Sample text

"Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni"

"
Książka stanowi cudowny przedmiot, dzięki któremu świat poczęty w umyśle pisarza przenika do umysłu czytelnika...Każda książka żyje tyle razy, ile razy została przeczytana."

"Książka - to mistrz, co darmo nauki udziela, kto ją lubi - doradcę ma i przyjaciela, który z nim smutki dzieli, pomaga radości, chwilę nudów odpędza, osładza cierpkości."

"Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal romance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal romance. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 listopada 2012

"Złotousta Diablica" - Jaye Wells


  • Wydawnictwo Rebis
  • Cykl o Sabinie Kane #4
  • Rok wydania: 2012
  • Ilość stron: 441
  • Cena: 37.90 zł  







  • Wszystko się komplikuje

    To już czwarty tom przygód Sabiny, Giguhla i Adama. Wydawać się mogło, że los wreszcie się do nich uśmiecha, przykre epizody przeszłości zostają za nimi, a ich przyszłość przedstawia się w kolorowych barwach. Nic bardziej mylnego! Sabina wydaje się nie być stworzona do odczuwania spokoju i bezpieczeństwa, a w życiu wciąż przychodzi jej walczyć o bliskich. Czy i tym razem uda się jej wyjść zwycięsko z bagien, w które wpadła?

    Sabina przez przypadek staje się świadkiem miejsca zbrodni. Ktoś w bardzo okrutny sposób zabił śmiertelnika. Ale przecież w Nowym Jorku takie rzeczy się zdarzają. Sytuacja się komplikuje, gdy w klubie znajduje się ciało maga. Jego śmierć jest wiadomością. W mieście grasuje morderca. Kto będzie jego następną ofiarą? Czego chce? Jego obecność i poczynania mogą zagrozić dążeniom do pokoju magów i wampirów. Czy to nie dziwny zbieg okoliczność, że w momencie gdy dwie rasy po stuleciach wojny dążą do podpisania pokoju, zaczynają ginąć niewinne istoty? Sabina wraz ze swoimi przyjaciółmi dostaje zadanie rozwiązania tej zagadki. Ale czy śmierć mordercy wystarczy? Czy potem wszystko zacznie się wreszcie układać? Mogłoby się wydawać, że tak, ale przecież mówimy o Sabinie Kane, którą kłopoty dościgną zawsze i wszędzie.

    Czwarta część była utrzymana na poziomie poprzednich. Ani nie była lepsza ani gorsza. Jak zwykle z zapartym tchem śledziło się losy Sabiny, Adama i Giguhla i samemu próbowało się rozwiązać tajemnicę zabójstw. Zdecydowaną zaletą tego tomu jest jego nieprzewidywalność. Połowy zdarzeń w ogóle się nie spodziewałam. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, że autorka uśmierci kogoś – chcecie wiedzieć kogo? Koniecznie przeczytajcie! Złotousta diablica roi się od niespodzianek i zwrotów akcji, które sprawiają, że czytelnik nie może się oderwać.

    Ten cykl może nie należy do grona tych najlepszych, ale zawsze z wielką przyjemnością zagłębiam się w życie Sabiny, pozwalam się porwać jej problemom i zapominam o swoim świecie i stosie rzeczy do zrobienia. Jeśli szukacie mocnych wrażeń, wciągającej lektury i twardej, bezwzględnej bohaterki, to koniecznie przeczytajcie tę serię :).

    Tak jak już wspominałam w recenzji tomu poprzedniego, przygody Sabiny przypominają mi historię Cat z Nocnej Łowczyni i Riley z serii Zew Nocy. Dlatego wszystkich lubujących się w tych cyklach zachęcam do zapoznania się z panną Kane.

    Złotousta diablica zdecydowanie mi się podobała, czytało się ją szybko, a oddech nieraz uwiązł mi w gardle. Fani owej serii nie mogą odpuścić sobie tomu czwartego, a jeśli ktoś nie zna jeszcze Sabiny, może skusi się na część pierwszą?

    Ocena: 8/10

    Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis za możliwość przeczytania Złotoustej Diablicy.



    Cykl o Sabinie Kane:
    1. Rudowłosa - RECENZJA
    2. Mag w czerni - RECENZJA
    3. Zielonooki demon - RECENZJA
    4. Złotousta diablica ←
    5. Blue - Blooded Vamp


    czwartek, 26 kwietnia 2012

    "Ukojenie" - Maggie Stiefvater

    Tytuł: "Ukojenie"
    Autor: Maggie Stiefvater
    Wydawnictwo Wilga
    Wilki z Mercy Falls #3
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 517
    Cena: 39,99 zł







    „Tak po prostu wygląda życie, a ja do niego nie pasuję”*

    Tęsknota
    Na zakończenie Trylogii z Mercy Falls czekałam z wielkim utęsknieniem. Pragnęłam dowiedzieć się, jak potoczy się historia wilków uzależnionych od temperatury. Nie mogłam się doczekać kolejnego spotkania z Cole'em i jego ego. Na szczęście Wydawnictwo Wilga nie pozwoliło mi uschnąć z tęsknoty i już znam zakończenie Ukojenia.

    Akcja
    Jeśli miałabym opowiedzieć Wam, co czeka głównych bohaterów w ostatniej części trylogii, to musiałabym zdradzić za dużo z poprzednich tomów, a że nie chcę nikomu zepsuć przyjemności, to zagwarantuję tylko, że na naszych bohaterów czekają kolejne niebezpieczeństwa. Zbliża się polowanie na wilki, Grace i Sam muszą jakoś temu zapobiec. Ale czy zdążą na czas? Czy uda im się wymyślić jakiś plan? Na szczęście dla nich mają do pomocy Cole'a, inteligentnego chłopaka, który uwielbia stawiać czoła niemożliwemu.

    Gwiazdor
    Cole, po raz pierwszy pojawił się w drugiej części tej trylogii (Niepokój), w Ukojeniu odgrywa większą rolę, staje się bohaterem pierwszoplanowym. Skąd wziął się w tej serii? Otóż Beck, jeden z wilków znalazł go i przemienił. Cole był młodym gwiazdorem, wokalistą bardzo popularnego zespołu, chłopak miał masę problemów, nie radził sobie z życiem, liczył, że jako zwierzę zatraci siebie. Nie do końca mu się to udało. Podczas lektury poznajemy go coraz lepiej, dostrzegamy, że potrafi nie tylko pić alkohol i brać narkotyki, ale także umie używać swojego mózgu, jest pewnego rodzaju geniuszem. Jego sarkastyczne uwagi rozbawiały mnie, jego uśmiech wywoływał szybsze bicie serca. Tylko czekałam, aż znowu się pojawi i narozrabia. Dlaczego go tak lubię? Bo mimo postawy osoby, którą nic nie obchodzi i on skrywa uczucia, inteligencję, pragnienia. W końcu zaczyna mu na czymś zależeć i to go zmienia. A najbardziej uwielbiałam go, gdy przebywał razem z Isabel, ta dwójka w moim przekonaniu jest dla siebie stworzona. A to jeden z moich ulubionych dialogów z udziałem Cole'a, który zdaniem Isabel, idealnie podsumowuje logikę jego działań:
    „- Jesteś mensch – oświadczył. [Cole]
    - Nie mam pojęcia, co to znaczy – odpowiedziałam. [Isabel]
    - Ja też nie. Ale Sam użył ostatnio tego słowa. Spodobało mi się jego brzmienie. [Cole]”**
    Nie wierzę, że poświęciłam temu chłopakowi cały akapit. Na pewno nie pomogło to jego ego.

    Obsada
    Mogłoby się wydawać, że Cole to jedyny warty uwagi bohater, ale tak wcale nie jest. Oprócz niego występuje chłodna Isabel, rozsądna Grace i słodki Sam. Każdego z nich polubiłam, każdy w jakiś sposób był wyjątkowy. Rzadko mi się zdarza, by bardziej od głównej pary, lubić tę drugoplanową, która nawet nie do końca jest parą. Ale w tym wypadku to Cole i Isabel skradli moje serce.

                                      Trylogia
    Najczęściej w seriach, trylogiach najlepsza jest pierwsza część. To wtedy poznajemy dopiero bohaterów i świat ich otaczający. Zanurzamy się i pozwalamy porwać w wir nieznanych nam wydarzeń i przygód. W moim przypadku z cyklem stworzonym przez Maggie Stiefvater jest inaczej. Pierwszy tom podobał mi się najmniej, a trzeci najbardziej. Może to przez to, że Cole pojawia się dopiero w drugim, a w ostatnim odgrywa wielką rolę? Albo akcja mocniej się rozkręciła? Nie wiem, ale próbuję przez to powiedzieć: nie zrażajcie się po pierwszej części, potem jest zdecydowanie lepiej!

    Znaleźć ukojenie
    Samo zakończenie nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Lubię, gdy po skończeniu jakiejś serii czuje się niedosyt, pozostaje jeszcze trochę pytań, ale takich niezbyt istotnych. Gdy przeczytałam ostatnią stronę Ukojenia, w mojej głowie rozpętało się tornado. Jedna myśl goniła drugą. Tyle niewyjaśnionych, a ważnych spraw. Nie napiszę tutaj, o co dokładnie chodzi, by nikomu nie zepsuć frajdy czytania i samemu poznania końca. Z jednej strony to dobrze, że mamy otwarte zakończenie, to pokazuje, że życie tych bohaterów jeszcze się nie skończyło i tyle różnych rzeczy może im się przydarzyć. Jednak z drugiej strony brakuje mi wyjaśnienia niektórych wątków. Chciałabym, by autorka napisała jakieś krótkie opowiadanie, cokolwiek związanego z tą serią. Ale Maggie Stiefvater stanowczo odpowiada, że to koniec.
    Bohaterowie znaleźli ukojenie, mam nadzieję, że i ja je znajdę, bo po tym zakończeniu, już tęsknię za nimi i mam ochotę jeszcze raz przeczytać całą serię.

    Na zakończenie
    Trylogia z Mercy Falls to seria pełna bajkowego klimatu, ciekawych, żywych bohaterów i wątku paranormalnego w tle. Jest ona jedyna i niepowtarzalna. Miałam zastój czytelniczy, gdy ta powieść przyszła do mnie pocztą. Ale gdy tylko zaczęłam czytać Ukojenie, kryzys minął. Siłą zmuszałam się, by zgasić światło i pójść spać, przecież musiałam jakoś funkcjonować w szkole. Dlatego radzę Wam, poczekajcie na majówkę, by sięgnąć po trzeci tom tej trylogii, inaczej będziecie przeżywać katusze, tak jak ja. Wiem, że Ci, którzy czytali poprzednie części i po tę sięgną i na pewno się nie rozczarują. A innych gorąco zachęcam do zapoznania się z całą trylogią, naprawdę warto. Choćby dla Cole'a :D

    Pytanie, do tych, którzy czytali: kto jest Waszą ulubioną parą: Grace i Sam czy Isabel i Cole?

    Ocena: 10/10, mimo że samo zakończenie trochę mnie rozczarowało, to cała powieść jest bajeczna i w pełni zasłużyła na tę ocenę.

    Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Wilga za możliwość poznania zakończenia historii Grace, Sama, Cole'a i Isabel.

    Trylogia z Mercy Falls:
    1. Drżenie (Shiver) RECENZJA
    2. Niepokój (Linger) RECENZJA
    3. Ukojenie (Forever)

    Inne książki Maggie Stiefvater:
    - The Scorpio Races (zostanie opublikowane w Polsce przez Wydawnictwo Wilga).
    - The Raven Boys
    - An Infinite Thread
    - Kiss Me Deadly
    - The Curiosities: A Collection of Stories
    - Books of Faerie novels
       1. Lament (w Polsce wydana przez Wydawnictwo Illuminatio)
       2. Ballada (w Polsce wydana przez Wydawnictwo Illuminatio)
       3. Requiem (2013)


    Trailer, który zdecydowanie zachęca do książki:



    Pod tym LINKIEM znajdziecie fragmenty Ukojenia.

    Wkrótce ekranizacja tej niezwykłej serii!

    *cytat z książki str. 279
    **cytat z książki str. 326

    poniedziałek, 9 kwietnia 2012

    "Scarlett. Pocałunek demona" - Barbara Baraldi

    Tytuł: "Scarlett. Pocałunek demona"
    Autor: Barbara Baraldi
    Wydawnictwo Zielona Sowa
    Scarlett #2
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 335
    Cena: 24,90 zł







      „Druga połowa zaginionej gwiazdy"*

    Jakiś czas temu czytałam Scarlett, wyjątkową powieść, która porwała mnie w mroczną przygodę do Włoch. Spragniona kolejnych wrażeń sięgnęłam po drugą część, Pocałunek demona. Liczyłam, że i w tej części będę mogla zanurzyć się w niesamowitych oczach Mikaela, pośmiać się razem z przyjaciółmi Scarlett. I dostałam tę możliwość.

    Przez całe wakacje Scarlett usychała z tęsknoty za Mikaelem, swoim chłopaka. Musiał on wyjechać, by wypełnić swoje obowiązki. Nic więc dziwnego, że bohaterka cieszy się na myśl o nowym roku szkolnym i możliwości spotkania się z przyjaciółmi. Podczas imprezy kończącej wakacje na plaży zostaje znaleziona martwa dziewczyna. Scarlett szybko dowiaduje się, że została ona zabita przez potężnego demona. Teraz, gdy Mikaela nie ma, jedyną osobą mogącą pokonać zło, jest Vincent. Chłopak, który jednocześnie przeraża i fascynuje bohaterkę. Czy mają oni szansę pokonać demona? A może świat Scarlett na zawsze przestał już być bezpieczny?

    Pierwsza część podobała mi się znacznie bardziej i zrobiła na mnie zdecydowanie większe wrażenie niż Pocałunek demona. Z czego to wynikało? Przede wszystkim cała historia dopiero się rozpoczynała. Mogliśmy powoli wchodzić w świat Scarlett, poznawać Mikaela (którego mi zabrakło w drugim tomie).

    Jednak styl autorki nadal wydawał mi się niezwykły. Opisy były barwne, pełne metafor, oddziaływały na moją wyobraźnie z wielką siłą. W recenzji tomu pierwszego napisałam, że nawet jeśli autorka wypisywałaby bzdury, to język by i tak to wynagradzał. Tak jakbym to wykrakała. Dużo opisanych wydarzeń w kontynuacji wydała mi się dziwna, nie na miejscu. Odniosłam wrażenie, że niektóre przygody Scarlett były tylko po to, by coś się działo, bez konkretnego celu. Jednak styl, jakim zostały opisane sprawiał, że nie rzucało się to, tak w oczy i nadal z wielką przyjemnością oddawałam się lekturze.

    Jeszcze jedna kwestia, nie przypadła mi do gustu. Scarlett opisuje siebie jako zwykłą, niewyróżniająca się niczym szczególnie dziewczynę. Rozumiem, że może ona nie widzieć niektórych swoich zalet, nie dziwię się, że Mikael oddał jej swoje serce. Ale podczas lektury wydawało mi się, że większość chłopaków, którzy stają na drodze Scarlett, zakochuje się w niej. Jest ich dość dużo i dla mnie to lekka przesada. Tylu adoratorów dla przeciętnej dziewczyny?

    Mimo tych wad lektura Pocałunku demona była sporą przyjemnością. Troszkę się zawiodłam po świetnej części pierwszej, ale nie zmienia to faktu, że ani się obejrzałam, a pochłonęłam tę powieść, nie żałując poświęconego jej czasu. Myślę, że nie muszę zachęcać tych, którzy czytali część pierwszą, sami z niecierpliwością sięgną po kontynuację. A jeśli nie znacie jeszcze Scarlett, a przepadacie za paranormalnymi historiami, ciepłym klimatem Włoch i szukacie przyjemnej lektury, to może powinniście zapoznać się z twórczością Barbary Baraldi. Gorąco zachęcam.

    Ocena: 9/10 – piękno języka autorki przeważa nad wadami.

    Dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa za możliwość bycia przy Scarlett podczas jej przygody z demonem. 



    Scarlett:
    1. Scarlett - RECENZJA
    2. Pocałunek demona

    *cytat z książki, str. 321

    sobota, 7 kwietnia 2012

    "Żelazna córka" - Julie Kagawa

    Tytuł: "Żelazna córka"
    Autor: Julie Kagawa
    Wydawnictwo Amber
    Żelazny dwór #2
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 333
    Cena: 35.80 zł







     Kraina magii stała się częścią mnie. *

    Żelazny król podbił moje serce. Byłam zachwycona sposobem, w jaki Julie Kagawa snuje swoje magiczne opowieści. Nic więc dziwnego, że z wielką niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji, Żelaznej córki. Termun jej premiery przekładano wciąż i wciąż... aż wreszcie i polscy czytelnicy mogą poznać dalsze losy Meghan. Miałam zamiar delektować się tą powieścią, czytać ją powoli podczas Wielkanocy, ale gdy tylko otworzyłam książkę, mój plan spalił na panewce, nie mogłam się oderwać i przeczytałam tę powieść zdecydowanie szybciej niż chciałam.

    Meghan Chase uratowała swojego kochanego braciszka, wyrwała go z bestialskich rąk Żelaznego Króla. Pomagał jej w tym zimowy książę, z którym dziewczyna zawarła umowę – gdy jej brat będzie bezpieczny, to z własnej woli pójdzie z nim do Mrocznego Dworu, gdzie oczekuje na nią królowa Mab. Dla Meghan to niebezpieczne, zważywszy na to, że należy ona do Letniego Dworu. Ale dziewczyna musi dotrzymać swojej obietnicy, mimo że może ją to kosztować życie. Czy zobaczy jeszcze kiedyś swoją rodzinę, braciszka? Czy jeszcze kiedykolwiek powróci do swojej normalności?
    Żelazne elfy – istoty stworzone z ludzkich marzeń o technologii – planują atak na Nigdynigdy. Chcą, by prawdziwa magia zniknęła. Meghan musi rozplątać sieć intryg, za towarzyszy mając niebezpiecznego i nieprzewidywalnego zimowego księcia Asha, w którym jest zakochana, kota, na którym nie można polegać i swojego starego przyjaciela, Puka (znanego ze Snu nocy letniej).

    W Żelaznej córce wielką rolę ogrywa Berło Pór Roku, przedmiot, który często zmienia właściciela. Podczas jesieni i zimy należy do Mrocznego Dworu, a podczas lata i wiosny do Letniego. I ktoś go ukradł, co może wywołać wielką wojnę pomiędzy Dworami. Poszukiwaniem tego przedmiotu zajmuje się Meghan z przyjaciółmi. Być może, jeśli berło się nie odnajdzie, nie będzie przyszłości dla krainy Nigdynigdy.

    Julie Kagawa stworzyła wielowymiarowych bohaterów. Meghan - niezależna, uczuciowa, gotowa do poświęceń dziewczyna, łatwo się nie poddająca. Zachwyciła mnie swoim oddaniem dla brata i gotowością zrobienia dla niego wszystkiego. W tej części bywały momenty, gdy miałam ochotę nią potrząsnąć – zdarzały się wtedy, gdy nie mogła się zdecydować, kogo kocha, Asha czy Puka. Mimo to darzę ją wielką sympatią. Ash - przystojny zimowy książę, do którego serca niezwykle trudno znaleźć drogę, ale jeśli komuś się uda... to poznaje niezwykłego chłopaka o złotym sercu. Puk, słynący ze swoich dowcipów, taka pozytywna postać, której nie da nie lubić. Powiem tylko, że denerwował mnie w jednej kwestii, ale nie zdradzę w jakiej :). I moja ulubiona postać: Grimalkin, gadający, potrafiący znikać kot – rodem z Alicji w Krainie Czarów. Uwielbiam jego poczucie humoru i talent do pojawiania się w najmniej spodziewanym momencie.

    Nie da się opisać magii Żelaznej córki. Ta seria jest tak wyjątkowa i niepowtarzalna na tle teraz wychodzących książek. Mnie ona oczarowała. Bardzo podobało mi się zakończenie tej części – zapowiadające interesujący ciąg dalszy, ale nie urwane w połowie akcji. Dzięki temu da się wytrzymać do premiery, ale oczekuje się jej z niecierpliwością. Już wypatruje w zapowiedziach Wydawnictwa Amber The Iron Queen.

    Zachęcam wszystkich, którzy mają wyobraźnię, nie boją się fantazjować i marzą nie tylko o nowoczesnej technologii, do wkroczenia do krainy Nigdynigdy i odkrycia całkiem innego świata pełnego elfów, gadających kotów, driad i wielu innych fantastycznych istot. W tym miejscu wszystko jest możliwe, przysięgi mają niewyobrażalną moc, magiczne istoty nie mogą kłamać, ale roi się w nim również od intryg i niebezpieczeństw, więc nie zabraknie ciekawych przygód. Wyrusz w swoją własną wycieczkę po Nigdynigdy, za towarzyszy mając dzielną Meghan i urokliwego Asha. Tylko uważaj na siebie!

    Ocena: 10/10

    Cykl Żelazny Dwór:
    1. Żelazny król – RECENZJA
    1,5. Winter's Passage
    2. Żelazna córka
    3. The Iron Queen
    3,5. Summer's Crossing
    4. The Iron Knight


    *cytat z książki str. 118

    wtorek, 3 kwietnia 2012

    "Zakochani" - Lauren Kate

    Tytuł: "Zakochani"
    Autor: Lauren Kate
    Wydawnictwo Mag
    Powieść z cyklu Upadli
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 212
    Cena: 29 zł







    Być zakochanym, czuć ból i radość.

    Zakochani to zbiór czterech opowiadań opisujących miłosne historie bohaterów cyklu Upadli. Każda z nich osadzona jest w średniowieczu, co nadaje im charakterystyczny dla tych czasów klimatu, a także we wszystkich jakąś rolę odgrywa romans Luce i Daniela. Seria napisana przez Lauren Kate nie należy do moich ulubionych, mimo to byłam bardzo ciekawa jej krótkich opowiadań.

    Jaka może być miłość? Nieodwzajemniona, bezsensowna, nie mająca prawa bytu, zakazana, ale także piękna, namiętna, niosąca szczęście. Wieczna. Przekonaj się, jacy byli bohaterowie cyklu Upadli, gdy się zakochali.

    MIŁOŚĆ W NAJMNIEJ SPODZIEWANEJ CHWILI
    Shelby i Miles próbowali pomóc Luce i Danielowi, jednak po niepowodzeniu mieli wrócić do domu. Okazuje się, że przypadkiem wylądowali w średniowieczu. Dostają kolejną szansę, by uszczęśliwić Lucindę. Dążąc do tego, coś zaczyna dziać się pomiędzy Shelby i Milesem. Czy to miłość ich odnalazła? Czyżby i na nich podziałał czar walentynek?

    LEKCJE MIŁOŚCI
    Wydawać by się mogło, że zgorzkniały i cyniczny Roland nikogo nie kocha. Jednak w przeszłości miał swoją ukochaną, z którą rozstanie doprowadziło go do postawienia wokół siebie murów. Kim była ta wyjątkowa dla niego dziewczyna? W pogoni za Danielem Roland przypadkiem trafia pod jej dom. Czy jego ukochana będzie na niego czekać? Czy za drugim razem uda im się doświadczyć szczęścia?

    PŁOMIENNA MIŁOŚĆ
    Ta historia z kolei jest o Arianne, anielicy zakochanej w demonie. Od razu wiadomo, że ich miłość nie powinna była zaistnieć. Tess, jej ukochana, zachęca bohaterkę, by przeszła na stronę demonów, to pozwoliłoby im być już na zawsze razem, nie musiałyby się kryć ze swoim uczuciem. Czy Arianne zdradzi swoje powołanie i to, kim jest, by cieszyć się miłością?

    NIEKOŃCZĄCA SIĘ MIŁOŚĆ
    Ostatnie opowiadanie jest o jednym z wcieleń Lucindy i o Danielu, który zrobi wszystko, by ją chronić. Nawet złamie serce im obojgu. Luce po raz pierwszy ma szansę spędzić walentynki ze swoim ukochanym. Tylko czy on się pojawi? Na szczęście czuwają nad nimi przyjaciele, którzy pomogą im spotkać się w ten wyjątkowy dzień. Jak wyglądało spotkanie dwójki ludzi, których miłość nigdy się nie kończy?

    PODSUMOWANIE
    Wszystkie te historyjki czyta się naprawdę szybko. Żadna z nich nie nudziła mnie, każda w jakiś sposób spodobała mi się. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak przebiegały walentynki bohaterów Upadłych, to koniecznie sięgnijcie po te opowiadania. Tę książeczkę polecam szczególnie fanom serii napisanej przez Lauren Kate, to dla nich zostały napisane te historie.

    Ocena: 7.5/10

    Dziękuję Wydawnictwu Mag za możliwość wielokrotnego przeżycia walentynek z naszymi bohaterami.


    Trailer:


    Cykl Upadli
    1. Upadli
    2. Udręka
    3. Namiętność
    4. Rapture (Uniesienie)

    poniedziałek, 12 marca 2012

    " W grobie" - Jeaniene Frost

    Tytuł: "W grobie"
    Autor: Jeaniene Frost
    Nocna łowczyni #3
    Wydawnictwo: Mag
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 388
    Cena: 35 zł







    Co wpędzi Cat do grobu?

    Wampiry, wampiry, wampiry. Czy warto jeszcze czytać o tych istotach? Czy zdarza się jeszcze jakaś książka o nich, która pisana jest z polotem, wciąga i nie zmusza do zadawania sobie pytania: gdzie tu jakikolwiek sens? Moim zdaniem tak. Powieści z cyklu Nocna Łowczyni, mimo że są o krwiopijcach, temacie, którego nie brakuje na rynku, intrygują, zaskakują, podobają się czytelnikowi. Osobiście rozsmakowałam się w przygodach Cat i Bonesa.

    Co tym razem czeka naszych bohaterów?
    Cat i Bones, wreszcie razem, zasłużyli na spokojny odpoczynek i możliwość cieszenia się sobą nawzajem. Dlatego zajmują się „tylko” ratowaniem życia śmiertelnikom przed krwiopijcami. Ale wszystko zaczyna się sypać, gdy ktoś po raz kolejny rozpoznaje w Cat Rudą Kostuchę, co naraża ją na spore niebezpieczeństwo. Do tego pojawia się Patra, „przyjaciółka” Bonesa z przeszłości, która ma wielką ochotę, by się go pozbyć. Wydaje się, że lada chwila w społeczności wampirów rozpęta się wojna, a jak wiadomo żadna wojna nie wróży nic dobrego. Cat musi się w tym odnaleźć, by uratować wszystkich swoich bliskich, ukochanego wampira, a także samą siebie. Ale kto może wiedzieć, do czego zdolna jest córka starożytnej Kleopatry? Przecież ktoś, kto żyje tak długo, nie może być o zdrowych zmysłach. Czy i tym razem nasi bohaterowie poradzą sobie? A może czeka ich coś gorszego od śmierci?

    W powieściach z cyklu Nocna łowczyni przewija się wiele różnorodnych postaci. Większość z nich pojawia się, miesza w życiu innych, wykonuje swoje zadanie, znika, by po jakimś czasie znowu się pojawić. Jedynymi „stałymi” bohaterami, którzy nie znikają (przynajmniej nie na długo) są Cat i Bones, to oni ogrywają kluczową rolę. No i jest jeszcze matka dziewczyny, której postać dodaje powieści niezbędnego humoru. Gama tylu postaci czyni te dzieła interesującymi, zabawnymi i oryginalnymi.

    A poprzednie części – porównanie
    Mimo że W grobie czyta się wspaniale, to muszę przyznać, że poprzednie tomy były lepsze, szczególnie pierwszy. Czego mi zabrakło? Utarczek słownych pomiędzy Cat i Bonesem, sprawiających, że wybuchałam śmiechem. Nadal czuło się tę chemię pomiędzy głównymi bohaterami, nadal było widać ich wzajemne oddanie sobie, jednak autorka zrezygnowała z ich dogryzania sobie, możliwe, że wyrośli oni z tego, ale ja boleśnie odczułam brak tych ciętych uwag.

    Jeaniene Frost po raz kolejny udowodniła, że nie istnieje takie coś jak oklepany temat. Z każdego motywu można wciąż wyciągnąć coś nowego albo chociaż interesującego. I owa autorka zrobiła to perfekcyjnie. Stworzyła swoje wampiry w swoim świecie na swoich zasadach. Uważam, że warto przekonać się, czy przypadną Wam one do gustu, mnie porwały od pierwszej części.

    Moje odczucia po lekturze są jak najbardziej pozytywne. Po raz kolejny z wypiekami na twarzy śledziłam losy pół wampirzycy i jej nieśmiertelnego chłopaka. Mroczny, pociągający świat nocy zatopił we mnie kły i nie pozwolił jasno myśleć, aż do skończenia trzeciego, ale nie ostatniego tomu z serii Nocna łowczyni. Czytelniku, jeśli czytałeś poprzednie części, a tej jeszcze nie, to musi to koniecznie ulec zmianie, nie bój się, W grobie nie zawiedzie Cię, świetnie się w nim odnajdziesz pomimo ciemności. Jeśli jednak nie znasz jeszcze Cat, ale lubisz interesujące paranormalne historie, to koniecznie rozpocznij swoją przygodę z tym cyklem. A ja czekam na premię czwartej części, mam nadzieję, że nie będzie to długo trwało!

    Ocena: 9/10

    Za możliwość przebywania w grobie wśród wampirów i innych nieumarłych dziękuję Wydawnictwu Mag.


    Seria Nocna Łowczyni:
    1. W pół drogi do grobu
    2. Jedna nogą w grobie
    3. W grobie
    4. Destined for an early grave
    5. This side of the grave
    6. One grave at a time
    Będzie jeszcze część 7, 8 i 9 część, ale nie ma jeszcze ich tytułów.

    Autorka
    Jeaniene mieszka na Florydzie razem z mężem Matthew, który dawno temu zaakceptował, że klnie jak marynarz, rzadko gotuje, i zawsze śpi w weekendy. Oprócz pisania Jeaniene lubi czytać, oglądać filmy z mężem, zwiedzać stare cmentarze i jaskinie. Przerażają ją samoloty, dzieci i książki kucharskie.*

    *informacje z lubimyczytac

    piątek, 9 marca 2012

    "Powrót do Wiecznej Nocy" - Claudia Gray

    Tytuł: "Powrót do wiecznej nocy"
    Autor: Claudia Gray
    Wieczna noc #4
    Wydawnictwo: Amber
    Rok wydania: 2011
    Ilość stron: 318
    Cena: 37.80 zł







     Wieczne życie w przemijającym świecie

    Zwykle czyta się serię od pierwszej części, przez drugą, do trzeciej i tak dalej. Jeśli przestaje się ona podobać, to można ją przerwać po pierwszym, drugim tomie. Najczęściej i ja poznaję powieści w ten sposób. Ale jeśli chodzi o serię Claudii Gray Wieczna noc to złożyło się tak, że najpierw zapoznałam się z ostatnią częścią Powrót do wiecznej nocy. Nie miałam jakichś problemów z ogarnięciem sytuacji, zrozumieniem, kto jest kim itd. itp. Zapewne jednak lektura serii w taki sposób może sprawić, że mniej przypadnie ona czytelnikowi do gustu. Na szczęście Powrót do wiecznej nocy schwytał mnie w swoje sidła i nie wypuścił aż do ostatniej strony.

    Bianka i Lucas poznali się w szkole Wieczna noc, to tam zakochali się w sobie i dowiedzieli, że nie mogą istnieć bez siebie nawzajem. Myśleli, że uda im się odnaleźć szczęście i mimo wielu przeciwności losu być razem. Okazało się, że jest to trudniejsze, niż z początku się wydawało. Zachodzą w nich różne przemiany, takie, które mogą zatruć ich życie. Wydaje się, że jedyny ratunek mogą znaleźć w Wiecznej nocy. Ale czy są gotowi, by zaryzykować na tyle, by wrócić w owe niebezpieczne dla nich miejsce? Kto może wiedzieć, co ich tam czeka? Claudia Gray poddaje swoich bohaterów ciężkiej próbie, czy ją przetrwają?

    W owej powieści mamy wiele kontrastowych, dobrze skonstruowanych postaci. Bez dwóch zdań moim faworytem został Balthazar. Silny, zdecydowany, ale także pełen goryczy i ran zadanych przez życie. Jego sytuacja wydawała mi się beznadziejna i liczyłam, że jakoś się odmieni, niestety nie stało się to w Powrocie do wiecznej nocy. Mimo że Balthazar wiele doświadczył, wciąż znajdował w sobie siłę, by walczyć o to, co kochał, w co wierzył. Jeśli chodzi o głównych bohaterów, Biankę i Lucasa, to żywię do nich mieszane uczucia. Czasami za dużo narzekali i jak dla mnie próbowali uchodzić za wielkich męczenników, a tego nie lubię. Jednak pojawiały się też chwile, gdy pałałam do nich sympatią. Nie brakuje również innych postaci, czytelnik ma w czym przebierać.

    Jak już się przyznałam, nie czytałam poprzednich części, więc nie mogę stwierdzić, czy ta jest lepsza od poprzednich, czy może czegoś jej brakuje. Powiem tak: podobało mi się, bardzo przyjemnie było zanurzyć się w świecie Wiecznej nocy. Ale nie na tyle, bym przeczytała poprzednie tomy i poznała historię Bianki od początku. Będę miło wspominać tę lekturę za każdym razem, gdy o niej pomyślę, ale wątpię, bym robiła to często. To ten typ książki, który się czyta, by się zrelaksować, a potem o niej zapomnieć i znaleźć sobie nowe czytadełko, przynajmniej dla mnie. Nie dostarczyła mi wielu emocji, co tak bardzo lubię w powieściach. Był to po prostu dobry paranormal romance, ale nic więcej. Polecam ją tym, którzy towarzyszą Biance od początku, myślę, że warto poznać zakończenie tej historii. Jeśli jednak nie znasz jeszcze bohaterów Wiecznej nocy, a szukasz odprężającej rozrywki po ciężkim dniu i lubisz paranormalne historie, nie przeszkadza ci, jak bohaterowie umierają, a potem wstają, to powinieneś zapoznać się z twórczością Claudii Gray.

    Ocena: 8.5/10

    Dziękuję Księgarni Matras za możliwość spędzenia czasu w Wiecznej Nocy.


    Seria Wieczna Noc:
    1. Wieczna Noc
    2. Mowa Gwiazd
    3. Ucieczka
    4. Powrót do wiecznej nocy

    Trochę informacji:
    -6 marca 2012 roku za granicą miała premierę książka „Balthazar”, nawiązuje ona do Wiecznej nocy i opisuje losy jednego z bohaterów owej powieści, właśnie Balthazara. O ile na razie nie zapowiada się na to, bym przeczytała poprzednie części, to z tą książką mam zamiar się zapoznać, jak tylko wyjdzie u nas. Mam tylko nadzieję, że Wydawnictwo Amber postanowi ją wydać.
    -W Polsce oprócz serii Wieczna Noc można kupić i przeczytać jeszcze dwa opowiadania Claudii Gray. Znajdują się one w Wakacjach z piekła oraz w Nieśmiertelnych. Miłosnych opowieściach wampirycznych (pod tym linkiem możecie przeczytać moją opinię na temat tej krótkiej historii).

    Klimatyczny trailer:


    środa, 22 lutego 2012

    "Zamieniona" - Amanda Hocking

    Tytuł: "Zamieniona"
    Autor: Amanda Hocking
    Seria: Trylogia Trylle #1
    Wydawnictwo: Amber
    Rok wydania: 2012
    Ilość stron: 302
    Cena: 34,80 zł







    Kim byłam wczoraj? Kim jestem dzisiaj?

    Do sięgnięcia po „Zamienioną” przekonały mnie dwie rzeczy. Dobrze zrobiony trailer, który zapowiadał naprawdę ciekawą lekturę i śliczna okładka. Bardzo się cieszę, że Wydawnictwo Amber postanowiło zostawić oryginalną, gdyż ma ona niepowtarzalny urok. Okładki do kontynuacji są jeszcze piękniejsze, samą przyjemnością będzie mieć tę trylogię na półce. Ale sama oprawa graficzna nie wystarczy, by uczynić lekturę przyjemną...

    Siedemnastoletnia Wendy ciągle zmienia szkoły, z każdej prędzej czy później zostaje wywalona. Nie potrafi się dostosować i znaleźć przyjaciół. Może to dlatego, że jedenaście lat temu jej własna matka nazwała ją potworem, stwierdziła, że dziewczyna nie jest jej córką, a potem próbowała ją zabić? Takie wydarzenie na pewno potrafiłoby położyć cień na życiu każdego. Na szczęście Wendy nie jest kompletnie sama, ma brata, Matta, który zrobi dla niej wszystko i ciocię Maggie, opiekującą się bohaterką najlepiej jak potrafi. Jednak Wendy nie jest do końca normalną osobą, ma pewien dar, wpływa na umysły innych, przez co potrafi zmusić ich do wykonania tego, czego ona chce, dziewczyna niechętnie go używa, ale są sytuacje, w których nie potrafi się pohamować. Poza tym mogłoby się wydawać, że to zwykła osoba mająca po prostu problem z aklimatyzacją, sama dziewczyna tak o sobie myśli. Aż pewnego dnia, ni stąd ni zowąd zjawia się pewien przystojny chłopak, który mówi bohaterce o innym świecie, świecie, w którym znajdzie należne jej miejsce. Przestanie być kimś nierozumianym przez innych, bez przyjaciół, odnajdzie istoty podobne sobie. Ale czy warto zostawić brata i ciocię, wiedząc, że będą cierpieć, by samej odnaleźć szczęście?

    Muszę przyznać, że pomysł Amandy Hocking jest niezwykle oryginalny. Trylle? Tego jeszcze nie było, nie w takim wydaniu. Te istoty mogłyby być zachwycające, ale moim zdaniem autorka nie do końca je dopracowała, dla mnie poświęciła za mało czasu opisom ich wyglądu, zwyczajów, miejsca zamieszkania. Liczę, że w następnej części rozwinie ich charakterystykę.
    Za to było w utworze Amandy Hocking za dużo opowieści o miłości głównej bohaterki, a skoro ja to mówię, to naprawdę musi być coś na rzeczy...

    Myślę, że przeczytam kontynuację z ciekawości, co jeszcze przydarzy się Wendy, bo samo zakończenie przypadło mi do gustu, zapowiada interesujące dalsze wydarzenia. Oczywiście chęć posiadania tych pięknych okładek także odgrywa pewną rolę. Uważam, że czytelnikowi szukającemu chwilowej, przyjemnej rozrywki, ta powieść się spodoba. Niestety, ja jestem trochę rozczarowana, spodziewałam się czegoś lepszego po cytacie z okładki: „Trylogia Trylle” wywołała sensację wydawniczą, jakiej nie było od czasu Stephenie Meyer ani nawet J. K. Rowling. No cóż, mi przychodzi na myśl wiele tytułów lepszych od tej pozycji. To nie tak, że w ogóle mi się nie podobało, bo książka przyjemna, szybko się ją czyta, po prostu oczekiwałam czegoś lepszego.

    Ocena: 7,5/10

    Trailer:

    Trylogia Trylle:
    1. Zamieniona
    2. Torn
    3. Ascend

    Mój podziw wzbudza fakt, że autorka najpierw sama (bez wydawcy i agenta) opublikowała „Zamienioną” w formie e-booka i dopiero, gdy książka zdobyła popularność, została wydana w tradycyjnej formie.

    niedziela, 20 listopada 2011

    "Kuszące zło" - Keri Arthur



    Czy dasz się skusić powieści „Kuszące zło”?

    „Kuszące zło” to już trzecia część serii „Zew nocy” napisanej przez Keri Arthur. Osobiście zapoznałam się z pozostałymi dwoma i nie było mowy, żebym tę sobie podarowała. Byłam ciekawa, co tym razem spotka Riley, czy zazna wreszcie szczęścia, a może jej życie jeszcze bardziej się skomplikuje (co wydawało mi się niemal niemożliwe, jednak bardzo się myliłam).

    Uważam, że książki napisane przez Keri Arthur są oryginalne i nie przypominają żadnych znanych mi paranormalnych historii. Wątek miłosny zdecydowanie ma inną postać niż w innych powieściach, nie da się go jasno zakwalifikować, tak naprawdę nie wiadomo, kogo kocha główna bohaterka (jeśli kogokolwiek). Uwierzcie mi, ta seria naprawdę jest nietypowa i to w pozytywny sposób!

    Riley, zostaje poddana ciężkiej próbie. Szef wysyła ją na misję, to kolejny krok na jej drodze do stania się strażnikiem, czego dziewczyna w żadnym wypadku nie chce. Jednak pragnienie, by uwolnić świat od świra, który wywrócił jej życie do góry nogami, jest znacznie silniejsze, dlatego podejmuje się tego ryzykownego zadania. Dostaje się w szeregi wroga. Czy uda jej się nie zginąć i pozbyć się tych złych istot, które sterroryzowały tyle istnień? Jeśli myślicie, że Wam to powiem, to bardzo się mylicie, przeczytajcie i przekonajcie się sami...

    Bohaterowie występują ci, co w poprzednich częściach: nietypowi bliźniacy Riley i Rhoan, Quinn, zabójczy wampir, Jack, najdziwniejszy szef, jakiego można mieć. Oni wszyscy sprawiają, że tę powieść czyta się lekko i przyjemnie, a także że trudno się od niej oderwać. Ale nie bójcie się, oczywiście pojawi się parę nowych charakterów i tych dobrych, i tych złych.

    Do kogo jest skierowana seria „Zew nocy”? Moim zdaniem trafi ona przede wszystkim do płci pięknej, nie chcę nikogo dyskryminować, ale wydaje mi się, że to właśnie dziewczynom/kobietom spodoba się bardziej. A wiek nie ma znaczenia. Powieść ma wydźwięk uniwersalny i powinna spodobać cię wielu czytelniczkom.

    Jestem pewna, że ci, którzy czytali pozostałe dwie części i po tą sięgną, by poznać dalsze losy twardej i zabawnej Riley. Ta powieść trzyma poziom poprzednich części, jest równie ciekawa, wciągająca i dostarczająca wrażeń. Seria „Zew nocy” nie należy do grona moich ulubionych, tych jedynych, jednak zawsze cieszę się na możliwość ponownego spotkania z Riley, jej przyjaciółmi i wrogami zresztą też. Miło spędziłam czas, czytając „Kuszące zło”, myślę, że i Wam przypadnie do gustu, więc jeśli nie znacie Riley, to koniecznie to zmieńcie.

    Ocena: 8/10

    Książkę otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica, za co jestem bardzo wdzięczna. 

     

    sobota, 18 czerwca 2011

    Czerwień rubinu - Kerstin Gier


    „Wyrusz w swoją własną podróż w czasie”

    Często wydaje mi się, że czasy, w których żyję są jedyne, że nie było nic przedtem i nie będzie nic później. Łatwo tak myśleć, jednak na lekcjach historii na krótką chwilę przypominam sobie, że świat istnieje od bardzo dawna, a jeśli nie będzie apokalipsy w 2012 roku, to po upływie mojego życia wszystko potoczy się dalej. Czasami jest to przerażające, takie uczucie, że nie wszystko znam, że kiedyś działo się tyle rzeczy, a ja tego nie widziałam i nie poznam. Zawsze chciałam móc zatańczyć na prawdziwym balu w XIX wieku, ubrana w piękną, długą, atłasową suknię. A co jeśli istnieje garstka ludzi, która może to zrobić? Może cofnąć się do dowolnych czasów?

    Gwendolyn mieszka w domu ze swoją wielką rodziną. Niestety, często jest w niej traktowana jak powietrze, większość nie dostrzega jej wartości. Cała uwaga bliskich została skupiona na Charlotcie, kuzynce bohaterki, gdyż posiada ona gen podróży w czasie i była przygotowywana przez całe życie do przenoszenia się w przeszłość, idealnie zna historię, opanowała wiele języków, ma wykwintne maniery. Jedyna rola Gwendolyn to zaopiekowanie się kuzynką, jeśli ta dostanie mdłości, gdyż to znak, że niedługo przeniesie się ona po raz pierwszy w czasie. I pewnego dnia wreszcie to się dzieje, Charlotta źle się czuje i bohaterka prowadzi ją do domu. Gdy część rodziny opuszcza go, razem z tą wyjątkową kuzynką, Gwendolyn wypytuje cioteczną babkę Maddy o sprawy związane z przenoszeniem się w przeszłość, dowiaduje się kilku interesujących faktów. Później, gdy dziewczyna idzie do sklepu, stało się coś kompletnie niemożliwego. Przenosi się w czasie. Ona, nie Charlotta. Zwierza się z tego na początku tylko swojej najlepszej przyjaciółce, kochanej i poczciwej Leslie, która od razu jej wierzy. Po trzeciej nagłej i niespodziewanej podróży, Gwenny mówi wreszcie o tym mamie. I tu sprawa się komplikuje. Bohaterka zostaje zawieziona do kwatery strażników i poddana dokładnym oględzinom. Czy to możliwe, że nieprzygotowana Gwendolyn jest nową podróżniczką w czasie? Raczej nikt nie jest zadowolony z takiego obrotu sprawy. Bohaterka musi sprostać trudnej sytuacji, czy da sobie radę? Sprawy nie ułatwia arogancki Gideon, druga osoba posiadająca ten szczególny gen. Dlaczego ci dziwni strażnicy nie ufają i nie lubią matki Gwen? Co tu jest grane?

    Podróże w czasie, tego jeszcze nie było w paranormal romance i to czyni tę książkę wyjątkową. Akcja powieści dzieje się w różnych czasach, nie tylko naszych, co jest bardzo magiczne i co sprawiło, że książka ma niepowtarzalny klimat. Autorka wykorzystała świetny pomysł i idealnie go zrealizowała. Dla mnie „Czerwień rubinu” to taki prequel, dopiero wprowadza do tego, co będzie się działo w kolejnych częściach. Dostajemy tylko przedsmak tej ciekawej przygody, co sprawia, że nie mogę doczekać się kontynuacji.

    Gwendolyn jest fascynującą narratorką tej opowieści, bardzo ją polubiłam, stała mi się naprawdę bliska. To nie płytka, słaba, głupia nastolatka, ale osoba, która ma własne zdanie i nie da sobą pomiatać i manipulować innym. Nie pozwala sobie wmówić, że nie sprosta podróżom w czasie, mimo że sama odczuwa przed nimi strach. Drugi podróżnik, który ma jej towarzyszyć, to Gideon, zarozumiały, arogancki, wredny, ale bardzo przystojny chłopak. Tak, to niby jest typowe. Ale on wcale nie przypomina innych męskich książkowych postaci. Jestem ciekawa, co wyniknie ze znajomości Gwendolyn z nim. Oczywiście występuje też wiele innych bohaterów, niektórzy są naprawdę mili, a inni zdecydowanie okropni. Komu Gwenny może zaufać? Kto tak naprawdę pragnie jej dobra, a nie tylko wykorzystać jej gen? Prawda jest taka, że nawet po skończeniu powieści nie wiem, kto rzeczywiście chce jej pomóc. Obawiam się, że dziewczynę czekają wielkie kłopoty.

    Warto wspomnieć, że w tej książce nie ma praktycznie wątku miłosnego, bo to, co nam zaserwowano nie można jeszcze określić tym mianem. Ale to dobrze. Rzadko kiedy bohaterowie nie padają sobie od razu w objęcia. Zastanawiam się, czy zostanie on rozbudowany w kolejnych częściach. Mam nadzieję, że tak i że bohaterom „wyjdzie”.
    Urzekła mnie również okładka książki, więc jak widzicie same plusy. Myślę, że lektura tej historii przypadnie do gustu każdemu, nawet tym, którzy nie pałają sympatią do paranormali. Czas, spędzony z tą powieścią był po prostu magiczny, a jej klimat bajeczny, inaczej nie da się tego określić. To jedna z lepszych książek, jakie czytałam. Naprawdę warto dać się pochłonąć „Czerwieni rubinu”.

    Ocena: 10/10

    A to zagraniczna okładka drugiej części, nosi ona tytuł „Błękit Szafiru” i ukaże się u nas jesienią 2011. 
     
    Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Egmont, za co jestem bardzo wdzięczna.



    niedziela, 5 czerwca 2011

    Wschodzący księżyc - Keri Arthur

    „Wschodzący księżyc” Keri Arthur to pierwsza część cyklu, na który składa się dziewięć książek. Dla mnie tytuł tej powieści jest zastanawiający i ładny, kryje w sobie tajemnicę i coś mrocznego. Byłam bardzo ciekawa, co znajdę w środku, więc nie zważając na ilość nauki, przystąpiłam do czytania.

    Bohaterką jest Riley Janson, mieszaniec: wilkołak i wampir naraz. Ciekawe połączenie, prawda? Historia zaczyna się, gdy dziewczyna wraca do domu i coś dziwnego wyczuwa w powietrzu. Okazuje się, że pewien klub został zaatakowany przez krwiopijców. W pobliżu nie było nikogo, kto kwapił się, by pomóc ludziom uwięzionym w środku. Dlatego Riley postanowiła ich uratować. Najpierw zadzwoniła do departamentu, to miejsce, w którym różne rasy zajmują się sprawami nadnaturalnymi. A potem weszła do środka. Musiała stoczyć walkę z wampirami, z której na szczęście wyszła cało. Jednak to nie koniec przygód tej nocy. Dziewczyna wyczuła, że jej brat Rhoan, jej jedyna rodzina jest w niebezpieczeństwie, od razu wykonała telefon do swojego szefa Jacka, Riley pracuje w departamencie. On próbował ją uspokoić i powiedział, że muszą poczekać do rana, jeśli wtedy Rhoan się nie odnajdzie, podejmą odpowiednie kroki. Bohaterka wróciła do domu, a tam na progu stał wampir, do tego nagi. Powiedział, że został zaatakowany i stracił pamięć. Cóż za dziwna noc. Następnego dnia dziewczyna poszła do pracy, Jack zaszantażował ją, mówiąc, że jeśli chce dowiedzieć się więcej o bracie, to musi zostać strażnikiem, kimś kto trudni się zabijaniem. Tego Riley nie chce najbardziej na świecie, więc odmówiła. Przeszukała internet w poszukiwaniu informacji o Quinie, wampirze spod jej domu, okazało się, że miał on dziewczynę. Gdy Riley wracała z pracy, została zaatakowana i postrzelona srebrną kulą. Jest to coś, co może sprawić, że umrze. Życie uratował jej wampir, który zeszłej nocy stał u niej na progu. Jednak to nie koniec dziwnych wydarzeń. Strażnicy znikają, ktoś przeprowadza niebezpieczne badania, a w to wszystko wplątany jest Rhoan. Bohaterka nie ma wyjścia, musi mu pomóc i wejść w świat pełen intryg, którego zawsze próbowała unikać. Co tak naprawdę się dzieje? Dokąd zaprowadzi ich to wszystko? Tego nie wie nikt, ale pewne jest, że to nie zabawa.

    Dzięki pierwszoosobowej narracji Riley wiemy przez cały czas, co się z nią dzieje. Dziewczyna to twarda sztuka, która z łatwością pakuje się w kłopoty, ale nie zawsze potrafi z nich sama wyjść. Ma ona cięty język i dobre riposty. Wie, czego chce i do czego dąży. Nie cierpi, gdy ktoś układa jej życie i podejmuje za nią decyzje. Jest też otwarta i bezpośrednia, mówi, co myśli. Bardzo ją polubiłam. Podobały mi się jej relacje z bratem, gdyż nie były one wyidealizowane.

    Moim zdaniem nie jest to tylko paranormal romance, ale także kryminał. Książka zawiera wiele ciekawych wątków, przez długi czas zastanawiałam się, kto za tym wszystkim stoi, a gdy to zrozumiałam, byłam w szoku.

    Lekka i przyjemna powieść świetnie nadaje się do czytania w wakacje na plaży. Ja spędziłam z nią bardzo miły czas, pozwoliła mi ona zapomnieć o szkole i innych nieciekawych sprawach. Polecam ją przede wszystkim fankom serii o sukubie autorstwa Richelle Mead. Te dwie serie mają ze sobą wiele wspólnego. A mi pozostaje czekać na drugą cześć, która nosi tytuł „Całując grzech”

    Ocena: 8/10

    Książkę otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica, za co serdecznie dziękuję.

    piątek, 6 maja 2011

    Anioł - L. A. Weatherly

    Jak wyobrażacie sobie anioły? Jako dobre i piękne istoty w białych szatach ze złotą aureolką nad głową? Albo uważacie, że to ludzie po śmierci stają się niebiańskimi stworami? A może macie jeszcze inne równie niesamowite ich wyobrażenie? Czy w ogóle w nie wierzycie? Myślę, że anioły stworzone przez L. A. Weatherly zaskoczą każdego. Nawet Ciebie.

    Willow mieszka u cioci razem ze swoją chorą umysłowo mamą. Dziewczyna ma szesnaście lat, ale po tym co przeszła, wydaje się dorosła. Chodzi do szkoły, gdzie jest uważana za dziwaczkę. Ma tylko jedną przyjaciółkę. Uwielbia naprawiać samochody i jest w tym naprawdę dobra. A do tego posiada dziwną zdolność: gdy dotyka ludzi, widzi ich przyszłość. Od razu ją polubiłam, wydawała mi się twarda, odważna. I nie myliłam się.
    Alex, agent CIA i Zabójca Aniołów w jednym, dostaje nakaz zabicia Willow. Gdy odnajduje dziewczynę, widzi, że coś tu się nie zgadza. Nie jest ona złym aniołem, pożywiającym się ludźmi, którego powinien zlikwidować. Jednak nie jest także w pełni człowiekiem. Chłopak postanawia ją śledzić.

    Bohaterka próbuje pomóc swojej koleżance ze szkoły: Beth, która uważa, że widziała anioła i potrzebuje rady. Wtedy Willow ma pierwszą styczność z tymi stworami, czuje, że one wcale nie są dobre. Gdy Beth wstępuje do Kościoła Aniołów, dziewczyna podejmuje ostatnią próbę uratowania znajomej. To zaprowadza ją do owego kościoła, w którym ludzie uważają, że jest niebezpieczna. Pragną ją zabić. Ratuje ją ciemnowłosy, nieznajomy chłopak, który wywozi ją stamtąd. Willow jest przerażona, wie, że właśnie uniknęła śmierci – strzelano do niej. W samochodzie obcy mówi, że nazywa się Alex i informuje bohaterkę, że jest ona półaniołem. I nie jest to żart. Próbuje jej wszystko wyjaśnić, na przykład to, że nie może wrócić do domu, bo i ludzie i anioły pragną jej śmierci, a także dlaczego jest tym, kim jest i przekonuje ją do pojechania razem z nim do jego przyjaciela. Dziewczyna nie ma wyjścia, razem z nieznajomym wyrusza w daleką podróż. Oboje szybko zaczynają pałać do siebie nienawiścią, co sprawia, iż wspólna jazda samochodem nie należy do wygodnych. Życie obojga jest zagrożone, poluje na nich masa ludzi, wierzących, że anioły są dobre. Co chwila czyha na nich niebezpieczeństwo. Alex przyzwyczajony do takich sytuacji, nieźle sobie radzi, Willow nie, czuje się samotna i tęskni za matką. A najgorsze jest to, że anioły uważają, że dziewczyna zagraża ich rasie, myślą, iż tylko ona jako jedyna stanowi dla nich zagrożenie. Czy uda im się przeżyć? Czy do końca wspólnej podróży będą się nienawidzić?

    Podobało mi się, że autorka stworzyła takie anioły, jakich jeszcze nie było. Jako złe, okrutne, żywiące się energią ludzi stwory. Było parę wyjątków, które chciały nam pomóc, jednak szybko pozbawiano ich życia. Polubiłam bardzo bohaterów, Willow za jej nietypowość i odwagę, a Alexa bo był po prostu świetnym facetem: przystojnym, a do tego myślącym. O takich czasem trudno w naszym świecie :)

    Uważam, że książka jest naprawdę wyjątkowa i jestem pewna, że wrócę do niej nie raz. Jest to powieść o nienawiści i miłości, o podziale rzeczy na dobre i złe i o odwadze, którą każdy z nas jest obdarzony. Ja jestem oczarowana i na pewno sięgnę po kolejne tomy. Gorąco polecam!

    10/10

    wtorek, 3 maja 2011

    Przyrzeczeni - Beth Fantaskey

    Czy kiedykolwiek przyszło Wam do głowy, że Wasza przyszłość jest zaplanowana, że pewnego dnia zjawi się ktoś, kto powie, kim macie być? Lekarzem, nauczycielem, pisarzem? Albo wampirzą księżniczką? Nie? Bo autorce „Przyrzeczonych”, Beth Fantaskey, tak! Co z tego wyszło? Zobaczcie sami.

    Jessica mieszka z przybranymi rodzicami na wsi. Jako dziecko została przez nich adoptowana. Chodzi do szkoły, sprząta stajnie, jeździ konno. Jest dobra z matematyki, którą uwielbia. Twardo stąpa po ziemi. Do tego sprowadza się jej życie. Jej najlepszą przyjaciółką jest Mindy, znawczyni świata mody i fryzur. Jess to weganka z przymusu, jej mama i tata mają swoje dziwne teorie dotyczące jedzenia. Bohaterka interesuje się chłopakiem ze szkoły: Jake'm Zinn, ewidentnie niewidzącym świata poza Jessicą. W szkole dziewczyna ma wroga, który przy każdym kroku próbuje jej dokuczyć, robiąc aluzje do jej sylwetki. Zwykle ubiera t-shirty i dżinsy.

    Jess dojeżdża do szkoły autobusem, przystanek ma pod domem. To tam pewnego dnia zobaczyła dziwnego chłopaka staromodnie ubranego. Nieznajomy miał w sobie coś, co wzbudziło lęk w bohaterce. Poczuła, że jest w niebezpieczeństwie. Na szczęście „kochany” pojazd nadjeżdża w odpowiednim momencie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że obcy wypowiedział jej stare imię. Anastazja. Okazało się, iż ten chłopak w ramach wymiany międzynarodowej, będzie z nią chodził do szkoły. A nazywa się Lucjusz Vladescu. Przyjaciółka bohaterki od razu spostrzegła, że jest przystojny. Jednak Jess coś w nim nie pasowało. Wracając z mamą ze szkoły ponowne po spotkała i pokazała go jej oraz powiedziała, jak się nazywa. To wywołało zaskakującą reakcję mamy, która wysiadła z samochodu i poszła z nim porozmawiać. Zaprosiła go na kolację. Córka była zdumiona, ale mama obiecała wszystko jej wyjaśnić po powrocie do domu. Jednak na to nie było czasu, każdy miał coś do zrobienia. A gość przyszedł wcześniej i odszukał od razu dziewczynę w stajni. Po krótkiej wymianie zdań oznajmił jej, że jest wampirem, tak samo jak i ona, oraz że niedługo mają się pobrać. Przestraszona Jessica pomyślała, że jest wariatem, uderzyła go widłami i uciekła do domu. A tam rodzice opowiedzieli jej dziwną historię, w którą nikt o zdrowych zmysłach by nie uwierzył. Lucjusz zamieszkał pod ich dachem! Od tego momentu diametralnie zmieniło się życie Jessiki. Chłopak o dziwnych manierach nie odstępuje dziewczyny na krok i wszystko wokół kwestionuje. I jak tu normalnie żyć?

    Lucjusz jest prawdziwym dżentelmenem, zachowuje się niezwykle dostojnie. Myślę, że każda kobieta chciałaby spotkać takiego mężczyznę. Na początku darzyłam go wielką sympatię, która niestety na koniec odrobinę osłabła. Pomimo to podziwiam autorkę za stworzenie takiej postaci.

    Narracja Jessici przeplata się z bardzo zabawnymi listami Lucjusza do jego wujka, dzięki temu rozumiemy trochę więcej niż bohaterka. Czasami irytowała mnie ta jej niewiedza i miałam ochotę powiedzieć jej wszystko to, co sama wiedziałam. Niestety, było to niemożliwe. Nie podobało mi się to, że Lucjusz i Jess mieli pewne problemy z dogadaniem się, ale może to zrozumiałe w tej sytuacji? W każdym razie ich relacja była dość skomplikowana, a czasem napięta. A ja przez cały czas dopingowałam chłopaka, mając nadzieję, iż jego zaloty sprawią, że go pokocha.

    Powieść ta zaczarowała mnie, na chwilę przeniosła mnie w inny świat, najpierw trochę podobny do mojego, ale potem do obcej mi Rumunii. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie. Wątek niby oklepany, bo wampiry, przecież już tyle razy były, ale nie było Lucjusza z takimi manierami ani wampirzych księżniczek.

    Wszystkim polecam. Jestem ciekawa, jak dalej potoczą się losy bohaterów. Mam nadzieję, że niedługo poznam odpowiedź na to pytanie, ale teraz polecam Wam „Przyrzeczonych”. Sięgnijcie po nią i zanurzcie się w ten piękny, tajemniczy świat, naprawdę warto.

    Ocena: 9,5/10 ( bo jakiegoś małego czegoś mi zabrakło) :)

    niedziela, 1 maja 2011

    Dotyk. Śmiertelny Sekret - Laurie Faria Stolarz

    Czy tak krótka książeczka  może doprowadzić do wielkich emocji ? Oczywiście, że tak! „Śmiertelny Sekret” napisany przez Laurie Faria Stolarz wzbudził we mnie wiele uczuć. Czasami był to strach o bohaterów, czasem rozbawienie ich wypowiedziami, a na sam koniec złość.

    Narratorką jest Camelia, dziewczyna chodzi do liceum, ma dwójkę najlepszych przyjaciół i jest naprawdę zadowolona ze swojego życia. Aż do wypadku, w którym prawie nie zginęła, uratował ją wówczas obcy chłopak. Akcja powieści dzieje się trzy miesiące po tym zdarzeniu, jednak dziewczyna nadal nie może się otrząsnąć, cały czas wspomina jak nieznajomy dotknął jej brzucha. Nic dziwnego, że gdy chłopak zaczyna chodzić z nią do szkoły, jest nim zaintrygowana. Nazywa się Ben Carter i podobno jest mordercą. Plotka głosi, że zabił własną dziewczynę. To dlaczego nie jest w więzieniu? Camelia pragnie mu podziękować za uratowanie życia, jednak Ben twierdzi, że to nie on. Bohaterka jest pewna, że chłopak kłamie. W szkole wszyscy mu dokuczają, nie jest lubiany. Przyjaciele ostrzegają ją, by trzymała się od niego z daleka. Co się stanie, jeśli nie posłucha? Camelia zaczyna dostawać dziwne listy, ktoś ją prześladuje. Czy to Ben? Czy dziewczynie grozi niebezpieczeństwo? Do końca książki nie byłam pewna, kto jest prześladowcą, więc rozwiązanie tej zagadki mnie zaskoczyło. Jednak samo zakończenie zdenerwowało mnie, nie podobał mi się jego przebieg. Po skończeniu książki po głowie tłukło mi się jedno pytanie: „Jak można tak zakończyć powieść?”

    Przyjaciółmi Camelii są Wes i Kimmie. To ich wypowiedzi wywoływały mój uśmiech. Uważam, że autorce udało się wykreować świetnych bohaterów. A Ben od razu zdobył moje serce, należy teraz do grupki moich ulubionych facetów książkowych. Oczywiście jak na paranormal romance przystało, ukrywa jakiś sekret. Książka wydaje się pełna schematów (szkoła, zwykła nastolatka, seksowny chłopak), ale tego, co ukrywa Ben jeszcze nie było.

    Utwór Stolarz ma niewielką objętość (tylko 260 stron). Przeczytałam go naprawdę szybko. Akcja jest wciągająca. Narracja Camelii przeplata się z rozmyślaniami prześladowcy, co nadawało mu dreszczyku. Wszystko splata się w spójną całość. Moim zdaniem autorka odwaliła kawał dobrej roboty. Teraz pozostaje mi tylko czekać na kolejne części, jestem bardzo ciekawa, co może się w nich wydarzyć. Mam nadzieję, że ta seria zakończy się tak, jak bym chciała :)

    Wiem, że zdania na temat tej książki są bardzo podzielone, ale moim oczekiwaniom sprostała, a nawet je przerosła. Tak więc polecam ją. Mam nadzieję, że spodoba się Wam równie mocno jak mi.

    Moja ocena 9/10.
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...