedy to uhonorowano ją lokalną nagrodą dla pisarzy na Festiwalu Frome w Anglii za krótkie opowiadanie. Owe opowiadanie stało się potem pierwszym rozdziałem powieści Numery, którą nominowano do Waterstones Children's Book Prize oraz Southern Schools Book Award. To ostatnie wyróżnienie przyznali jej uczniowie ze szkól w Wielkiej Brytanii, nominujący do tej nagrody najlepsze ich zdaniem książki. *
    *informacje z lubimyczytac

    czwartek, 2 lutego 2012

    "Zauroczenia" - Pamela Wells


    Jak zauroczyć chłopaka?

    „Zauroczenia”, książka napisana przez Pamelę Wells, opowiada dalsze dzieje bohaterów „Złamanych serc”. Po tak świetnej pierwszej części, nie było mowy, bym i tej nie przeczytała. Spędziłam bardzo miły czas, oddając się tej pasjonującej lekturze. Jeśli jeszcze nie czytałaś nic Pameli Wells, to pora to zmienić! Bo ta powieść Cię zauroczy, a także nauczy, jak zauroczyć chłopaków.

    „Kodeks zerwań” poszedł w kąt, spełnił swoją rolę, pomógł dziewczynom przeżyć rozstanie, ale teraz już go nie potrzebują. Jednak Alexia uważa, że przyda im się coś nowego, co nie tylko pomoże bohaterkom w sprawach sercowych, ale na nowo je połączy i przybliży do siebie. W tym  celu stwarza „Kodeks zauroczeń”, w którym nie brakuje rad, jak zawrócić w głowie przystojniakom. Dziewczyny liczą, że najbardziej przyda się on Kelly, gdyż nie ma ona od dawna chłopaka. Jednak okazuje się, że też każda z bohaterek, nie tylko Kelly, w odpowiednim czasie znajdzie w nim poradę dla siebie, która pomoże jej dopiąć swego. Czy przyjaciółkom uda się podzielić czas między siebie nawzajem a swoich chłopaków? Czy każda z nich zauroczy wybranka, na którym jej zależy? Zapewniam Was, będzie się dużo działo! Nie wszystkie ich związki przetrwają, nie każda odnajdzie pełnię szczęścia...

    W tej powieści bardzo podoba mi się to, że mamy aż cztery główne bohaterki i każdą z nich autorka wykreowała w niepowtarzalny sposób. Dziewczyny różnią się między sobą, poczynając od wyglądu na zainteresowaniach i charakterze kończąc, aż dziw, że są najlepszymi przyjaciółkami. Wszystkie mają jakieś problemy i te z rodziną i te z chłopakami, co sprawia, że nie brakuje postaci, które można w trakcie lektury polubić, ale i znielubić. Jestem pewna, że każdy czytelnik (pozwolę sobie założyć, że mimo wszystko będzie nim dziewczyna) znajdzie bohaterkę, która przypadnie mu szczególnie do gustu i której będzie życzył szczęścia, a także chłopaka, potrafiącego sprawić, że serce zabije mocniej. Moją sympatię w pierwszej części zdobyła Kelly i po lekturze „Zauroczeń” nadal lubię ją najbardziej, jest słodka, ale nie bojąca się ryzyka, dla przyjaciółki próbowała poświęcić własne szczęście. Alexia i Raven są też świetnymi postaciami i nie można nie darzyć ich pozytywnymi uczuciami. Jedyna Sydney irytowała mnie swoim zachowaniem. Z chłopaków, tak samo jak w pierwszej części, najbardziej podobał mi się Ben i Drew, ale doszedł jeszcze Blake, sławny skejt. Z przedstawicieli płci męskiej wkurzał mnie jedynie Horace, chłopak Raven, nie dlatego, że robił coś źle, ale że stał na przeszkodzie pewnemu związkowi, na który bardzo liczyłam... Nie powiem Wam więcej, sami dowiedzcie się, co mam na myśli!

    W trakcie czytania rzucił mi się w oczy brak jakichkolwiek literówek, błędów itd. Musicie przyznać, że nie jest przyjemnie, gdy podczas lektury nie możecie zatonąć w historii bohaterów, bo zamiast powiedziałam jest na przykład powiedziałem. Niby to taki drobiazg, ale jak od razu milej się czyta! Dlatego wielkie brawa dla Wydawnictwa Wilga, za tak świetnie wydaną i dopracowaną powieść :)

    „Zauroczenia” to niezwykle przyjemna literatura dla młodzieży, przy której czytaniu bardzo dobrze się bawiłam. Na nowo zanurzyłam się w świat Sydney, Raven, Kelly i Alexi, w którym aż roi się od problemów. Razem z nimi rzucałam uroki na chłopaków i trzymałam kciuki, by zadziałały.

    Jeśli szukasz dobrej „młodzieżówki”, napisanej lekkim piórem, z humorem i interesującymi bohaterami, to zapewniam Cię, „Zauroczenia” są właśnie dla Ciebie. Dzieło Pameli Wells jest idealne dla każdej dziewczyny szukającej porady, jak zauroczyć chłopaka!

    Ocena: 9/10

    Dziękuję Wydawnictwu Wilga za możliwość zrecenzowania tej powieści.


    Na cykl napisany przez Pamelę Wells na razie składa się:
    1.”Złamane serca” – moja recenzja
    2.”Zauroczenia”

    środa, 30 listopada 2011

    "Niepokój" - Maggie Stiefvater



    Nie pozwól, żeby niepokój cię pochłonął!

    Trylogia „Drżenie” została napisana przez Maggie Steifvater, znanej niektórym może z powieści „Lament”. Niedawno, po ciągnącym się w nieskończoność oczekiwaniu, trafił do księgarni „Niepokój” - drugi tom serii „Drżenie”. Bardzo mnie to cieszyło, mimo że pierwsza część nie podbiła mojego serca, to miło wspominałam czas spędzony przy jej lekturze. Tak więc zagrzebałam się pod mięciutkim kocykiem i zabrałam się za „Niepokój”, od tamtej chwili przepadłam dla świata, pochłonął mnie „Niepokój” - powieść i niepokój o losy bohaterów.

    Głównymi bohaterami całej trylogii są Sam i Grace, para, która jest gotowa zrobić wszystko dla siebie nawzajem. Szczerze mówiąc, od początku pierwszej części nie bardzo przepadałam za nimi, nie żywiłam do nich negatywnych uczuć, ale także nie polubiłam ich nie wiadomo, jak bardzo. Więc w jaki sposób mogłam wczuć się w tę powieść, gdy bohaterowie niewiele dla mnie znaczyli? Na moje szczęście w „Niepokoju”, większą rolę odgrywa Isabel, królowa chłodu, mistrzyni ciętych ripost i bohaterka, którą zdecydowanie polubiłam. A także pojawiła się kolejna, całkowicie nowa postać: Cole. Ten chłopak zdobył moje serce. Był przegenialny! Każdy fragment z nim wywoływał uśmiech na moich ustach. Świetna postać, warto chociaż dla niej samej przeczytać tę książkę!

    Kolejną wielką zaletą po Cole'u jest niesamowity klimat stworzony przez autorkę. Nie wiem dokładnie, z czego to się bierze, ale czułam się tak, jakbym to ja była w tej książce. Gdy któryś z bohaterów miał dreszcze z zimna, to i ja je odczuwałam. Wiosna, lato, jesień, zima – po lekturze dzieła Maggie Sfiefvater, to nie są zwykłe słowa. Za każdym z nich kryje się sieć znaczeń. Po lekturze „Niepokoju” te słowa nigdy nie będą dla mnie takie same, jak wcześniej.

    „Drżenie” skończyło się w niezwykle ciekawym momencie, ale także bardzo pozytywnie. Można by się spodziewać, że przyszłość Grace i Sama maluje się niezwykle kolorowo. Nic bardziej mylnego. Bohaterowie muszą borykać się z kolejnymi przeciwnościami losu. Sam musi opiekować się całą sforą, Grace próbuje przekonać rodziców, że jej związek to nie przelotny romans. A poza tym dziewczyna zaczyna chorować i żaden lekarz nie potrafi stwierdzić, co się z nią dzieje. Czy miłość bohaterów przetrwa? Jaką rolę w tym wszystkim odegra Cole i Isabel? Czeka Was na pewno wiele niespodzianek!

    Ta powieść to naprawdę COŚ. Czyta się z zapartym tchem, nie sposób się oderwać, mamy piękny wątek miłosny, niektóre cięte uwagi Cole'a i Isabel potrafią rozbawić do łez. Czego jeszcze potrzeba, by mile spędzić czas? Uwierzcie mi na słowo, „Niepokój” to wyjątkowa lektura, której po prostu nie wolno ominąć! Powieść trafiła do grona moich ulubionych. Cóż jeszcze mogę dodać? Po prostu POLECAM. A sama z wielką niecierpliwością czekam na trzecią i ostatnią część i drżę ze strachu o losy „moich” kochanych bohaterów.

    Ocena: 10/10

    Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Wilga, za co bardzo dziękuję!


    A tu niesamowicie klimatyczny trailer do tej powieści:


    niedziela, 14 sierpnia 2011

    "Uprowadzona" - Lucy Christopher


    Jak wrócić do normalnego życia po porwaniu?

    Nigdy nie zastanawiałam się, jak by to było zostać porwaną. Jednego dnia żyć normalnie a drugiego już nie. A przecież takie przygody się zdarzają. Od czego to zależy, że akurat ty znikniesz? Co kieruje porywaczem? Historia opisana w „Uprowadzonej” mogła przydarzyć się każdemu. Ale padło na Gemmę. Dlaczego?

    Książka jest napisana w formie listu Gemmy do Tylera pisanego przez nią po powrocie do dawnego życia, sprzed porwania. Interesujący zabieg, który bardzo mi się spodobał. Nadaje on wydarzeniom głębi, ponieważ śledzimy je z różnych perspektyw czasowych. Wiemy, co myślała bohaterka podczas różnych sytuacji w przeszłości, a także jak ocenia je współcześnie.

    Gemma czeka na swój lot na lotnisku, właśnie pokłóciła się z rodzicami, którzy zostawili ją na chwilę samą, by mogła otrzeźwieć po nieporozumieniu. Przystojny facet kupuje jej kawę. Siadają razem przy stoliku i rozmawiają. Nagle wszystko się zmienia. Bohaterka traci kontakt z rzeczywistością, nie jest sobą, tak jakby ktoś podał jej jakieś prochy. Nie rozumie, co się dzieje. A gdy na powrót odzyskuje siebie, znajduje się w obcym miejscu. W domku. Na pustyni. Z daleka od jakiejkolwiek cywilizacji. Jedynym człowiekiem w promieniu wielu kilometrów jest Tyler, mężczyzna, który postawił jej kawę. Gemma została uprowadzona. Czy to możliwe, że już nigdy nie zobaczy swojej rodziny, domu, przyjaciół i wszystkiego, co znała? Czego chce porywacz? Jej śmierci czy jej ocalenia? Jak przetrwać i wrócić do swojego życia? Co wybierze Gemma? Walkę? Jak może uciec pustyni otaczającej ją zewsząd?

    Tyler wywozi Gemmę do Australii, pełnej piasku, kamieni i bezlitosnego słońca. To tam przychodzi jej żyć w trudnych warunkach, to tam zmienia się z każdą chwilą. Niezwykłe jest zakończenie książki, w którym Gemma analizuje trzy możliwe finały swojej i Tylera historii.

    Z każdą stroną coraz bardziej pochłaniał mnie świat wykreowany przez Lucy Christopher. Świat pełen brutalności, zniewolenia, miłości, potrzeby ocalenia, a także wyborów, które w gruncie rzeczy zawsze są, tylko nie zawsze dostrzegamy ich możliwość. Zachwycający jest sam pomysł autorki, a bohaterzy, których stworzyła mają wiele wymiarów, na przykład Tyler niby brutalny porywacz, ale pod tą skorupą skrywający zagubionego chłopca z trudną przeszłością, potrzebującego pomocy.

    Co tu dużo pisać, jestem pod ogromnym wrażeniem. „Uprowadzona” wryła mi się głęboko w pamięć i pewnie w przyszłości wrócę do niej, może znajdę jeszcze coś ukrytego między wierszami? Warto poświęcić jej chwilę i przeczytać. Ten thriller nie zawsze był łatwy w lekturze, jednak zawsze trzymał czytelnika w napięciu. „Uprowadzona” uprowadzi każdego z Was do Australii.

    Ocena: 9.5/10

    Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Wilga, za co jestem niezmiernie wdzięczna.

    czwartek, 14 lipca 2011

    "Numery. Chaos" - Rachel Ward


    „Numery wprowadzą w Twoje życie chaos.”

    Z wielkim zapałem sięgnęłam po „Numery. Chaos” Rachel Ward, spodziewając się czegoś równie wspaniałego, co otrzymałam podczas lektury pierwszej ich części - „Numery. Czas uciekać”. Jednak nie miałam zielonego pojęcia, co mogę zastać w środku, poprzedni tom wydawał się zakończony, nie było nic do dodania. Oczywiście myliłam się i ponownie Rachel Ward wprowadza czytelnika w świat numerów, który z każdą kartką pochłaniał mnie coraz bardziej, o ile to w ogóle możliwe.

    Akcja dzieje się w przyszłości w roku 2026. Wiele się zmieniło, jednak ludzie wcale. Mamy nowe odtwarzacze MP5, każdy przy narodzinach zostaje oznakowany poprzez wstrzyknięcie chipa, który nie pozwoli nikomu skryć się przed światem. Czy to zmiany na lepsze?

    Tym razem mamy dwie narracje Adama i Sary. Chłopak to syn Jem i Pająka, bohaterów pierwszego tomu serii. Tak, jak jego mama widzi numery, a także czuje, jak ludzie zginą i wie, że nie może nikomu o tym powiedzieć, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Wkraczamy w jego świat w momencie, gdy Weston, miastu w którym znajduje się dom Adama, grozi zatopienie. Wraz ze swoją babcią przeprowadza się do Londynu, mimo że bardzo tego nie chce. W tym wielkim mieście Adam w oczach większości ludzi widzi taką samą datę, znak, że coś się zbliża, że coś strasznego wkrótce się wydarzy.
    Sara pochodzi z bogatej rodziny, mieszka w luksusowym domu, z zewnątrz wydaje się, że jej życie to sielanka, marzenie każdego, jednak pozory mylą. Dziewczyna strasznie cierpi z powodu swojego ojca, a przez to ma problemy ze szkołą, często ją zmienia, bo pyskuje, wagaruje, spóźnia się... Na dodatek każdej nocy śni jej się nad wyraz realistyczny koszmar, w którym występuje chłopak z poparzoną twarzą, czy możliwe, by to miała być wizja przyszłości?
    Adam i Sara spotykają się pierwszego dnia szkoły. Dziewczyna na jego widok czuje wielkie przerażenie, gdyż wie, że to mężczyzna z jej snów, ten, który ją krzywdzi, zabierając jej coś najważniejszego. Oboje od razu nabawiają się kłopotów, Adam dorabia się nawet wroga. Najgorsze jest to, że chłopak widzi coraz więcej ludzi z tą samą datą: 112027. Co wtedy się wydarzy? Czy numery można zmienić? Adam pragnie powstrzymać zbliżającą się „apokalipsę” zanim będzie za późno, niestety państwo nie ułatwia mu tego. Chłopak czuje, że Sara może coś wiedzieć i mu pomóc, a do tego dochodzi pewne uczucie... Jednak jak obejść jej przerażenie? Czasu coraz mniej, wyścig właśnie się zaczął.

    Autorka po raz kolejny zaimponowała mi swoją pomysłowością, przyszłość, którą wymyśliła, bardzo złożone problemy bohaterów, rozwój akcji, to wszystko składa się na bardzo dobrą powieść, której nie sposób czytać bez wypieków na twarzy. Samo zakończenie było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, wydawało mi się oczywiste, jak to się wszystko potoczy, a tu takie nieoczekiwane buuum! Nie ma to jak niespodzianki podczas lektury.

    „Numery. Chaos” utrzymały poziom poprzedniej części, niestety mniej mogłam utożsamiać się z bohaterami i za to maleńki minus w ostatecznej ocenie. Mam nadzieję, że ci, którzy przeczytali tom pierwszy i wahają się przed przeczytaniem drugiego, po mojej recenzji zmienią zdanie. A tych, nie mających jeszcze styczności z tą serią, zachęcam do sięgnięcia po „Numery. Czas uciekać”. Naprawdę warto!

    Ocena: 9/10

    Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Wilga, za co serdecznie dziękuję.

    poniedziałek, 11 lipca 2011

    Numery. Czas uciekać - Rachel Ward


    „Numery jeszcze nigdy nie były tak pociągające”

    Każdy z nas umie rozpoznawać cyfry, został tego nauczony, bo bez tej znajomości nie da się żyć. Wydaje nam się, że znamy je bardzo dobrze, potrafimy odczytać godzinę, datę, wartość rzeczy. Rachel Ward autorka „Numerów” wymyśliła, że pewna dziewczyna patrząc w czyjeś oczy, widzi cyfry, układające się w datę śmierci danej osoby. Strzeżcie się! Numery wyznaczą Wasz koniec!

    Jem od dziecka widzi w oczach ludzi cyfry, zaczyna rozumieć ich znaczenie, dopiero w wieku siedmiu lat, gdy umiera jej mama. Te liczby oznaczają datę śmierci. To dar czy przekleństwo? Bohaterka to skryta nastolatka, lubiąca samotność. Co chwilę zmienia miejsca zamieszkania, przeprowadza się od jednej rodziny zastępczej do drugiej, nigdzie nie zagrzewa długo miejsca, a to dlatego, że stwarza problemy: pali, używa wulgarnych słów, opuszcza szkołę, robi po prostu to, na co ma ochotę. Nienawidzi, gdy ktoś mówi do niej coś miłego, nie wspominając o ciepłych gestach. A to dlatego, że musi ukrywać swój sekret. Pewnego dnia, gdy Jem wagaruje i stara się omijać wszystkich ludzi, Pająk, chłopak w jej wieku, próbuje z nią nawiązać znajomość. Oczywiście dziewczynie wcale się to nie podoba, jednak on nie daje się łatwo zbyć. Dzięki jego wytrwałości między nimi zaczyna rodzić się przyjaźń. Gdy razem udają się pod London Eye, Jem widzi w oczach wszystkich tam obecnych ludzi tą samą datą, właśnie dzisiejszy dzień. Coś tu jest nie tak, na pewno nie powinno ich tu być. Kilka minut przed wybuchem bohaterowie uciekają z tego miejsca. Zarejestrowały ich kamery. London Eye wybucha, a chwilę wcześniej ucieka dwójka nastolatków. Czy to nie podejrzane? Czy to oni są sprawcami tej katastrofy? Jem i Pająk opuszczają Londyn i wyruszają w szaleńczą podróż, uciekają przed prawem, policjantami, przed wszystkim, co może ich skrzywdzić. Są zdani tylko na siebie, a przeciwko sobie mają wielki świat. Jak potoczy się ich los? Czy unikną celi więziennej? Jakie przygody ich czekają?

    Jestem pewna, że autorka poświęciła wiele czasu na wykreowanie swoich bohaterów, którzy wzbudzają w odbiorcy wiele emocji, nie tylko pozytywnych. Każdy z nich ma własne atuty, wady, przyzwyczajenia i niepowtarzalny wygląd. Jem, dziewczyna z charakterem, walcząca o swoje pragnienia, zmagająca się z życiem i swoim upiornym darem. Jak ciężko musi żyć osobie znającej datę śmierci wszystkich ludzi poza sobą samą? Pająk to ruchliwy nastolatek, nie potrafiący usiedzieć w jednym miejscu, chłopak o dobrym sercu. Bohaterowie mają styczność z wieloma ludźmi, niektórzy z nich pragną im pomóc, mają dobre zamiary, a inni wręcz przeciwnie.

    Jem widzi w oczach ludzi datę śmierci. Oryginalny pomysł, trzeba przyznać. Jednak czy jest to czymś dobrym? Nie chciałabym wiedzieć, kiedy śmierć sięgnie po moich najbliższych, to straszne żyć z takim brzemieniem. Czy piętnastolatka udźwignie tak wielki ciężar i da radę żyć pełną parą, a nie w ukryciu? Czy może numery ją zniszczą, połkną, przegryzą i wyplują, ale już nie w jednym kawałku?

    Ta powieść nie zawsze była łatwa w odbiorze, nieraz zakręciła mi się w oku łezka. Z całych sił pragnęłam pomóc jakoś bohaterom, znacie to uczucie, prawda? Ale nie było to możliwe. Musiałam biernie stać z boku i patrzeć dokąd pędzi akcja. Podczas lektury odczuwałam wiele silnych emocji. Żeby książka była dobra, musi pozostać na dłuższy czas w pamięci odbiorcy, a ta na pewno nie szybko wyfrunie z mojej głowy.

    Zachęcam Was bardzo mocno do sięgnięcia po ten, tak dobrze napisany thriller. Ta zupełnie nowa tematyka wciągnie każdego, nie zwlekajcie, pora przeczytać powieść Rachel Ward.

    Ocena: 9,5/10

    Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Wilga, za co jestem bardzo wdzięczna.


    Druga część nosi tytuł: „Numery. Chaos” i wkrótce ukaże się jej recenzja.

    czwartek, 16 czerwca 2011

    Drżenie - Maggie Stiefvater

    Pogoda zawsze miała wielki wpływ na nasze życie. Ona decyduje, jak się ubieramy, czy w krótkie spodenki, czy kurtki. To ona wyznacza nam, co możemy robić, raz na jakiś czas pozwala nam lepić bałwana, czasem pływać w jeziorze. Nie potrafimy jej zmieniać, nie mamy na nią żadnego wpływu. Mimo wszystko nie do niej sprowadza się całe nasze życie. Ale wyobraźcie sobie, że czyjeś tak, że nad kimś ma ogromną, wręcz niemożliwie wielką władzę. To ona sprawia, że latem wybrane wilki zamieniają się w ludzi, a zimą z powrotem w zwierzęta. Tego jeszcze nie było, by pogoda decydowała o kształtach, które przybierają żywe istoty. To pomysł Maggie Stiefvater, autorki „Drżenia”, pierwszej części trylogii, którą wkrótce już będziemy mogli zobaczyć nie tylko w księgarniach, ale również sfilmowaną w kinach.

    Grace została zaatakowana przez wilki wiele lat temu. Ściągnęły ją z huśtawki, zaciągnęły do lasu, a tam zaczęły kąsać. Uratował ją jeden z nich, zwierzę o złotożółtych oczach. Dziewczyna nie pamiętała, jak dostała się do domu, ale wiedziała, komu zawdzięcza życie. Od tamtego momentu bardzo interesuje się wilkami, szczególnie jednym z nich. Jej wybawiciel często stawał na skraju lasu i ją obserwował, pilnował, jednak tylko zimą, na lato znikał. Tak było przez sześć lat. Dopiero po tak długim czasie udało jej się dotknąć, przytulić „swojego” wilka. Dziewczyna chodzi już do przedostatniej klasy liceum, niedawno pewien chłopak ze szkoły został zabity przez wilki, od tego wydarzenia wszyscy się ich boją i unikają. Pewnego dnia miasteczko organizuje polowanie na te zwierzęta, zaganiają je w ślepy zaułek, a tam do nich strzelają. Grace oczywiście próbuje temu zapobiec. Po powrocie do domu zastaje na tarasie swojego wilka, czuje jego zapach, widzi jego piękne oczy. Jednak to nie zwierzę tam leży, tylko człowiek, do tego śmiertelnie ranny. Czy to możliwe, że...? A co jeśli istnieje coś takiego jak....? Grace nie jest w stanie w to uwierzyć, ale wszystko wskazuje na to, że jej wilk, nie jest tylko wilkiem. I tu zaczyna się ich wspólna historia, dokąd ich zaprowadzi? Czy ta dwójka jest w stanie oszukać zimę, która nieubłaganie się zbliża? To zimno sprawia, że Sam, istota o złotożółtych oczach traci swoje ludzkie ciało, a w tym roku ma już na zawsze pozostać zwierzęciem. Czy da się odmienić jego los?

    W powieści występuje dwóch narratorów: Sama i Grace. Ten zabieg zdecydowanie wzbogacił powieść. Znamy punkt widzenia obu bohaterów i nie musimy zgadywać, co czują. Fascynującym było wchodzić do głowy Grace, by zaraz odwiedzić Sama. Autorka bardzo dobrze oddała sposób myślenia i odczuwania naszych bohaterów, tak różniących się od siebie. Dziewczyna twardo stąpa po ziemi. Zawsze jest opanowana, nigdy nie poddaje się panice. Nie rozumie poezji, czyta kryminały i tego typu powieści. Nie należy do romantyczek. Można pomyśleć, że jest niezdolna do miłości, na szczęście jest ktoś, kto potrafi poruszyć jej serce, sprawić, by się się zaśmiała. Jej rodziców nigdy nie ma w domu, tak jakby córka w ogóle ich nie obchodziła, Grace jest bardzo z tym ciężko. Sam za to umie grać na gitarze, tworzy ładne piosenki. Uwielbia czytać przede wszystkim wiersze. Jest taką miłą, sympatyczną postacią. Cudownie byłoby mieć świadomość, że taki ktoś czeka na ciebie w domu. Rodzice chłopaka po tym, jak przestał być do końca człowiekiem, próbowali go zabić. Od tamtego czasu jego jedyną rodziną jest Beck, przywódca sfory. Są ze sobą naprawdę blisko. W książce mamy jeszcze innych bohaterów, odgrywających mniejszą lub większą rolę. Jest wśród nich wredna Isabel, okrutna Shelby i biedny, wściekły Jack.

    Powieść opowiada o wielkim uczuciu, tak wielkim, że jest w stanie zatrzymać nadchodzącą zimę. Pokazuje, że życie to nie prosta przygoda. Łatwo w nim utracić coś ważnego. Czy czasem nie lepiej byłoby być wilkiem? Zwierzęciem, postrzegającym wszystko inaczej, nie potrafiącym odczuwać prawdziwego bólu duchowego? Po długim namyśle odpowiedziałabym, że nie. Mimo że wilk jest naprawdę wolny, nie umie cieszyć się ani prawdziwie kochać, tak jak człowiek. Dzięki temu, że czujemy ból, czujemy też radość. Uczucia czynią nas ludźmi, dlatego myślę, że nie chciałabym być nikim innym.

    Uważam, że jest to oryginalna książka, co jest trudne w naszych czasach, ale w żadnej wcześniejszej nie było przemian, na które wpływa pogoda. Lektura tej książki to prawdziwa przyjemność, jednak czegoś mi w niej zabrakło, jakby nie wszystko ze sobą grało. Może odnajdę to w kolejnej części? Mam nadzieję. Książka powinna spodobać się wielu osobom, gdyż opowiada piękną historię, taką magiczną bajkę. Podczas czytania przechodziły mnie ciarki, jakbym to ja była narażona na okrutne działanie pogody.
    Pozostało jeszcze wspomnieć, że powieść ta ma piękną okładkę! Przykuwa ona oko i z przyjemnością się ją otwiera. A więc bierzcie się do czytania :).

    Moim ulubionym cytatem z tej książki jest fragment wiersza Rainera Marii Rilke:
    „...twe życie – niby nieodgadły rebus-
    nędzne się zdaje i ogromne nazbyt,
    gdy- to malejąc, to sięgając niebios -
    zastyga w kamień lub dorasta gwiazdy”

    Ocena: 8,5/10

    Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Wilga, za co serdecznie dziękuję.


    poniedziałek, 23 maja 2011

    Złamane serca - Pamela Wells

    Jak można bezboleśnie przejść przez rozstanie z chłopakiem, czy jest na to w ogóle jakiś sposób? Co znaczy mieć złamane serce? Czy dziewczyna może sama sobie poradzić w życiu i czuć się z tym dobrze? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce „Złamane serca” Pameli Wells.

    Mamy cztery główne bohaterki. Jedną z nich jest Sydney, mieszkająca głównie z tatą - mama jest w pełni oddana pracy. Chodziła z Drew, na początku było im razem dobrze, ale potem coś się popsuło i non stop się kłócili, na przykład o to czy chcą iść na imprezę czy nie i o tym podobne drobnostki. Chłopak zrywa z dziewczyną. Sydney jest załamana, bo naprawdę go kochała, nie wie, co ma robić.

    Rodzice Raven są rozwiedzeni, jej mama uważa, że wie, co jest dla córki najlepsze i strasznie ją ogranicza. Na pewnej imprezie dziewczyna zdradza swojego chłopaka, Caleba, całując się z innym. To doprowadza do zerwania. Bohaterka jest zasmucona i potrzebuje swoich przyjaciółek, jak jeszcze nigdy.

    Kelly ma zwykłą rodzinę, w tym bardzo irytującego brata, z którym często się kłócą, przekomarzają (co było naprawdę zabawne). Spotyka się ona z Willem, ma na jego punkcie fioła, ale nie są oficjalnie parą. Dziewczyna nie wie na czym stoi i gdy chłopak zostawia ją w miejscu publicznym, wychodząc z inną, czuje się jakby zerwali. Co dziwne, dzieje się to w ten sam dzień, gdy podobne historie przydarzyły się Raven i Sydney.

    I ostatnia z nich: Alexia, jako jedyna nie ma chłopaka i boi się, że nigdy nikogo nie spotka, że coś jest z nią nie tak. Czuje się samotna, bo przyjaciółki zajęte spotykaniem się z chłopakami, odsunęły się od niej. W momencie gdy wszystkie rozstały się z partnerami, pragnie im pomoc. Tworzy dla nich „kodeks zerwań”, listę zasad i rad, które mają sprawić, że dziewczyny będą mniej cierpieć i poczują się lepiej. Czy to im pomoże?

    Dziewczyny stają się sobie bardzo bliskie, darzą się ogromnym zaufaniem i starają się sobie nawzajem pomóc. Każda z nich przeżywa inną historię i ma własne rozterki. Jak to się skończy? Czy pary na powrót będą razem? Czy dziewczyny zaznają jeszcze szczęścia w życiu? Czy „kodeks zerwań” naprawdę może im pomóc? I co z Alexią, czy będzie sama?

    Podobało mi się to, że bohaterowie byli tacy zwykli, normalni, ale mimo to można było ich pokochać. Drew i Ben (brat Willa) oczarowali mnie, byli cudowni. Z każdą z bohaterek utożsamiałam się i widziałam u nich moje zachowania. Były mi naprawdę bliskie i stały się w pewien sposób moimi przyjaciółkami, przede wszystkim Kelly - będę za nią tęsknić!

    Książka jest naprawdę wyjątkowa, myślę, że to odpowiednia pozycja dla każdej dziewczyny, szczególnie po zerwaniu z chłopakiem. Moim zdaniem zawiera naprawdę wartościowe rady. Mnie spędzała sen z powiek, cały czas myślałam o bohaterkach i o tym, jak skończą się ich historie. Pochłonęłam ją bardzo szybko! Jest to jedna z najlepszych książek młodzieżowych, jakie czytałam. Polecam ją każdej dziewczynie!

    A ocena to oczywiście 10/10. 

    Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Wilga, za co serdecznie dziękuję.

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...