Jak wrócić do normalnego życia po porwaniu?
Nigdy nie zastanawiałam się, jak by to było zostać porwaną. Jednego dnia żyć normalnie a drugiego już nie. A przecież takie przygody się zdarzają. Od czego to zależy, że akurat ty znikniesz? Co kieruje porywaczem? Historia opisana w „Uprowadzonej” mogła przydarzyć się każdemu. Ale padło na Gemmę. Dlaczego?
Książka jest napisana w formie listu Gemmy do Tylera pisanego przez nią po powrocie do dawnego życia, sprzed porwania. Interesujący zabieg, który bardzo mi się spodobał. Nadaje on wydarzeniom głębi, ponieważ śledzimy je z różnych perspektyw czasowych. Wiemy, co myślała bohaterka podczas różnych sytuacji w przeszłości, a także jak ocenia je współcześnie.
Gemma czeka na swój lot na lotnisku, właśnie pokłóciła się z rodzicami, którzy zostawili ją na chwilę samą, by mogła otrzeźwieć po nieporozumieniu. Przystojny facet kupuje jej kawę. Siadają razem przy stoliku i rozmawiają. Nagle wszystko się zmienia. Bohaterka traci kontakt z rzeczywistością, nie jest sobą, tak jakby ktoś podał jej jakieś prochy. Nie rozumie, co się dzieje. A gdy na powrót odzyskuje siebie, znajduje się w obcym miejscu. W domku. Na pustyni. Z daleka od jakiejkolwiek cywilizacji. Jedynym człowiekiem w promieniu wielu kilometrów jest Tyler, mężczyzna, który postawił jej kawę. Gemma została uprowadzona. Czy to możliwe, że już nigdy nie zobaczy swojej rodziny, domu, przyjaciół i wszystkiego, co znała? Czego chce porywacz? Jej śmierci czy jej ocalenia? Jak przetrwać i wrócić do swojego życia? Co wybierze Gemma? Walkę? Jak może uciec pustyni otaczającej ją zewsząd?
Tyler wywozi Gemmę do Australii, pełnej piasku, kamieni i bezlitosnego słońca. To tam przychodzi jej żyć w trudnych warunkach, to tam zmienia się z każdą chwilą. Niezwykłe jest zakończenie książki, w którym Gemma analizuje trzy możliwe finały swojej i Tylera historii.
Z każdą stroną coraz bardziej pochłaniał mnie świat wykreowany przez Lucy Christopher. Świat pełen brutalności, zniewolenia, miłości, potrzeby ocalenia, a także wyborów, które w gruncie rzeczy zawsze są, tylko nie zawsze dostrzegamy ich możliwość. Zachwycający jest sam pomysł autorki, a bohaterzy, których stworzyła mają wiele wymiarów, na przykład Tyler niby brutalny porywacz, ale pod tą skorupą skrywający zagubionego chłopca z trudną przeszłością, potrzebującego pomocy.
Co tu dużo pisać, jestem pod ogromnym wrażeniem. „Uprowadzona” wryła mi się głęboko w pamięć i pewnie w przyszłości wrócę do niej, może znajdę jeszcze coś ukrytego między wierszami? Warto poświęcić jej chwilę i przeczytać. Ten thriller nie zawsze był łatwy w lekturze, jednak zawsze trzymał czytelnika w napięciu. „Uprowadzona” uprowadzi każdego z Was do Australii.
Ocena: 9.5/10
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Wilga, za co jestem niezmiernie wdzięczna.

